Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
 
Grudzień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

ach te komary...

2011-02-15

Mili Moi...

Nie tak dawno pożegnałem gościa. Nawiedził mnie bowiem mój współbrat kursowy, Krzysztof, pracujący w Darłowie. Otóż właśnie w niedzielę rozpoczęły się tam u nich ferie zimowe, w co trudno tu u nas uwierzyć, ale tak jest, więc udało mu się wyrwać na kilka dni i moje skromne progi na trasie jego przejazdu się znalazły. Och, jak to dobrze posiedzieć razem, powspominać stare dzieje, nawet popatrzeć na durnowaty program w telewizji i pośmiać się razem... Wzrastamy w powołaniu w konkretnych grupach formacyjnych, nawiązujemy więzi, ale potem rzadko spotykamy się w tych samych klasztorach i wówczas tym bardziej są one silne, tym głębsze się stają i tym potrzebniejsi sobie jesteśmy. Z nikim nie rozmawiam o sobie w taki sposób jak z moimi braćmi na kursie. Oni mnie znają, przed nimi wielu rzeczy nie ukryję, choćbym nie wiem jak się starał, ale nie muszę tego robić bo w nich właśnie mam prawdziwych przyjaciół. Z Krzysztofem nawiedziliśmy Michała w Gdyni i spędziliśmy razem jakiś czas. Wesołości nie było końca. Zrealizowaliśmy to, o czym pisali pierwsi historycy naszego zakonu, że kiedy bracia spotykali się razem, to wybuchali wobec siebie wielką serdecznością i braterskim uczuciem. Cieszę się choć z tych kilku chwil...

A ja właśnie siedzę i obmyślam o czym też jutro mówić na antenie radia, bo jakiś bezwład intelektualny mnie ogarnął i nie bardzo mogę znaleźć w sobie jakiś temat. Zaraz dzwonię do Jacka, może jemu się coś więcej urodziło... Zapraszam na 20.30 jutro na www.radioniepokalanow.pl tych, którzy są dość odważni, żeby sprawdzić na co ostatecznie się zdecydujemy:)

A w czwartek uroczystości Maksymilianowskie w Warszawie. Przeżywamy Rok Kolbiański, o czym mam nadzieję wszyscy już wiedzą, a w czwartek jest kolejna rocznica aresztowania o. Maksymiliana, stąd są jakieś wydarzenia artystyczne i modlitewne. Mam pokusę, żeby tam zostać, ale nie wiem czy jej ulegnę... A, i jeszcze polecam waszej życzliwości pewną siostrę zakonną, która w czwartek doświadczy próby, którą można podsumować jednym zdaniem - 15 minut wstydu i chwała przez całe życie:) Będzie broniła swojej pracy magisterskiej:) Niech więc ją Duch oświeca i nerwy uspokaja...

A ja dziś jestem zainspirowany kazaniem mojego współbrata Przemka, który rozwijał temat niedowiarstwa uczniów... Doświadczają tego, co w języku biblijnym określa się mianem sclerocardia - swoista niepamięć serca. Po cudownym rozmnożeniu chleba oni martwią się, bo nie zabrali zapasów do łodzi... Jakie to przedziwne. Widzą znak, na pytanie Jezusa potrafią sobie przypomnieć ile dokładnie koszów ułomków zebrali, ale nie potrafią uchwycić istoty tego wydarzenia. Nie są w stanie zrozumieć, że ich pragnienia i tęsknoty winny dotyczyć rzeczy większych, niż ich codzienny byt, o który przecież On się nieustannie troszczy. Oni, którzy mają być ambasadorami Jezusowego Królestwa, niepokoją się, bo myślami są przy "swoim chlebie"... Czy to nie jest swoista blokada dla cudownego działania Jezusa w moim życiu, w naszej codzienności? Co z tego, że wokół mnie nieustannie dzieją się jakieś cuda, jeśli moje myślenie jest zdominowane przez troski codzienności, którym przecież Jezus nieustannie zaradza... Zobaczmy to dobrze - Apostołowie nie byli głodni, oni martwili się, że nie zabrali ze sobą chleba, martwili się na zapas. Mając ze sobą Jezusa, tego "Bożego Piekarza", martwią się o chleb... Jezus Pan Przyszłości, a ja martwię się o to, co będzie jutro, Jezus Uzdrowiciel, a ja się zastanawiam, czy aby mój cholesterol mnie nie zabije, Jezus Mój Zbawiciel, a ja niepokoję się, czy aby mój grzech nie przeszkodzi Mu mnie kochać, Jezus... No to jakie jest to zaufanie? A może skleroza serca wkrada się niezauważalnie w moją relację z Nim? Trzeba sobie nieustannie przypominać cuda, których On dokonuje i otwierać oczy na Jego troskę, a pokój stanie się chyba częstszym gościem pod naszymi dachami...

A, i jeszcze jedno... Dziś ożył mój żal wobec Noego:) Pan mu nakazał wziąć te zwierzaki na arkę, aby uchronić je przed potopem... I była taka cudowna okazja, żeby na zawsze pozbyć się... komarów. Wystarczyło, żeby raz klasnął, kiedy tak sobie płynęli...:) A on nie... Wypuścił je po wylądowaniu i o... Dał zarobić producentom moskitier:)