Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

oto ja służebnica Pańska...

2010-10-07

Mili Moi...

Dziś w klasztorze mieliśmy dzień skupienia. Ucieszyłem się, bo bardzo potrzebuję, żeby i mnie ktoś głosił Słowo Boże, bo moja wiara rodzi się również ze słuchania. Tematem owego dnia było kapłaństwo. Wieczorem zaś Eucharystia z moją wspólnotą Odnowy w Duchu Świętym i agapa po niej...

Jutro ruszam do Glotowa, gdzie prowadzę skupienie dla sióstr katarzynek, a w sobotę święto naszej prowincji zakonnej w Ostódzie. A zatem w drogę:) Może to i lepiej, bo tydzień siedzenia w domu, to już stanowczo za długo:)

A Słowo? Cóż, stało się inspiracją do przemyśleń również w kontekście skupienia dla sióstr... Dzielę się więc również z wami:)

Dominikanin, o. Marie-Dominique Philippe pisze w jednym ze swoich traktatów o Maryi:

Wejdźmy w jakże wyjątkowe położenie Służebnicy Pańskiej: Jej wewnętrzne, doskonałe posłuszeństwo jest spełnione zgodnie z wolą Jej Boga. Tę wolę Bożą Maryja kocha ponad wszystko, poddaje się jej całkowicie, uważa ją za swoje jedyne światło i siłę. 

Tytuł Służebnica Maryja nadaje sobie sama i używa go dwukrotnie w bardzo zbliżonych do siebie ewangelicznych momentach.

Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie…

Wejrzał Pan na uniżenie swojej służebnicy…

To znamionuje postawę, którą Maryja przyjmuje w swoim życiu.

Przyjrzyjmy się scenie zwiastowania.

W naszym jednak rozumieniu częstokroć naiwnie odmalowuje się obraz Maryi jako bardzo młodej, cichej, skromnej, delikatnej dziewczyny, która jest tak pokorna, że aż pozbawiona własnego zdania. Pozbawiona większych trudności, zachwycona propozycją anioła miałaby się na nią natychmiast zgodzić nie bacząc na konsekwencje…

Gdyby tak było, anioł nie zwracałby się do niej – nie bój się. Trzeba widzieć tę sytuację w całym jej dramatyzmie. Maryja ma się zgodzić na coś, co sprawi, że Józef może jej już nie zechcieć, a jeśli tak się stanie, ze strony jej wspólnoty może grozić jej ukamienowanie. Maryja więc ryzykuje własnym życiem. To może być wizja nieco przerażająca.

Jest to propozycja, która domaga się rozeznania i Maryja je podejmuje. Ona wie, że Boga stać na realizację Jego zapowiedzi i może to Ją odróżnia od Zachariasza, który wyraźnie wątpi i traci mowę.

Maryja pyta – jak to się stanie? Nie – jak to jest możliwe? Stawia poważne pytanie aniołowi, który jest Bożym posłańcem i który ma mandat do tego, żeby na nie odpowiedzieć. Ona wchodząc w głąb relacji z Bogiem, zadaje pytanie. Odpowiedź na nie z pewnością nie rozwieje wszelkich wątpliwości, ale może Ją umocnić do wejścia w bardzo trudną rolę, podjęcia trudnej misji…

Taki obraz Maryi przytłoczonej wizją Syna Bożego, zapowiedzią Jego niezwykłej potęgi, świętości. I Ona, taka dzielna, jakby wygrzebywała się spod tego ciężaru, który Ją nagle przytłacza, a anioł podaje Jej rękę i zapewnia, że oto również Elżbieta poczęła… Uwiarygodnia propozycję…

I wreszcie, w tej krótkiej scenie, Ona stawia siebie w postawie Służebnicy. Ale to nie jest kapitulacja woli. No trudno, jak nie może być inaczej i nikt inny tego nie chce, to ja już to wezmę, wchodzę w to.

To wynika z tej miłości woli Bożej ponad wszystko. To jest przejaw posłuszeństwa. A ono nie stanowi czegoś co można by obrazowo przedstawić jako wchodzenie w za ciasne o kilka numerów buty i tak naprawdę skrywane pragnienie wyjścia z nich jak najszybciej. Dla Maryi sam akt posłuszeństwa nie jest trudny, bo wynika z miłości, której owocem jest pełnienie woli Bożej.

To ostatecznie prowadzi do uwielbienia – wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój… Uwielbiać to znaczy cieszyć się, że realizuje się wola Boża, akceptować ją i dziękować Panu, nawet gdy czasem muszą popłynąć łzy, o czym za chwilę…

Miłość sprawia, że Maryja odnajduje swoje miejsce… To trochę tak jak ziemia, która krąży wokół Słońca, niejako adorując je. Czyni to 24 godziny na dobę i nie czuje się z tym źle. Akceptuje niejako należne jej miejsce. Maryja podobnie, odkrywając to swoje miejsce wchodzi w konkretną realizację woli Bożej.

Wrócmy do rozeznawania. Wydawałoby się rzeczą najlepszą z tym pytaniem anioła udać się gdzieś – może do Józefa, może do jakiegoś mądrego rabbiego, może do matki, może do najlepszej przyjaciółki – powierzyć komuś ten problem, poprosić o czas do namysłu… Maryja tego nie robi…

Być może czuje, że nikt Jej w to nie uwierzy, być może zdaje sobie sprawę, że Jej wyznanie mogłoby zostać uznane za bluźnierstwo, a zatem znów najsroższa kara.

Maryja rozeznaje sama i we własnym sercu podejmuje decyzję, czy uwierzyć aniołowi i podjąć to wielkie ryzyko, czy też nie.

Przede wszystkim to, co jest najważniejsze to postawa słuchania. To z niej bierze się wszelkie posłuszeństwo. Samo serce ( w znaczeniu wnętrza), same choćby najwznioślejsze przemyślenia niewiele znaczą bez słuchania Mówiącego. A tym powinien być zawsze Bóg. I tego Boga Maryja będzie słuchała w swoim sercu jeszcze nie raz…

On zdecydował się kształtować posłuszeństwo Maryi dając Jej bardzo trudne doświadczenia. Przecież 12 letni Jezus sprawia Maryi ogromne cierpienie. Jego decyzja była w pełni świadoma i w pełni święta, mimo że związana być może ze łzami Jego Matki…

Jej wyrzuty prowokują Go do udzielenia Jej lekcji… Ale po chwili Jezus wraca z nimi i jest im poddany. A zatem lekcja jest dwojaka. Pierwsza dotyczy misji, w której jest Jezus i to z pewnością Maryję przygotowuje na rozłąkę krzyża. Druga uczy Maryję posłuszeństwa poprzez posłuszeństwo samego Jezusa wobec Niej…

I znów słyszymy, że Maryja wszystko to zachowywała w swoim sercu. Bóg dialoguje z Maryją poprzez wydarzenia z Jej życia…

Cud w Kanie Galilejskiej również jest znakiem wewnętrznego rozeznawania Maryi. Wydaje się ona niemal zmuszać Jezusa do objawienia się Jego chwały. Ona uczy się rozeznawać przez całe życie – kiedyś matka i bracia przychodzą do Jezusa, aby Go powstrzymać… misja zakończona niepowodzeniem – ci, którzy mnie słuchają i zachowują moje słowa są moim bratem siostrą i matką…

Ale w tym wszystkim Maryja zawsze zachowuje postawę służebną…

Ona w posłuszeństwie Syna uczy się swojego posłuszeństwa. Aż do ogołocenia. Tym największym ogołoceniem będzie Jej całkowita zgoda na wolność Jej Syna względem Ojca, jak i całkowite przylgnięcie do tego Ojca, który Jej Syna skieruje na krzyż. Dokonuje się to, co zapowiedział Symeon – a duszę Twoją miecz przeniknie.

I tam pod krzyżem wydaje się zmieniać nieco sposób rozeznawania Maryi. Ona zostaje w sposób szczególny związana ze wspólnotą. Oto syn Twój… Oto Matka twoja…

I u początku Dziejów Apostolskich widzimy Maryję zgromadzoną na modlitwie we wspólnocie, wraz z Apostołami, a właściwie pod ich przewodnictwem. Rozpoczyna się era Kościoła i Maryja także w tej wspólnocie odnajduje swoje miejsce…

Staje się Matką Słuchającą, Cichą Wspomożycielką, jak powie nasz o. Maksymilian – Wszechpośredniczką Łask.

A wszystko to jak mówi o. Philippe – ponieważ Maryja kocha wolę Bożą ponad wszystko, a jej rozeznawanie i wypełnianie staje się dla Niej sprawą pierwszorzędną w Jej życiu.

Radość, a nie zgorzknienie, rozwój, a nie stagnacja…

I postawa służebna, która rodzi się z miłości i dostrzeżenia drugiego TY – najpierw w Bogu, a potem w drugim człowieku… Służebność miłości to próba zaspokojenia pragnień i oczekiwań Ukochanego… Służebność to miejsce odpowiedzi na miłość…

Służebność to miejsce kochania, ale i miejsce konania…

Na wzór Chrystusa, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu…