Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

co za dzień...

2010-11-22

Mili Moi...

Tak wygląda moja kuchnia, nie mówiąc już o schodach i korytarzach... Zostałem wprost zasypany darami dla Bukowca. Po każdej mszy dochodziły nowe paczki, a ludzie je przynoszący dołączali do nich ogromnie dużo życzliwości. To jest ogromna radość, że można zrobić tyle dobrego, wystarczy tylko chcieć. Moja rola właściwie jest znikoma. Poza koordynacją, to chyba niewiele, ale i tak się cieszę, że mogę w tym uczestniczyć. Poza dobrami materialnymi, czasem pojawiały się też pieniądze. Jedna z osób przyniosła pokaźną kwotę, prosząc, żeby stanowiła ona wsparcie dla jednej rodziny, żeby nie była dzielona. Wszystko skwapliwie zostanie dopełnione... Mam nadzieję, że życzliwy pan Ryszard użyczy samochodu, bo przecież w moją corsę nawet dziesiątej części tego wszystkiego nie zmieszczę... I tak szerzy się dobro...

Z zaciekawieniem obserwuję to, co dzieje się po wyborach. Oczywiście byłem głosować, jak już pisałem i w zasadzie jestem zadowolony. Choć ze smutkiem stwierdzam, że w mojej miejscowości radnymi zostali ludzie przedziwni. Oczywiście jest ich w tej radzie mniej, ale stanowią doskonały przykład swoistej schizofrenii. Zupełnie inni w swoim życiu, niż w swoich deklaracjach. Mam na myśli konkretne przypadki, które znam, a którym wyborcy zaufali. Daj Boże, żeby się nie zawiedli. Ja, przyznam szczerze, od polityki stronię dość konsekwentnie i w tym temacie swoimi przemyśleniami zwykle się nie dzielę. Jest to jeden z tych światów, od których chę być jak najdalej. Ale to Sztum, moje miasto, i jakoś szczególnie zależy mi na jego dobru. Czas pokaże czy w dzisiejszych ocenach się myliłem.

Dziś natomiast o poranku starałem się wysłać wspominane materiały powołaniowe. Na poczcie jak zawsze przywitała mnie uśmiechnięta pani z okienka (zaczyna się jak bajka prawda? i niestety między bajki taki widok można włożyć). A zatem przywitała mnie pani niezadowolona już chyba z samego faktu mojego istnienia, a już na pewno z tego powodu, że o poranku zakłócam jej serdeczny kontakt z ekranem komputera... Musiałem dłuuuugo czekać, bo moje dzień dobry przerwało pani w najważniejszym jak się okazało momencie... A potem było tylko gorzej. Nic nie załatwilem, bo okazało się, że brakuje na moich przesyłkach znaczków za kilka groszy, więc drogą kupna musiałem je nabyć, a potem w domu ślinić i naklejać... Nie wiem czy z zemsty, czy z faktu, że nie dało się inaczej, znaczków dostałem tyle, że teraz każda kopetrta wygląda bardzo kolorowo... jest na niej ... 5 kolorowych papierków... Gdyby ktoś zbierał podpisy pod wnioskiem o likwidację tego monopolisty, to jestem gotów podpisać się pierwszy:)

Cały zaś dzsiejszy dzień spędziłem w Ostródzie, na regionalnym dniu skupienia dla naszych klasztorów w Olsztynie, Ostródzie, Elblągu i Kwidzynie. Tematem była droga neokatechumenalna. Prowadzili go katechiści wędrowni i przyznam szczerze, że widzę go trochę jako stratę czasu dla mnie. Nie dowiedziałem się bowiem niczego nowego (a trochę na to liczyłem). A że nie jestem entuzjastą tej wspólnoty (ale od razu dodaję, że również nie wrogiem), ponieważ mam zupełnie inną wrażliwość z wiarą związaną, choć szanuję wzystkich związanych z "drogą", to cieszyłem się przynajmniej ze spotkania z braćmi i z chwil wspólnej modlitwy...