Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

pociecha

2011-01-12

Mili Moi...

Trzeba bardziej słuchać Boga, niż ludzi... To jest zdanie, które dziś trafia do mnie niezwykle mocno... Medytujemy dziś Słowo z Dziejów Apostolskich, właśnie tę scenę, kiedy Apostołowie zostają wtrąceni do więzienia, ale anioł z nieba ich stamtąd wyprowadza. O poranku znów są w świątyni, a Sanhedryn zupełnie nie może pojąć co się stało, bo więzienie jest starannie zamknięte, a więźniów nie ma wewnątrz. Straż przyprowadza Apostołów na przesłuchanie, ale bez użycia siły, z obawy przed tłumem. Tam Arcykapłan oskarżając, tak naprawdę wskazuje na owoce apostolskiej działalności - napełniliście tą nauką całą Jerozolimę... To pokazuje jak wielka skuteczność towarzyszy uczniom. A przecież zakazaliśmy wam głosić w to imię... I Piotr odpowiada - trzeba bardziej słuchać Boga, niż ludzi...

Pięknie realizuje się zapowiedź Jezusa - będą was prowadzić do synagog, wydawać sędziom, ale nie lękajcie się, nie przygotowujcie, bo Duch będzie za was mówił. I mówi...

Niezwykłe jest to odwrócenie porządku. Ci, którzy zdają się panować nad wszystkim, którym się wydaje, że wystarczy ich słowo, a rzeczywistość za nim podąży, że wystarczy zakazać, a ich stary porządek zostanie ocalony, nagle okazują się zupełnie bezradni. Nie mogą uwięzić Słowa, bo ono wydostaje się z więzienia pod osłoną nocy, a już o brzasku rodzi życie w świątyni... Anioł nakazuje Apostołom, aby głosili wszystkie słowa tego życia... Elity religijne nie mogą spowodować zamknięcia ust tym prostym rybakom, idącym w mocy Ducha, tym nieuczonym ludziom, którzy nie boją się przemawiać przed onieśmielającą i wrogą grupą sędziów. Ich złość wzrasta, ich zawiść sięga szczytu... Ostatecznie będą się zastanawiać jak ich zgładzić, bo to zacznie się jawić jako jedyne rozwiązanie. Popróbują jeszcze tortur, nękania, biczowania, ale to tylko wzmocni uczniów i będą się cieszyć, że stali się godni cierpieć dla imienia Jezusa. To jakiś obłęd! Co jest w tych ludziach, że oni się nie boją? Co w nich się zrodziło, że są tak nieugięci, nieprzejednani...?

Moc Ducha. Ci, którzy zanurzają się w mocy Ducha wprowadzają w świat anioły, oni pomagają czynić Bogu Jego znaki i cuda, oni nie mają w sercu nienawiści, a potrafią z odwagą piętnować błędy i nieprawości, oni są gotowi do obrony tej prawdy, o której świadczą, oni są gotowi umrzeć. Ich nie można zwyciężyć... Można zabić, ale nie pokonać. Ich wiara się materializuje, jest tak realna, że wręcz można jej dotknąć. Ich otwartość serca łączy ze sobą dwa światy - duchowy i materialny. One są dla nich tak samo realne. Są tak bardzo gotowi okazywać posłuszeństwo Bogu, że nie jest w stanie ich nikt powstrzymać... Dlaczego tak?

Bo oni wiedzą, że panowanie nie należy do tych, którzy ich więżą i prześladują, że oni nie mają żadnej władzy, która nie byłaby im dana z góry, nie mogą przeszkodzić Duchowi, który udziela się posłusznym uczniom także, a może przede wszystkim w sytuacji prześladowania. Sanhedryn dziś wygląda nawet nieco zabawnie - zupełnie zagubiony, nie wiedzący co myśleć, w jaki sposób reagować na te ewidentne znaki. Ale zawziętość serca i zmaknięcie na prawdę już wcale zabawne nie jest. Poza złością i irytacją rodzi się w moim sercu również współczucie dla tych, którzy są na szczycie religijnej władzy, a zdają się naprawdę nic nie rozumieć. Widzę w nich wielu współczesnych chrześcijan, którzy piastują wżne funkcje, a są zupełnie odporni na nawrócenie, na zmianę myślenia, na powiew Ducha. A może czasem widzę takim także i siebie... W pewnym momencie może się okazać, że wszystko, co wydawało się być pod kontrolą, już takim nie jest. Bo ostatecznie panującym jest Żyjący Jezus i Duch, który jest prawdziwym Obrońcą, Adwokatem, Parakletem, Pocieszycielem... Elity są zagubione i zaniepokojone, a pewność jest po stronie prostaczków... Co niech się realizuje zawsze i wszędzie. Amen...

A dziś Kraków roztoczył przed nami swoje piękno, co znaczy, że z moim współbratem Michałem uciekliśmy z obiadu na spacer po Rynku. To, jak wspominałem, jedyna szansa, żeby zaczerpnąć nieco krakowskiego powietrza... Trudno mi tu być tym razem. Nigy jeszcze nie byłem w tej szkole z takim ładunkiem buntu i niechęci w sobie, jak tym razem. Ale to podobno normalne i tak też może być. Więc trwam, choć wcale mi się nie chce i najchętniej bym stąd wyjechał. Dobrze, że jest Słowo. W Nim nasza jedyna pociecha...