Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

pozwólcie dzieciom... żyć...

2010-12-28

Mili Moi...

Dzisiejsza historia o dzieciach zabitych przez Heroda bardzo przypomina starotestamentalną opowieść z Księgi Wyjścia. Tam również zły władca każe zabijać dzieci wrzucając je do rzeki. Chodzi mu głownie o chłopców. Jednego z nich udaje się ocalić zapobiegliwej matce. Otrzymuje on imię Mojżesz, dorasta na wygnaniu i z woli Bożej wyprowadza swój lud z niewoli.

Mateusz nie bez powodu stylizuje swoją opowieść na tę z Księgi Wyjścia. Wspólnota, w której żyje i dla której pisze to judaizantes, czyli wierzący, którzy wcześniej byli gorliwymi Żydami. Dla nich postać Mojżesza jest bardzo wyrazista, przejrzysta i szalenie mocno na nich oddziałuje. Mateusz chce ukazać Jezusa jako nowego Mojżesza, który przyszedł wybawić swój lud, już nie z niewoli ziemskiej, ale z tej, która jest dużo groźniejsza, z niewoli złego ducha, z której tak wielu nie zdaje sobie sprawy...

Pomyślałem o adwersarzach Jezusa, z którymi dyskutował podczas swojej działalności publicznej. Oni byli święcie przekonani o swojej wolności, co więcej szczycili się nią. Nie chcieli więc w żaden sposób przyjąć Jego słów o wyzwoleniu ich z niewoli...

Czy dziś jest inaczej? Czy w historii było? Już od wczesnochrześcijańskich czasów gnostycy, a wśród nich tak zwani pneumatycy, twierdzili że są na tak wysokim stopniu duchowym, że żaden grzech im zaszkodzić nie może. Po cóż więc im Jezus i Jego zbawcza ofiara? Nie brakowało i tych, którzy bagatelizowali grzech ograniczając go zaledwie do błędu poznania, a co za tym idzie, odpowiedzialność zań była niemal zerowa. Jeszcze inni twierdzili, że grzech to wymysł chrześcijan, dzięki któremu odbierają oni innym radość życia... Najgorsza jest niewola, z której niewolnik nie zdaje sobie sprawy, bo wówczas nie szuka wolności...

Dlatego Jan tak mocno w czytanym dziś liście dzieli rzeczywistość na światłość i ciemność... Nie można trwać w jednej i drugiej, nie narażając się na kłamstwo, co więcej, nie czyniąc kłamcą Boga... Bóg jest Światłością... I do niej mamy dążyć, jej szukać, za nią zmierzać... To rodzi naturalne konsekwencje dla naszego życia, polegające na unikaniu ciemności... Jak dążyć do światła... Dla mnie na dziś św. Józef jest bohaterem i wzorem... Na polecenie anioła, bez żadnych przygotowań, wstaje rano, zabiera rodzinę i uchodzi do Egiptu, co na zdrowy, ludzki rozum jest szaleństwem. Ale dla niego wola Boża, ta która mu została objawiona, ta której on nie pojmuje, ta w którą został wplątany niejako mimo woli, ta wola Boża okazuje się ważniejsza od wszelkich zdroworozsądkowych założeń... Dzięki temu dokonuje się wielka rzecz, kolejna zresztą. Dziecię zostaje ocalone. Ten, który przyszedł ofiarować światu wolność, będzie mógł tego dokonać. W ten sposób szerzy się światłość. Chyba nie ma na to lepszej metody, niż poddać całego siebie, swoje myślenie, działanie woli Bożej... Wówczas należymy do Tego, który zwycięża ostatecznie demona, ojca ciemności, i który jako jedyny może przynieść nam wyzwolenie i pociechę po stracie... Bo wejście w światłość czasem wiąże się ze stratą tego wszystkiego, co jest na granicy światła i ciemności, co samo w sobie może nie jest złe, ale co może stać się zagrożeniem i prostą drogą w  ciemność.. Dla Jezusa warto z tego zrezygnować...

Czasem ta strata jest jeszcze innego rodzaju... I bywa niezależna od nas... Myślę tu dziś o tych wszystkich matkach, które straciły swoje dzieci przez szaloną i pełną ciemności decyzję Heroda... Ciemność jest śmiercionośna... Zawsze... Bo demon nie bierze jeńców, a jego zadanie to zniszczyć, zabić, przynieść cierpienie... To cele, które sobie stawia... Pociechę po ranach zadanych przez demona można znaleźć tylko w sercu Jezusa... Innego godnego polecenia miejsca nie znam... Inne są niewystarczające...