Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

wierzyć konsekwentnie...

2010-11-10

Mili Moi...

Nastrój wczorajszy poprawił się znacząco, za sprawą... psa:) Otóż nawiedziłem wczoraj Leszka i Monikę, moich przyjaciół, którzy mają psa. Pies przypomina nieco tego na zdjęciu, ale chodząca łagodność. Każda wizyta nowego człowieka w domu, to dla niej (Mizi:) źródło wielkiiej radości... Problem w tym, że jest już dośc stara, ma 9 lat i w ostatnim czasie sporo chorowała... Kiedy więc niedawno zaczęła się pokładać, chłeptać wodę całymi litrami, była osowiała i ociężała, oczywistym stało się dla jej właścicieli, że czas się żegnać. Wpakowali więc psa w samochód i udali się w podróż w jedną stronę, do weterynarza... Tam po przeprowadzonych badaniach okazało się, że w tym wielgachnym starym psisku bije więcej, niż jedno serce. A na zdjęciu rentgenowskim doliczono się 5 niewielkich kręgosłupików... Poród za dwa tygodnie:) No ubaw mieliśmy cały wieczór, bo i wadomość z wczoraj dopiero, więc całkiem świeża. Okazało się, że pies wcale nie ma się ku śmierci... Dodatkowo pikanterii dodaje fakt, że Mizia cierpi na takie schorzenie, które absolutnie wyklucza możliwość zajścia w ciążę.. I bądź tu mądry... Najciekawsze jednak jest to, jak będą wyglądać maluchy, bo tatusia niestety nikt nie jest w stanie wskazać. Są pewne podejrzenia, ale sprawa jest owiana mgiełką tajemnicy:) W każdym razie zapisałem się na listę oczekujących. Podobno mam dostać dobrą cenę...:) Jeśli chcecie zrobić komuś prezent mikołajowy, to śmiało, piszcie, a ja już przekażę komu trzeba... Spieszcie się, bo promocja tylko do wyczerpania zapasów:)

Ale poza tymi wesołkowatymi nowinami... Słowo dzis wskazuje na pewien model zachowań, na reguły, którym podlegają chrześcijanie. Paweł jakby dzielił świat na jakieś "przed" i "po". Co jest granicą? Uświęcające obmycie z miłosierdzia Bożego. Kiedy chrzest dokonywał się w życiu człowieka dorosłego, on sam decydował się na Chrystusa, a co za tym idzie, przyjmował na siebie konsekwencje tego wyboru. Sam to przeżywał i sam to zaczynał realizować. Dziś, kiedy chrzcimy niemowlęta, trudno mówić o takim przeżyciu. Owszem, zasady są nam wpajane. Żyjemy w pewnym kręgu kulturowym, ale częstokroć pozostają one jakoś na zewnątrz, niczym płaszcz, który można zdjąć i założyć. Dojrzałośc podobno polega na tym, żeby uznać za własne te wszystkie zasady, które mi w życiu wpajano i zacząć nimi żyć. Jeśli chodzi o świat wartości to pojawia się pytanie o wiarę. Czy w moim życiu dokonał się taki przełomowy moment mojego spotkania się z Bogiem, czy rzeczywiście mogę o sobie powiedzieć, że namacalnie doświadczam wiary? Ona ma przenikać wszystko w moim życiu, ma się stać fundamentem moich wyborów, mojego sposobu myślenia, mojego postępowania. Nie może więc być płaszczem, który zdejmuję kiedy jest mi wygodnie. Cały obszar tak zwanego antyświadectwa właśnie na tym polega. Wiara, która nie zazębia się z życiem, jest czymś oddzielnym. Paweł mówi - kiedyś i my byliśmy... Ale teraz już nie. Odkąd spotkaliśmy Chrystusa, nasze życie się zmieniło. I to jest zupełnie oczywiste. Co więcej rodzi w nas to ogromną wdzięczność, bo Bóg nie musiał. Nie było w nas nic, co mogłoby Go zachwycić. Wręcz przeciwnie. Przypominaliśmy raczej tych trędowatych z Ewangelii, którzy w swej brzydocie stają z daleka i wołają o miłosierdzie. Nasza jedyna zasługa w tym, że uwierzyliśmy i to nie do końca, bo siłę do tego dał nam On sam. Wszystko jest łaską. Dlaczego więc tak niechętnie ponosimy konsekwencje naszego wyboru, jeśli oczywiście on się w nas dokonał. Dlaczego łatwo wyznawać wiarę ustami, a tak niechętnie wcielamy jej zasady w życie? To dla mnie neizwykłą zagadka, którą usilnie staram się rozwikłać ostatnimi czasy i która nie opuszcza moich myśli...

Czy jest zatem jakaś granica, jakieś "przed" i "po" w twoim życiu...? Bo jeśli żyjesz "po" to żyj naprawdę, żyj konsekwentnie, bądź uczciwy... A jeśli ciągle jesteś "przed", to moja modlitwa dziś płynie ku tobie, abyś przekroczył granicę... Bo tego szczęścia w Bogu nie da się z niczym porównać...

A jutro już wyjazd do Krynicy Morskiej ze wspólnotą Syjon, na dwa dni skupienia... Oj będzie się działo...:)