Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

Control C, Control V - magisterkę będziesz miał...

2010-10-27

Mili Moi...

Szkoła w Krakowie... Wiele osób mi zazdrości... Ach, znów jedzie ojciec do Krakowa.... A co ja mam z tego Krakowa? Śmieję się, że widok za oknem... Bo nasza szkoła to nie kilka godzin wykładów do południa, a potem bawcie się dobrze... Czas jest tak wypełniony, że żeby doświadczyć nieco Krakowa i chociaż na Rynek się przspacerować, trzeba najzwyczajniej w świecie się "urwać". Za każdym razem oczywiście nam się to udaje... A urywamy się, żeby uspokoić zaniepokojonych, z obiadu:) Dziś również z Michałem, moim współbratem wybraliśmy się na krótki spacer po krakowskim Rynku... Mamy na to dwie godziny z dojazdami, więc naprawdę niewiele... A zatem zazdrościć Krakowa nie trzeba, bo gdybym chciał połazić, to z pewnością musiałbym przyjechać tu w zupełnie innym czasie, niż szkoła...

Tym razem jakoś czas mija mi bardzo szybko, bo czasem bywa ciężko. Może to temat modlitwy i tożsamości formatora sprawia, że jestem głębiej zainteresowany i łatwiej mi wchodzić w te treści. Chociaż muszę powiedzieć, że troszkę też jestem rozczarowany, bo z każdego wykładu można coś chwycić dla siebie, niewątpiwie, ale jeśli wykład ma konkretny temat, to wydaje mi się, że trzeba próbować go przynajmniej poniekąd zrealizować. Tymczasem są wykładowcy, którzy zupełnie się z zaplanowanym tematem rozmijają, pokazując, że mają coś innego, ważniejszego do powiedzenia, a temat może poczekać... I tym razem chyba trochę tak jest... Ale jak powiadam, trzeba szukać w tym, co się słyszy czegoś dla siebie i na szczęście mnie się udaje...

Przyznam szczerze, że to, co zawsze najbardziej mnie cieszy w naszej szkole, to pogłębiona medytacja nad Słowem Bożym. Od dwóch dni medytujemy nad trzecim rozdziałem Dziejów Apostolskich, bo oczywiście nadal przewodzi naszej drodze św. Piotr.Tam jest mowa o uzdrowienu człowieka chromego od urodzenia i tego, co w kontekście tego wydarzenia dzieje się z ludźmi.. Każdego dnia dostajemy sporo treści do medytacji związanych z proponowanym Słowem, a wieczorem, w podsumowaniu, słuchamy również kazania, które jest także tym Słowem inspirowane, a zatem poznajemy, co któryś z braci w kapłaństwie w tym Słowie odczytał... I dziś przyznam szczerze jestem zainspirowany bardzo kazaniem Łukasza, rektora kapucyńskiego seminarium w Lublinie, który odnosząc się do tego Słowa z Dziejów cofnął się nieco w życiu tego chromego człowieka. On z całą pewnością był dzieckiem i jako dziecko pewnie niejednokrotnie był sadzany na krześle przed domem, mogąc jedynie przyglądać się tym rozbieganym i szczęśliwym dzieciom, jego rówieśnikom. Ileż pragnień musiało drzemać w tym chłopcu. A potem, zawsze w cieniu, zawsze odepchnięty, nawet do świątyni nie był zabierany, bo jako kaleka był uznawany za rytualnie nieczystego i nie mógł tam wchodzić pod karą śmierci. Był więc umieszczany jak mówi Słowo, w bramie świątynnej, gdzie prosił o jałmużnę. Ten człowiek nie żyje pełnią życia, ten człowiek jest pozbawiony większości marzeń, ten człowiek nie ma wielkich oczekiwań. on pragnie przeżyć dzień do końca i móc dożyć do następnego... I jego środowisko życia również nie sprzyja temu, żeby było inaczej. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że w jego życiu pragnienia były gaszone zwykłym słowem - nie możesz, to nie dla ciebie...

Czemu tak wiele o tym chromym? Otóż bardzo wielu takich chromych wokół nas, takich totalnych minimalistów, którzy zrobią tylko to, co konieczne chcąc jakoś przeżyć dzień do końca. Wielu z nich wychodowano, stworzono, zabijając w nich pragnienia. To czasem widać w najbanalniejszych kwestiach codzienności. Ludzie, którzy zawsze wybierają to, co łatwiejsze. Po co chodnikiem? Lepiej przez trawnik, bliżej i łatwiej... Po co się trudzić nad pracą naukową - czy nie można zastosować zasady kopiuj - wklej? Przecież tak jest prościej i szybciej... Prościej, szybciej, skuteczniej... To ulubione słowa współczesności...

Piotr i Jan wchodząc do świątyni mówią do chromego - spójrz na nas. Oderwij wzrok od ziemi, popatrz w górę, dostrzeż coś innego poza twoją niemocą i biernością. Nie mamy srebra i złota, ale dajemy ci to, co mamy - w imię Jezusa Nazarejczyka, chodź!!! I on wstaje, chodzi, skacze, tańczy i wielbi Boga. Oni wprowadzają go w życie prawdziwe, oni sprawiają, że on zapragnął żyć, oni inspirują go do życia... I to jest chyba wielkie zadanie dla nas jako formatorów - inspirować innych do życia i do czegoś więcej, zawsze do czegoś więcej... Jeśli zapragną, to stanie się to w nich siłą, która może zdziałać cuda... A wszystko to w imię Jezusa Nazarejczyka, który żyje i króluje na wieki wieków!!!