Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
 
Grudzień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

życiem odpowiedz...

2010-12-03

Mili Moi...

Dzisiejszy dzień upłynął mi na klepaniu katechez rekolekcyjnych na komputerze... Nie jest to fascynujące zajęcie, taka mechaniczna robota. Za to całe popołudnie spędziłem w samochodzie, bo jak widzicie, pojawiły się plakaty i ulotki związane z rekolekcjami ewangelizacyjnymi połączonymi z modlitwą o uzdrowienie, które prowadzę w naszej parafii w Elblągu na początku stycznia... Te plakaty trzeba było rozwieźć po elbląskich parafiach, których jest 14, a miasto jest niezwykle rozwlekłe. Połowa z tych parafii była dla mnie w zupełnie tajemniczych miejscach, więc naszukałem się nieźle. Dziś nie był też najlepszy dzień, bo to pierwszy piątek miesiąca i wszyscy dośc zapracowani. Ale w większości zastałem proboszczów i zostałem przyjęty sympatycznie, a plakaty mają zawisnąć. Wczoraj też wydrukowałem zaproszenia, któe rozdaliśmy we wspólnocie. Każdy może wręczyć takie indywidualne zaproszenie swoim znajomym. Napodpisywałem się ich wczoraj... No i jeszcze będziemy rozdawać ulotki 2 stycznia... Robimy co możemy. Cały czas trwają pertraktacje co do zespołu muzycznego, ale jestem dobrej myśli. Poza tym rozmawiałem z ludźmi, któzy mają mówić świadectwa i, jeśli się zgodzą, to jestem przekonany, że będą bardzo poruszające... Duży wysiłek, ale wierzę, że warto...

Jutro zaś śmigam do Gdyni, bo prowadzę dzień skupienia u sióstr nazaretanek, a wieczorem przywożę stamtąd już pierwszych pielgrzymów, bo w niedzielę mamy opłatek pielgrzymkowy... Będzie wesoło...

Tak sobie chodzę z wczorajszym Słowem i z dzisiejszym... Wczoraj o pozorach pobożności, dziś pytanie o wiarę. Pamiętam jak w latach dziewięćdziesiątych mówiło się z niepokojem o wierzących niepraktykujących. Przyrównywano ich do żyjących nieoddychających, dowodząc, że taki stan jest niemożliwy. Z niemałą trwogą stwierdzam, że dziś sytuacja się diametralnie odwróciła. Dostrzegamy, że mamy raczej do czynienia z niewierzącymi praktykującymi. Pobożność w narodzie, że strach... A  wartości? Zostają w kościele po wyjściu... Wiara nie idzie w parze z pobożnością. Dlatego to dzisiejsze pytanie Jezusa - czy wierzycie, że mogę to uczynić... czy wierzycie, że mogę przywrócić wam wzrok? Wołać wołali... Ulituj się... Ale czy nie było to wołanie, które każdego dnia gościło na ich ustach? Przecież błagali o litość każdego przechodzącego przechodnia. To był ich chleb codzienny - błaganie o litość. Uruchamiali swoje usta każdego poranka... Nie każdy jednak, który mi mówi Panie, Panie, wejdzie do Królestwa... Zawsze mnie to zastanawia, kiedy słyszę - pacierza porannego nie mówiłem... Ile w tym mówieniu pacierza wiary, a ile przyzwyczajenia, praktyki poranka? Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? To chyba ważne pytanie, a odpowedź? Cóż, wydaje się, ze wcale nie powinna być udzielana ustami, ale życiem...