Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

ten sam...

2010-11-19

Mili Moi...

Dzisiejszy dzień to chałturnicza praca, której jednak nikt za mnie nie wykona... Otóż dziś wysyłka materiałów powołaniowych do 125 Duszpasterstw Akademickich w całej Polsce. Procedura: znalezienie adresów w necie, zaadresowanie kopert, ostemplowanie kopert, napisanie listu, skserowanie listu, ostemplowanie i podpisanie listu, złożenie plakatu, dołączenie ulotek, wizytówki i listu, zaklejenie kopert, naklejenie znaczka. Morderczo nudna robota, która zajęła mi cały dzień. Ale cóż to jest w porównaniu z ubiegłym rokiem, kiedy wysyłałem plakaty do 700 szkół. A procedura była taka sama i ja byłem sam:)

Przybywa dóbr materialnych dla mieszkańców Bukowca. Nasza zbiórka, o której jeszcze nie pisałem, nabiera rozpędu. Otóż z inicjatywy Kasi, naszej głównej porządkowej podczas pielgrzymowania na Jasną Górę, zbieramy w naszej elbląskiej parafii odzież i żywność dla mieszkańców jednej z wiosek, przez które przechodzimy idąc do Mamy. Hojność zawsze w takich przypadkach jest duża, a i jesienne porządki w szafie zrobić można:) W każdym razie epicentrum zbiórki ma być w niedzielę, ale ja już mam tyle rzeczy, że jutro pierwszą turę zawożę do Gdyni, gdzie jest punkt przeładunkowy. Wszystko po to, żebym po niedzieli nie musiał wynajmować TIR-a.

A dziś miałem jakąś wyjątkową pomroczność jeśli chodzi o Słowo. Medytowałem i medytowałem i... Przede wszystkim zdałem sobe sprawę, że, pewnie jak wielu, uciekam od tych trudnych fragmentów biblijnych, albo próbuję je spławić -  to nie do mnie i nie o mnie. Zdałem sobie sprawę, że sztuką jest pobyć z tym Słowem, którym jesteśmy bombardowani w ostatnie dni roku liturgicznego, Słowem bolesnym, czasem wstrząsającym. Przecież to mówi ten sam Jezus, który jest tak cierpliwy, kochający, łagodny... Takiego Go lubimy. A Jezus zagniewany... nie, to chyba jakaś pomyłka, no może jeszcze na grzeszny świat, ale na mnie??? Niemożliwe... Ten serdeczny Jezus nieraz bywał wzburzony, jak choćby dziś, kiedy przepędza przekupniów ze świątyni, płakał z bezsilności nad Jerozolimą, która daleka była od nawrócenia, spoglądał z gniewem na faryzeuszy, którzy mieli monopol na prawdę... To jest ten sam Jezus. Pomyślałem, że wielkiej trzeba wrażliwości w sercu, żeby te Jego wystąpienia nie spływały po mnie jak woda po kaczce. Słyszeć Jego słowa, widzieć Jego gesty, czytać znaki... jako skierowane do mnie... i nie uciekać przed tym, co bolesne, przed tą częścią prawdy o mnie, która daleka jest od chwalenia się przed innymi.

Jeśli to ja jestem tą świątynią, w której mieszka Bóg, to cóż w tym dziwnego, że On tak gorliwie dba o jej świętość. Trudno czynić Mu zarzut z tej żarliwości, kiedy ja być może rujnuję coś, co jest najcenniejsze w moim życiu. Wrażliwość...

Jeśli ja jestem tą świątynią, to czy spotykając mnie, inni spotykają Jego? Oto jest pytanie, wobec którego blednie wiele innych... Wrażliwość... Na to kim jestem i kim mam się stać. I dlatego nie wolno uciekać przed trudnymi słowami... Nie róbcie z domu mego Ojca targowiska... Nie róbcie!!!