Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

no to jestem:)

2010-12-19

Mili Moi…

Wracam tu po kilku ładnych dniach przerwy, nasycony i napełniony treściami, których trawienie zajmie mi pewnie sporo czasu. Nigdy i nigdzie dotąd Pan nie dawał mi tak szerokiego, a jednocześnie syntetycznego spojrzenia na mnie samego, nigdzie dotąd nie nauczyłem się tyle o samym sobie, niż podczas rekolekcji lectio divina…

Milczenie i wyjście na pustynię sprawiają, że wszystko widzi się wyraźniej, zatrzymanie się w pędzie życia pokazuje znacznie szerszą perspektywę wszystkiego… Poznałem, że częściej powinienem się zatrzymywać… Pan Bóg mi szeptał do ucha w te dni – nie musisz… Nie musisz zasługiwać na moją miłość i nie musisz mnie ciągle obdarowywać. Ja cię kocham i chcę być z tobą także wówczas, kiedy wydaje ci się, że nic nie robisz i także wtedy, kiedy nic dla mnie nie masz. Moja miłość nie jest zależna od ilości twoich akcji… Nie musisz… Raczej posiedźmy razem, po prostu pobądźmy… Ja chcę z tobą być… Wróciły mi bardzo słowa z ubiegłorocznych rekolekcji… Podstawowy motyw wyboru uczniów – aby byli z Nim… To podstawowe pragnienie serca Jezusa. Moje zadanie to je spełnić… Po prostu być… Śpiewałem sobie w sercu często tę piosnkę – chcę tylko byś był, nic więcej… I miałem wrażenie, że Jezus mi ją odśpiewuje… Wiele przeżyć, o których mógłbym pisać godzinami… Ponad 80 stron notatek… Małe dzieje duszy dla mnie samego przeznaczone…

I trzeba było wrócić do rzeczywistości… W piątek droga z Krakowa była nader kiepska. Do tego stopnia, że w pewnym momencie nie udało się zapanować nad naszą machiną… Końcówka tego poślizgu posłała nas wprost do rowu. Nikomu z nas nic się nie stało, wóz nienaruszony, bo było tam dużo śniegu, ale wydostać go stamtąd nie sposób… I na to wszystko nadjeżdża radiowóz „na bombach” (w żargonie radiowców – na sygnale). Wysiadają panowie i… mówią: niech będzie pochwalony Jezus Chrystus… Okazało się, że jechali za nami, zawrócili i postanowili nam pomóc… Milszych policjantów w życiu nie spotkałem. Nie zrobiłem nic. To oni zatroszczyli się o linę, zatrzymali piaskarkę, wydobyli nas z rowu i jeszcze na koniec życzyli nam bezpiecznej podróży… Jak tu nie wierzyć w Opatrzność… Modliliśmy się za nich kawał drogi powrotnej…

A po powrocie małe przepakowanie i od razu do Bolszewa, gdzie dziś rozpocząłem rekolekcje adwentowe. Przyznam szczerze, że mówi mi się świetnie, przede wszystkim dlatego, że sam słuchałem w ostatnie dni i mam poczucie, że to mi wiele dało. Po wtóre nie jestem tu po raz pierwszy więc spotykam się naprawdę z miłym przyjęciem… I to bardzo pomaga i cieszy… Dziś, jak to w niedzielę, sporo pracy. Ale jutro – roraty 5.45 rano… Zawsze chciałem wstawać jak motorniczy tramwaju:) i od jutra będę miał okazję…