Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

Teraz...

2010-11-29

Mili Moi...

Dziś w nocy wróciłem w Dobrej Szczecińskiej, po niedzielnej akcji głoszenia Słowa i zbierania ofiar. Jak zawsze, zostałem tam bardzo gościnnie przyjęty przez ludzi, ale nade wszystko przez braci. Strasznie lubię tam jeździć, bo bracia są na końcu świata i szczerze się cieszą, kiedy ktoś ich odwiedza. Dużo dobrych rozmów i przebywania ze sobą. Wcześniej, w piątek, odwiedziłem Koszalin, bo odbywał się tam dzień wspólnoty oazowej. I z tym wyjazdem są związane pewne duchowe odkrycia, które poczyniłem. Otóż Pan postawił na mojej drodze dwoje proroków. Pierwsza z nich, kobieta, z którą pogawędziliśmy w Gdyni w księgarni. Znamy się już sporo czasu, ale zupełnie nie wiedząc o tym, wypowiedziała wobec mnie, jak to dziś widzę, słowo od Boga samego. Otóż powiedziała - ojcze, skoro ty tak dużo głosisz, jak bardzo ty potrzebujesz ciszy, musisz milczeć, żeby mieć siłę do mówienia. W pierwszej chwili nie przywiązałem do tego aż tak wielkiej wagi, choć się z nią zgodziłem. Ale w sobotę poszedłem na katechezę, którą jeden z naszych ojców głosił do oazowiczów i tam, na potwierdzenie tych wcześniejszych słów, mowa była o słuchaniu i to w taki sposób, że nie miałem wątpliwości, że jest to słowo do mnie. Bardzo mnie to ucieszyło, bo to takie wewnętrzne poczucie, że nie można odmówić, że to propozycja Pana samego. Nie sposób wyłożyć tego w słowach. W każdym razie natychmiast zacząłem się pytać Pana w jaki sposób mam to zrealizować, co zrobić. Jedną z odpowiedzi nabyłem drogą kupna, a jest to posynodalna adchortacja Benedykta XVI "Verbum Domini", o roli Słowa Bożego w życiu Kościoła. Czytam już, bo słuchać, to wejść w Słowo. Z tą częścią odpowiedzi wiążę też nasze doroczne rekolekcje w szkole w Krakowie, które rozpoczniemy już 9 grudnia. Osiem dni milczenia i słuchania. Doczekać się nie mogę. Szczerze.

Druga część odpowiedzi, to uczynienie przestrzeni dla słuchania, czyli odłączenie wszelkich źródeł dźwięku. W moim domu zapadła cisza. Staram się ją smakować, choć jest dla mnie raczej trudna. Nie jestem do niej przywyczajony. Ale z optymizmem patrzę na to, co Pan ma dla mnie w tym czasie. Wierzę, że On zatroszczy się o resztę. Zdałem sobie sprawę jak ważne jest wsłuchiwanie się w drugiego człowieka, bo Pan przecież prawie zawsze się nim posługuje, żeby mnie samemu objawić rzeczy ważne.

A wczoraj ropoczął się Adwent, czyli czas słuchania i czuwania. Pomyślałem wczoraj, że w kontekście rozpędzonego świata, znerwicowanego, sfrustrowanego i bardzo niespokojnego, Słowo Boga brzmi trochę jak baśń, którą można zacząć od słów "dawno, dawno temu", albo "kiedyś, kiedyś, w przyszłości". Tymczasem Paweł wczoraj powiedział jasno. Rozumiejcie chwilę obecną, TERAZ przybliżył się dzień, TERAZ zbawienie bliżej was jest. TERAZ, nie kiedyś, nie w przyszłości i nie w historii. Wasz dzień dzisiejszy ma znaczenie i nie wolno wam trwać w światowej naiwności. Bo naiwnością jest życie w hulankach, rozpuście, kłótniach i sporach. To jest właśnie światowy niepokój, który jest nieumiejętną próbą szukania zapełnienia pustki po Bogu, który został wyrzucony z serc ludzkich. Próba z góry skazana na niepowodzenie. Nie idźcie tą drogą. Gdybyście mieli jakieś wątpliwości, przypomnijcie sobie Noego, mówi Jezus. Świat się z niego śmiał, drwił, stukał się w czoło, ale w chwili potopu, nikomu nie było do śmiechu. Nie spostrzegli się, bo nie chcieli widzieć i słyszeć Bożego Słowa, bo zamknęli przed nim swoje serca.  to jest prawdziwa naiwność, bardzo groźna, bo w konsekwencji narażona na śmierć.

Bóg jest wierny w swoim Słowie i jeśli mówi przez Izajasza, że przyjdzie dzień, kiedy góra świątyni Pana mocno wyrośnie ponad szczyty innych pagórków, a mnogie narody przyjdą do Niego, to tak się stanie, czy ja w to wierzę, czy nie, czy wydaje mi się to baśnią i nierzeczywistością, czy rodzi to uśmiech na mojej twarzy, czy nie... Ważniejsze, gdzie ja wówczas będę i co wówczas będzie się odmalowywało na mojej twarzy. Bo jeśli będzie to bezmierne zdumienie, to znak, że moje ziemskie życie przeżyłem w sposób naiwny... Gra idzie o rzeczy najważniejsze. O moje teraz i o moją wieczność... A zatem?