Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

pogrzeb jak święto...

2010-10-14

Mili Moi...

Tak, jak wspominałem, dzisiejszy dzień niemal w całości spędziłem wokół pogrzebu śp. Hanny, siostry Romka, naszego współbrata. Nie znałem tej kobiety, ale brat to brat... Siotra naszego brata jest naszą siostrą:) I przyznam wam szczerze, że cieszę się, że tam byłem. Oczywiście nie tylko dlatego, że w ogóle lubię pogrzeby, o czym już pisałem, ale ten pogrzeb był wyjątkowy i z całą szczerością mogę powiedziec, że chciałbym, aby i mój tak wyglądał. Uczestniczyło w nim od strony ołtarza 16 księży, co już jakoś wskazuje kierunek życia Hanny. Większość z nich to byli księża diecezjalni, którzy, jak sami mówili, przybyli wyrazić swoją wdzięczność. Podczas mszy grał zespół związany ze Szkołą Nowej Ewangelizacji. I choć wydawać by się mogło, że gitary, flety, skrzypki, nie bardzo pasują do nastroju pogrzebu, to przyznać należy, że zrobili to znakomicie. Kiedy po komunii zaśpiewali z przejęciem Przyjaciela mam... to ciarki mi przeszły po plecach. Kazanie głosił kierownik duchowy Hanny, więc przybliżył nam nieco jej duchową sylwetkę. Cierpiąca za Kościół, zaangażowana w modlitwę za kapłanów, członkini Odnowy w Duchu Świętym... Bardzo piękny moment zaś nastąpił po komunii, kiedy jeden z księży podszedł do mikrofonu i poprowadził... modlitwę uwielbienia. Popłynęło wielkie dziękczynienie za jej życie, za jej obecność, za jej dobroć, za wszystko, co po sobie zostawiła... To było głeboko poruszające. To był pogrzeb, na którym mało było łez. Podniosła atmosfera święta towarzyszyła uczestnikom. Niezwykłe wydarzenie, które zapamiętam na długo.

I właściwie miałem już nie wracać do domu, bo najbliższy weekend spędzam w Gdyni, ale kilka bieżących spraw kazało mi jednak się tu stawić, więc jestem. Już za chwilę spotkanie z moimi "odnowowcami"...

Wzięliście klucze poznania, samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli... Biada wam, mówi dziś Jezus... To moja największa troska od jakiegoś już czasu, żeby drzwi Królestwa nie zamykać, ale żeby je otwierać jak najszerzej dla wszystkich, którzy tylko zechcą przez nie wejść. Oczywiście otwierać je w prawdzie, a nie poza nią, czy ponad nią. Otwierać je dla tych, którzy mają strój weselny, tworzyć miejsca, w którym ten strój mogą otrzymać. Robić wszystko, żeby ich przygotować, zachęcić, zainteresować. Umożliwiać ludziom spotkanie z Jezusem... A czasem ręce opadają... Bo świat ma problemy - że w rządzie holenderskim znalazło się za mało kobiet, że rodzice z dziesięciorgiem dzieci, to jakaś przesada i połowę, jeśli nie wszystkie powinni im zabrać (autentyczny głos w głośnej sprawie zaginionej Kariny), czy aby osoby, które zginęły w Nowym Mieście były ubezpieczone, czy też pracowały na czarno... Ręce opadają... Bicie piany... I mów o Jezusie i Jego sprawach do tych ludzi z tak wielkimi problemami... Czasem chciałoby się zamilknąć, bo zaduma nad poplątaną rzeczywistością tłumi wszelki dźwięk... Ale jeśli my przestaniemy mówić, to kamienie wołać będą...