Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
 
Grudzień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

mdleć będą ze strachu..

2010-11-25

Mili Moi...

Dziś nareszcie nawiedziło mnie natchnienie i w dwie godziny stworzyłem coś, co chodzi za mną już ponad dwa tygodnie, a mianowicie katechezę na temat świadectwa w wierze. Wszystko to na adwentowe rekolekcje, do których jest coraz bliżej, a ja nadal jestem w proszku. Na szczęscie dziś już trochę mniej... Na jutrzejszy poranek zaplanowałem stworzenie katechezy o krzyżu i jego znaczeniu dla chrześcijańskiego życia. Mam nadzieję, że wena mnie w nocy nie opuści, o co Pana skromnie proszę:) A może to wynik lektury... Umberto Eco stwierdził, że kto czyta, ten żyje dwa razy... A ja wczoraj poczytałem... Jakiś czas temu zacząłem słynną "Katedrę w Barcelonie", ale przyznam szczerze, że nudziłem się do 400 strony:) Ale za to wczoraj łyknąłem pozostałe 300. I choć nie lubię książek z tak długą "rozbiegówką", to jednak nie żałuję, że doczekałem do końca... Ale niemal świtało, kiedy skończyłem. To mi się czasem zdarza, na szczęście rzadko...

A jutro znów w drogę. Najpierw do Koszalina. Odbywa się tam Dzień Wspólnoty Oazowej całej naszej prowincji. Jadę więc spotkać się z braćmi, pospowiadać dzieciaki i ogólnie zbliżyć się do celu niedzielnego, którym jest Dobra Szczecińska, bo tam mam kazania w niedzielę. A z Koszalina to już "rzut beretem". Szybko jednak muszę wracać, bo wczoraj dokonała się wycenia i w poniedziałek w moim domku zawisną rolety i pionowe żaluzje, czyli remont pod hasłem wymiana okien, naprawdę będzie skończony. A co za tym idzie, sąsiedzi nie będą mi zaglądać do kubka:)

A Słowo dziś... Cóż, różnych proroków mieli Izraelici. Czasem byli to goście, którzy chcieli wypłynąć na pozytywnym przepowiadaniu i wołali, że nic nikomu nie grozi, bo z nami jest Pan. Byli też i inni, dużo bardziej wiarygodni, ale często wieszczący Boży gniew. Niechętnie słuchani, a ich prorokowanie kończyło się najczęściej dla nich fatalnie.

Jezus dziś jest właśnie takim prorokiem. Uderza w samo serce, w Jerozolimę, miejsce kultu, duchową stolicę, świątynię... Jak to musiało działać na wyobraźnię Żydów. Gdyby dziś ktoś przyszedł i powiedział, że buddyści koreańscy wkrótce zburzą Watykan, uwierzylibyście? Oni też mieli z tym problem... Ich oczko w głowie, ich perełka, mówiono, że jeśli choć raz w życiu nie widziałeś świątyni w Jerozolimie, to jeszcze niczego tak naprawdę nie widziałeś. Zaczęto ją odbudowywać w 19 roku przed Chrystusem, a zakończono w 64. Była wspanialsza niż świątynia Salomona. A Jezus mówi, że kamień na kamieniu nie zostanie... To jakaś bzdura... Ale w 66 roku wybucha wojna, a w 70 roku świątyni już nie ma, milion Żydów ginie, a 100 tysięcy trafia do niewoli...

Ale ten Pan Bóg zawzięty co? No widać na tych Żydów jakoś się uwziął. Czy nie dało się tego rozwiązać inaczej?

A zapytajmy - czy chcieli słuchać? Od wygłoszenia Jezusowych nauk mija jedno pokolenie, mieli okazję widzieć wspólnoty chrześcijańskie, ich rozwój... Czy się nawrócili? Nie, bo bardziej wierzyli prorokom, którzy głosili im ich wybranie, bo budowali sobie obraz Boga na własny użytek, bo na każdego Bóg mógł się zezłościć, ale nie na nich. ich chroniło ich wybranie, ich bezpośrednia relacja z Nim, której byli pewni... Potrzebowali silnego wstrząsu. Nic na nich nie działało...

Ale zaraz, zaraz... Czy ja piszę o ówczesnych Żydach, czy może raczej o współczesnych chrześcijanach, bo już sam nie wiem... Otóż wiem, wiem... Te obrazy są naprawdę bardzo podobne. Czy i wśród nas nie ma takich, którym się wydaje, że Pana Boga trzymają za nogi i mają na Niego taki wpływ, że bez nich On właściwie żadnej decyzji nie podejmuje? Czy tu nie trzeba wstrząsu, żebyśmy się obudzili? Pan jeden wie najlepiej...

Jedno jest pewne, jeśli Kościół był dany Żydom dla ich nawrócenia, jeśli mogli patrzeć i budować się wiarą pierwszych uczniów, jeśli odważyli się ich zabić, bo inaczej nie mogli ich przemóc, to śmiem twierdzić, że rola Kościoła się nie zmieniła. Ale pozostaje wielkie pytanie, czy Kościół (czyli ja i ty) tę rolę pełni, chce pełnić... Bo jeśli nie, to kto ponosi większą winę - my, czy niewierny świat? I kto bardziej zasługuje na karę - my, czy niewierny świat?