Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

to prawdziwa walka...

2011-02-21

Mili Moi...

Wczorajsza niedziela powołaniowa była dla mnie dość wyczerpująca. Siedem mszy świętych, czyli siedem kazań. A ile kosztuje wygłoszenie choćby jednego wie tylko ten, kto sam je kiedyś głosił:) Ale wieczorem wsiadłem do wozu i dotarłem do Elbląga głęboką nocą. Po drodze myślałem, że mi się termometr popsuł w samochodzie, bo kiedy wyjeżdżałem z Gdańska było -8 stopni, a gdy dojeżdżałem do Elbląga było już -21... To ci dopiero:)

Wczoraj przeżyłem też bardzo piękną chwilę po ostatniej mszy świętej. Wracając do kościoła po zbiórce natknąłem się na młodą kobietę w ławce, której oczy były zaszklone łzami. Poprosiła mnie, żebym usiadł obok niej. Usiadłem. Zapytała, czy mógłbym ją przytulić? Jestem oswojony z dość nietypowymi prośbami, więc nie zastanawiając się wiele przygarnąłem ją do serca... Na to ona się rozpłakała i powiedziała, że bardzo potrzebowałą tego uścisku, bo dziś, pierwszy raz po sześciu latach w pełni uczestniczyła we mszy świętej, przyjęła Jezusa w Eucharystii. Opowiedziała mi krótko jak ją Pan Bóg przyprowadził z powrotem do Kościoła. Moi kochani... Cuda dzieją się wokół nas i po prostu się o nie ocieramy nieustannie. Dziękowałem Panu za nią i wielu innych, którzy odkrywają Kościół naszą Matkę na nowo... Kiedyś ktoś w komentarzach zdziwił się, że jeszcze nie jestem rozczarowany Kościołem jak większość ludzi w tym kraju... Wcale nie jestem tak bardzo przekonany do tej większości, co więcej, sam jestem zakochany w Kościele i widzę niezwykłe dzieło miłości, które Pan Bóg nieustannie w Nim prowadzi...

A że tej miłości potrzeba tak bardzo wiele przekonuje mnie również dzisiejsze Słowo. Jak wielkiej miłości trzeba, żeby pokonać ogrom nienawiści demona, która czasem gości w sercu drugiego człowieka mimo że on wcale tego nie chce. Ten rodzaj złych duchów tylko postem i modlitwą... I to jest miłość, która kosztuje, to jest miłość, która ode mnie wymaga. Przepędzanie demona nie ma nic wspólnego z budowaniem swojej własnej chwały. Jest czystą służbą miłości, która prowadzi do wyrzeczenia i ofiary. Miłość Boga, która posługuje się słabą miłością człowieka umocnioną podjętym wysiłkiem. Paradoks. Ten wysiłek wcale nie osłabia, jak każdy inny wysiłek. Ten wysiłek wzmacnia. Trud podjęty w imię miłości przepędza demona i uwalnia ludzkie serca. Pomijając egzorcyzmy, które są zarezerwowane dla księży delegowanych przez biskupa, to przepędzanie demona mieści się również w zakresie moich działań, jak każdego kapłana. Czasem też jestem skłonny pytać Jezusa - dlaczego mi nie wychodzi, dlaczego nie osiągam efektu, dlaczego nie mogę przywrócić życiu człowieka, którego demon więzi w depresji, którego demon trzyma w sidłach nienawiści, którego demon opanował nieprzebaczeniem? Jestem pewien, że usłyszałbym słowa, które już padły wobec Apostołów - na ile twoja miłość jest połączona z ofiarą, ile jesteś gotów dać z siebie, żeby wyjść na wojną z diabelską nienawiścią?

To Słowo mnie bardzo inspiruje... Dziś rozpoczynam tworzenie kolejnej katechezy dla osób konsekrowanych o wartości ascezy w naszym życiu. Przygotowuję ją, jak każdą, najpierw dla siebie, abym to ja zobaczył jak wiele jest do zrobienia w moim życiu, aby tym skuteczniej okazywać Bożą miłość wobec tych, którzy są jej spragnieni, a nawet nie mają siły, żeby o nią prosić...

Jak wiele serc możnaby wyrwać demonowi, gdyby nam się chciało i gdybyśmy poważnie podeszli do Jezusowej broni, którą On wkłada nam w ręce... Post i modlitwa. Tego nigdy za wiele w walce o miłość. A wszystko to w bezpiecznej wspólnocie Kościoła, którą demon nieustannie kąsa i próbuje niszczyć, ale która jest zawsze święta świętością jej Założyciela...

A na koniec jeszcze dwa franciszkańskie obrazki:) Ku radości...