Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Maleńka Miłość...

2010-12-27

Mili Moi...

I jak to mówią - święta święta i po świętach... Przyznam szczerze, że nie zaglądałem tu przez te dni... z czystego lenistwa... To też owoc rekolekcji, które niedawno odprawiłem... Być może wyda się on niektórym gorszący, ale w mojej konkretnej sytuacji otrzymałem wewnętrzne światło, że od czasu do czasu mam prawo się nieco polenić:) I z tego prawa skorzystałem w te święta z największą przyjemnością. Jeśli chodzi o poranne wstawanie, to osiągam nieznane mi dotąd godziny... Nie będę się tym szczycił, ale powiem jedno... Było mi to naprawdę potrzebne. Relaks fizyczny i psychiczny i zebranie sił. Trochę pomógł mi w tym mój własny organizm, który się zbuntował i nie pozwolił mi wczoraj udać się z kazaniami do Lęborka... Ale niedługo to nadrobimy...

Świętowanie trwa nadal... Dziś miałem okazję nawiedzić moje dzieci w wierzę, Anię i Artura wraz z ich mamą Jolą. Jak zawsze była to fantastyczna wizyta i jak zawsze pełna Jezusa... Wiecie jak to cudownie usiąść z ludźmi i rozmawiać w takiej niezwykłej prostocie o tym, jak wielkie rzeczy On dla nas uczynił... Trzy godziny radości i ani przez chwilę nie jest nudno. A wyszedłem jeszcze od nich mocno pokrzepiony... Także ich pragnieniami duchowymi, ich odkrywaniem tego Bożego świata... Oni dziś dla mnie stali się głosicielami Ewangelii i znów zdałem sobie sprawę, jak bardzo ja takich ludzi wokół mnie potrzebuję...

W ramach umacniania wiary... Pojawiają się także głosy z Bolszewa, że nasza posługa miała tam niemałe znaczenie. Sam ksiądz proboszcz napisał miły list, w którym zawarł swój odbiór tego, co tam się działo, ale powołał się również na głosy swoich parafian. To jest dla nas wszystkich ważne, bo dzięki temu nasza wiara się umacnia. To szczególnie ważne dla osób posługujących. Dzięki temu przekonują się coraz bardziej, że są naprawdę Jezusowi potrzebni i On się chce nimi posługiwać. Tym, którzy zechcieli się podzielić swoim odbiorem tego środowego wydarzenia serdeczne dzięki...

A dziś święty Jan nam patronuje... W dzisiejszym Słowie z jego listu cały czas słyszymy zdania formułowane w liczbie mnogiej - my świadczymy, my widzieliśmy, nasze ręce dotykały... Tak jakby Jan chciał nieco zginąć we wspólnocie, jakby chciał wskazać, że to ona jest ważna, nie on. A przecież niektórzy mogli rzeczywiście w niego się zapatrzeć... Żył najdłużej ze wszystkich Apostołów, Jezus go miłował w sposób szczególny, Jan spoczywał na Jego piersi w czasie ostatniej wieczerzy, był pod krzyżem, kiedy wszyscy inni uciekli, wszedł do grobu, i jak mówi Pismo - ujrzał i uwierzył, nad jeziorem Tyberiadzkim on pierszy rozpoznał Mistrza... Pomyslałem sobie - dlaczego Jezus temu Janowi nie zlecił pierwszeństwa i władzy w Kościele, ale właśnie Piotrowi... Jezus jednak sam wie najlepiej co i komu polecać... Trochę jakby chciał powiedzieć Janowi - twoją misją jest kochać... Naucz mój Kościół kochać... Piotrowi zaś w Janie pokazuje - nie we wszystkim jesteś pierwszy, jest ktoś, kto cię wyprzedza w miłości, to Jan... Sam zaś Jan doskonale czuje czego Pan oczekuje od niego i akceptuje to swoje miejsce. Wyraźnie to widać dziś, kiedy obaj z Piotrem biegną do grobu, ale Jan czeka na Piotra i to on pierwszy wchodzi do grobu... 

Ja dziś czytam to Słowo w duchu jedności, posłuszeństwa i właściwego odczytywania swoich zadań... Jan nie oczekuje żadnych przywilejów z tego powodu, że jest szczególnie umiłowany przez Mistrza. Żyje we wspólnocie, której przewodzi Piotr i na tę wspólnotę zwraca uwagę... Kto ma jedność z nami, ma ją również z Ojcem i z Tym, którego Ojciec posyła... Miłość nie jest trampoliną dla ekskluzywizmu - ponieważ Pan mnie kocha bardziej i ja kocham Go bardziej, to jestem jakoś ponad tą wspólnotą, mam w niej szczególne miejsce i przywileje... To duch panowania, który jest całkowicie obcy Jezusowi i Jego uczniom... Miłość prawdziwa szanuje porządek, miłość prawdziwa włącza we wspólnotę, miłość prawdziwa prowadzi do jedności...

Bardzo mi to dzisiejsze Słowo łączy się z wczorajszym listem biskupów (zwykle mi się one  nie podobają i nie lubię ich czytać, ale wczorajszy był wprost zachwycający). Miłość, która jest zwornikiem jedności i drogą komunii z Bogiem... Miłość, która powoduje jednośc w myśleniu, działaniu i wyrażaniu swoich poglądów. Miłość, która nie ucieka przed posłuszeństwem, ale doskonale rozumie jego potrzebę...

Ci, którzy mówią Jezus - tak, Kościół - nie, nie odkryli jeszcze miłości prawdziwej i niewiele zrozumieli z tego, co przyniósł ze sobą Jezus, Maleńka Miłość, co w żłobie śpi...

A Jan się tą miłością zachwycił i pewnie dlatego, jak powiadają, pod koniec życia niewiele więcej mówił ponad to - miłujcie się dzieci, miłujcie się...