Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

bracia świeccy

2010-10-18

Mili Moi...

Pracowity weekend już za mną... W sobotę wygłosiłem dzień skupienia dla sióstr nazaretanek w Gdyni, a w niedzielę cały dzień głosiłem Słowo w naszej franciszkańskiej parafii w Gdyni. Jak zawsze doświadczyłem tam ogromnej życzliwości. Ludzie są niesamowici. Stać ich na tyle dobrych słów. Wierzę, że prawdziwych, bo nie wymuszonych... Wróciłem wczoraj w nocy do domku, a dziś... Od rana bieganina. Odebrałem projekty plakatów i ulotek, zaniosłem je do drukarni. A zatem machina ruszyła... Byle tylko byli ci, którzy zechcą odpowiedzieć na zaproszenie... A potem... Zepsuł mi się samochód. Ostatnio często niedomaga... Jest eksploatowany może nawet ponad miarę, ma prawo protestować. Dobrze, że w domu, co pozwoliło na szybką reakcję, a nie na przykład w Częstochowie, gdzie będę w weekend, bo tylko usiąść i płakać. Naprawa będzie niestety bardzo droga, ale nie ma innego wyjścia. Czekam też wciąż na eksperta od pieca, bo też jakaś usterka... Znając życie i to nie będzie tanie spotkanie:) I taki mój los księżowski. Głosić Słowo i zajmować się naprawianiem szalenie prozaicznych spraw...

Dziś doświadczyłem też wielkiej radości... Otóż w zbliżającym się Adwencie głoszę rekolekcje w Bolszewie. Tam, gdzie już byłem w minionym Wielkim Poście. Ksiądz Proboszcz już wóczas zaproponował kontynuację, z czego się bardzo ucieszyłem, choć nie wiem jak to przyjmą jego parafianie. Wtedy zakończyliśmy rekolekcje mszą z modlitwą o uzdrowienie, co wydaje się naprawdę trafiło do ludzkich serc. Tym razem miałem marzenie, żeby jeszcze głębiej wprowadzić ludzi w doświadczenie Bożej miłości, żywego Jezusa i Jego żywego Kościoła. Zamarzył mi się wieczór uwielbienia również z modlitwą o uzdrowienie, ale już z udziałem grup wstawienniczych i z konkretną posługą świeckich braci... To jest ciągle dość nowy pomysł - pomoc świeckich w prowadzeniu rekolekcji. Nie wiedziałem więc po pierwsze czy zgodzi się ksiądz proboszcz, po drugie, czy znajdą się posługujący. I dziś odpowiedział na moją propozycję ksiądz proboszcz - wielce życzliwy i jak najbardziej przychylny pomysłowi. Ucieszyło mnie to bardzo, więc zacząłem szukać dalej. Natychmiast pomysł podchwycił Leszek z Gdańska, do którego zwróciłem się o pomoc i mam wielką, przeogromną nadzieję, że uda mu się pociągnąć jego wspólnotę do tego posługiwania. Bardzo na nich liczę. Mało tego, zwróciłem się o pomoc w tej posłudze również do Wojtka z Sopotu i do jego wspólnoty, i również nie usłyszałem nie. W porozumieniu z ich duszpasterzem jest jak najbardziej wola współpracy i pragnienie ewangelizacji... I jak tu nie chwalić Boga... Zdaje się, że ma On swój wielki plan miłości na Bolszewo Adwent 2010. Mogę więc już chyba powiedzieć, że 22 grudnia w tym mieście będzie wielki wieczór uwielbienia, w czasie któego zamierzamy się modlić o uzdrowienie i szczególny dotyk Bożej miłości... Już mam z tego powodu bardzo wiele radości w sercu...

Szczerze podziwiam ludzi świeckich, którym się chce. Mają swoje sprawy, swoje życie, swoje obowiązki, a chcą rzucić wszystko, oddać swój czas i energię, aby swoim braciom głosić Jezusa i pokazywać, że warto Nim żyć... To dla mnie, kapłana, wielkie świadectwo tego, że Pan posługuje się swoimi siewcami i żniwiarzami jak chce.

To dzisiejsze Słowo jakoś szczególnie w kontekście tych radosnych wydarzeń rozbrzmiewa w moim sercu. Proście Pana żniwa, aby wyprawił robotników na żniwo swoje... I On to wciąż, nieustannie czyni. Posyła kapłanów, ale wraz z nimi również świeckich chrześcijan, których rola jest nie do przecenienia. Świadomy laikat - to zagadnienie wielu osobom leży dziś na sercu. Z tym tematem przyszedł również do mnie pan Andrzej po jednej z mszy w Gdyni... Niech ojciec budzi i mówi jak najgłośniej i jak najszerzej o potrzebie świadomego laikatu... I mówię... I co więcej, mam głębokie przekonanie o potrzebie jego istnienia. My, sami kapłani, nie damy rady zrealizować tego dzieła, które Kościołowi polecił Chrystus. Istnieje coraz bardziej nagląca konieczność współpracy z braćmi świeckimi. Poza tym, dla mnie osobiście, jest to źródło ogromnej radości i przyjemności. Czuję ich wsparcie. Oni niosą mnie w swoich sercach, podtrzymują moje ramiona. Ja daję im to, co mam najcenniejszego, a oni nie tylko chętnie biorą, ale pokazują mi - ojcze jeszcze to można zmienić, to ulepszyć, tu pójść, tamto powiedzieć... Iluż wspaniałych ludzi spotkałem już na tej wspólnej ewangelizacyjnej drodze... Pani Maria, która wykorzystywała każdą okazję, żeby tam, gdzie jest jakaś grupa ludzi przemycić jakieś treści o Jezusie... druga Maria, która wydawała swoje niewielkie pieniądze na zakup płyt z wartościowymi filmami ewangelizacyjnymi i prosiła, żebym je puszczał młodym... Sebastian, który nawet o tym nie wiedząc, wciąż wyciągał jak z rękawa coraz to nowe pomysły ewangelizacyjne.... i całe mnóstwo innych... O jednych się tylko otarłem, z innymi współpracuję dziś i teraz.... To jest dla mnie niezwykły dar od Pana i wspaniała lekcja Kościoła w Jego bogactwie... A zatem na kolana i modlitwa za Bolszewo i za to dzieło...:)