Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

kto ci doradza?

2011-01-15

Mili Moi...

Wczoraj przemieściłem się z Krakowa do Warszawy. To był trudny tydzień. Nigdy dotąd takiego czasu w tej szkole nie przeżywałem. Nosiło mnie strasznie. Wszystko mnie irytowało i rodziło opór. Nawet źle spałem, co jest już dla mnie wyrazem najgłębszgo niepokoju wewnętrznego, bo wiecie dobrze, że jeżdżę bardzo dużo, sypiam w wielu miejscach, częstokroć zupełnie dla mnie nowych i nigdy, ale to nigdy nie mam trudności ze spaniem, ani tym bardziej nie śnią mi się mrożące krew w żyłach sny... A tym razem tak było... Nie chcę szukać zbyt prostych rozwiązań i tłumaczeń, ale wraz z moim szkolnym kierownikiem duchowym bierzemy również pod uwagę "zapłatę demona" za niedawne, elbląskie rekolekcje... Po każdych takich rekolekcjach, na których naprawdę dzieją się wielkie rzeczy, a serca ludzkie się przemieniają, trzeba je czymś okupić. Być może to była moja cena... Być może demon chciał mi skraść ten tydzień i jeśli tak jest, to chyba mu się w znacznym stopniu udało. Może także za jakimś moim wewnętrznym przyzwoleniem.

A wczoraj, jak ręką odjął. Nowe miejsce, Warszawa, a spałem jak zabity do samego rana, bez najmniejszych trudności... Podróż była trudna, bo przez samą Warszawę przebijałem się niemal dwie godziny. Ale udało mi się dotrzeć do klasztoru sióstr świętej Rodziny, gdzie ponad dwadzieścia dziewcząt przeżywa swoje rekolekcje, które wraz z siostrami dla nich prowadzę... Czas to niezwykle intensywny i mam duże trudności, żeby znaleźć chwilę na poczynienie notki tutaj... Siostry idą rytmem, który niegdyś zalecił o. Kożuch, jezuita, mówiąc, że na tego typu rekolekcjach, należy młodzież zmęczyć czymś, czego nie doświadczają w codzienności. I to się dzieję tutaj... z pewnością wyjadą zmęczone... Ale zdaje się im to nie przeszkadzać i dość chętnie się angażują...

A tematem naszego skupienia są problemy... Uczymy się z nimi sobie radzić na przykładzie Dawida i Goliata. Ale i dzisiejsze Słowo pokazuje mi, że Pan lubi ludzi z problemami. Chcociaż są tacy, których lubi jeszcze bardziej. To ci, którzy mają problem i o tym wiedzą. Psychiatrzy mówią czasem, że ludzie dzielą się na chorych i jeszcze nie zdiagnozowanych... Parafrazując tę anegdotkę można powiedzieć, że ludzie dzielą się na tych, którzy mają problemy i na tych, którzy o tym nie wiedzą...A  może trzeba by powiedzieć, że nie chcą wiedzieć. Problem jest rzeczywistością mocno powszechną i dążenie do życia bezproblemowego jest utopią, a mówienie, że nie mam żadnego problemu jest albo naiwnością, albo dowodem nieznajomości siebie... W każdym razie tych z uświadomionymi problemami Pan Bóg lubi bardziej, bo oni są gotowi się z Nim spotkać. Czasem mówimy, że ktoś czuje taką potrzebę. I dobrze.. Jezus na nią odpowiada z radością bo nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, co się źle mają... Im bardziej próbuję przekonać sam siebie, że nie mam żadnych problemów, tym, wydaje mi się, mniej potrzebuję Jezusa...

Musiał Go chyba bardzo potrzebować Lewi, co więcej, musiał czuć swój problem, skoro z taką ochotą wyskakuje z tej komory celnej i idzie za Jezusem. Jak wielką moc musiało mieć Jezusowe słowo. O Jego wzroku pisałem już wielokrotnie. Co też miał Jezus takiego w oczach, że Jego spojrzenie odmieniało nie jeden raz ludzkie życie. Ale Jego Słowo... Jak potężne. Pójdź za mną. Dziś pomyślałem, jak wielka wiara w Lewiego musiała tkwić w tym wezwaniu. Dasz radę, podołasz, możemy to zmienić razem... Wątpię, żeby Lewi miał o sobie zbyt wysokie mniemanie. Ale Jezus zna jego ukryte możliwości. Kiedy mówi - chodź, to widzi też, że to się uda, jeśli tylko Lewi zechce. Wiara w człowieka... To jest dobra cecha doradcy.. Kiedy Dawid chce walczyć z Goliatem jedni, z obawy o niego, próbują go od tego odwieść - to czyni jego własny brat w sposób agresywny, podyktowany lękiem o młodszego brata. Ale są i tacy, którzy powodowani raczej lękiem o siebie, nie wierzą w powodzenie tego pomysłu. Król Saul mówi - to niemożliwe, żebyś zwyciężył tego osiłka... Dziś postanowiłem przyjrzeć się moim doradcom...