Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

życie cudem jest

2011-01-08

Mili Moi...

Tak jak pisałem w czwartek, frekwencja na spotkaniu modlitewnym nas zaszokowała. Żyję wciąż tym wydarzeniem i zastanawiam się jak niewiele trzeba, żeby wielkie rzeczy zaczęły się dziać w życiu ludzi... Jezus, który dziś w Ewangelii lituje się nad ludźmi, bo są jak owce nie mające pasterza... To cudowny obraz na te dni. Tak właśnie jest i jestem pewien, że Jezus to przeżywa nieustannie. Cała masa ludzi krąży wokół owczarni i do niej nie wchodzi.

Dziś przyszedł mi do głowy obraz wspaniałego osiedla, na którym jest wszystko, co człowiekowi do życia potrzebne. Osiedle, jak to dziś często bywa, jest strzeżone, żeby nie wchodzili tam ludzie przypadkowi. Nikt bez przepustki się nie dostanie do środka. Wokół tego osiedla chodzi sporo ludzi, którzy zazdrosnym okiem spoglądają na tych szczęśliwców wewnątrz. Widzą te rozliczne plusy życia w takim miejscu, chcieliby się przyłączyć, ale sądzą, że ich na to nie stać, że nie są wystarczająco dobrzy... Tymczasem przepustkę, bilet, mają w swojej kieszeni i nawet o tym nie wiedzą. Mieszkanie czeka na nich i administrator budynku się niecierpliwi, dlaczego ich jeszcze nie ma, przecież już wszystko gotowe... Taka jest tajemnica Królestwa, taka jest tajemnica Owczarni... Wielkim zadaniem jest uświadomić ludziom, że mają tę przepustkę przy sobie, ale to jeszcze mało... Dużo trudniej jest ich ptrzekonać, żeby spróbowali jej użyć, żeby podeszli do tego szlabanu, którego zawsze się bali, żeby bez wahania przyłożyli przepustkę do czytnika i żeby weszli... To jest naprawdę trudne. Bo sama świadomość posiadania przepustki nie czyni człowieka jeszcze w pełni szczęśliwym...

Dlatego 60 nowych osób na spotkaniu tak cieszy... I jak pisałem, nie łudze się, że wszyscy z nami zostaną. Zresztą nie jesteśmy jedyną wspólnotą w Kościele. Ale sam fakt, że odważyli się wejść w ciemne zaułki domu parafialnego, przekroczyć niewidzialny szlaban, o którym sądzili, że jest tylko dla wybranych, że zdecydowali się przyłożyć przepustkę do czytnika... To już bardzo wiele. Bo to w nich zostanie. Świadomość, że to wszystko jest takie proste, że Bóg nie wymaga nie wiadomo czego. On mówi po prostu przyjdź... (do mnie mówi trochę trudniejsze słowa - wy dajcie im jeść, ale to już mój problem:). Natomiast to Jego zaproszenie do owczarni jest zawsze aktualne... Świadomie wejść, zdecydowanie przestąpić próg, z myślą o tym, ile pięknych doświadczeń mnie tam czeka...

I wracam do punktu wyjścia. Jak niewiele trzeba, żeby wielkie rzeczy zaczęły się dziać. Rekolekcje, które odrobinę wymykają się konwencjom, otwarte serca tych, którzy chcą służyć i ogrom łaski Pana sprawiają cuda... A ja mam to szczęście na nie patrzeć i je podziwiać... Nie wiem co Pan ma dla mnie w planach, ale to, czego dotąd pozowolił mi doświadczyć jest absolutnie niezwykłe... Nie można więc tracić czasu, nie można siedzieć z założonymi rękami mówiąc, że nic się nie da zrobić... Zbyt wielu ludzi jeszcze nie wie, że mają miejsce przygotowane na wspaniałym osiedlu, na które zaprasza ich Jezus... I nie jest to więzienie o zaostrzonym rygorze, nie jest to ubezwłasnowolnienie i przymuszenie do zachowywania wielu przepisów i przykazań... Jest to cudowna relacja, stanowiąca namiastkę tego, co Pan przygotował nam w niebie...

Ale żeby głosić dobrze, trzeba samemu słuchać... A zatem dziś jadę do Gdyni skąd zabieram o. Michała i razem jedziemy jutro do Krakowa, do szkoły. Czeka mnie więc tydzień słuchania. A stamtąd bezpośrednio do Warszawy, do sióstr św. Rodziny, poprowadzić rekolekcje dla dziewcząt... Pan jest dobry... On jest moim Pasterzem...