Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

uwierzyć Prostemu...

2011-01-10

Mili Moi...

No i znowu Kraków... To wspaniałe powietrze:) Brrr... co ja tu wypisuję... Jakie powietrze? Ja niestety mogę pooddychać jedynie powietrzem w dusznej sali:) Czasem mi niektórzy zazdroszczą Krakowa i szkoły właśnie tutaj. A my, żeby zobaczyć krakowski Rynek, musimy któregoś dnia urwać się z obiadu... Taka szkoła... Nie ma chwili wolnego czasu. Ale to dobrze, bo tych pięć dni jest maksymalnie wykorzystanych... Dotarliśmy tu już wczoraj w zaskakująco krótkim czasie 9 godzin. Nigdy jeszcze tak szybko nie pokonałem tej trasy, a udało nam się nawet nawiedzić Mamę na Jasnej Górze... Nie wiem jak to zrobiliśmy, bo jechałem oczywiście przepisowo i powoli... No jakoś tak wyszło:)

Od wczoraj zażywam braterstwa, tej jego formy, która kojarzy się z beztroskim byciem razem. Wieczorem obejrzeliśmy sobie jakiś dobry film, który rzuciliśmy na ścianę, bo mam ze sobą rzutnik (jadę zaraz z Krakowa na rekolekcje, na których będzie potrzebny), posiedzieliśmy, pogadaliśmy... W codziennym pędzie trudno o takie chwile...

A dziś ciekawy temat na wykładach. O zaufaniu. Cała ta sesja jest poświęcona wspólnocie. To jest ważne dla nas, zakonników, którzy całe życie w niej spędzamy i kładziemy na nią duży nacisk. Myślę, że z tych wykładów skorzystam. Cieszy mnie ta szkoła z podstawowego powodu - mam dostęp do ciekawych myśli, które ktoś mi głosi, mam dostęp do żywego Słowa, które ktoś mi głosi, mam dostęp do warsztatów psychologicznych, na które ktoś mnie zaprasza. Tak wielu kapłanów jest tego pozbawionych. Jaka to wielka łaska...

Na co patrzą moje oczy, co widzę? Czego słuchają moje uszy, co słyszę? Te pytania zadał dziś kapłan w czasie kazania. Podkreślał je kilka razy, chcąc nam uzmysłowić, że Jezusa mamy dostrzec w codzinności, w drobiazgach, w małych sprawach. Dał nam nawet czas, usiadł podczas kazania i zalecił, żebyśmy zastanowili się, gdzie Go dziś spotkaliśmy. Potem wrócił i kontynuował myśl... Uderza, że Jezus przechodzi przez sam środek życia Apostołów, mówi do nich bardzo prostym językiem, zrozumiałym i obrazowym. Jak bardzo musi Mu zależeć, żeby oni Go dostrzegli, zrozumieli, rozpoznali... Tym bardziej trudno mi uwierzyć, kiedy ktoś mi mówi - ojcze, ja zupełnie nie rozumiem Jezusa... Przecież Jemu do dziś na tym zależy, wciąż przychodzi w sposób najprostszy z możliwych, bo chce się objawić, a nie utajnić... Może to my uczyniliśmy nasze życie tak skomplikowanym, że nie potrafimy dostrzec prostoty, że ona do nas nie przemawia. A może tak trudno nam uwierzyć, że Jezus może być aż tak prosty w swoim przekazie. Przecież do Boga to nie pasuje. My spodziewamy się nadzwyczajnych komplikacji... A On znowu, jak zawsze zaskakuje... W szarości, w codzienności, bez zadęcia i jakiejś nadzwyczajnej złożoności... Bóg jest prosty... Tylko świat jakiś taki złożony, że z prostotą Boga mu nie po drodze...