Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

mądrość...

2010-10-05

Mili Moi...

Dziś dzień, w którym po raz kolejny doświadczyłem braterstwa. Nie zawsze jest ono łatwe, ale w takie dni jak dziś zwykle jest... powiedzmy to sobie... przyjemne. Otóż, jako że wraz z o. proboszczem obchodzimy imieniny w znacznej bliskości czasowej, zawsze organziujemy wspólnie imieninowy obiad dla braci. Zapraszamy wówczas okoliczne klasztory - Ostródę, Olsztyn, Kwidzyn i cieszymy się obecnością braci. Dziś było podobnie.

To, co mnie zdumiało to fakt, że Duch Święty tchnie, kędy chce i posługuje się nawet banalnym obiadem imieninowym, aby mi przypomnieć o moich zadaniach. Podczas rozprawiania przy stole, pojawił się oczywiście temat powołań. Opowiedziałem nieco o tym, co dzieje się na tym polu i poskarżyłem się, że nie bardzo wiem jak zaradzić temu stanowi. Obecni byli również starsi bracia, a jak wiemy, do siwizny Bóg przywiązał szczególną łaske roztropności i rady. I rzeczywiście bracia podzielili się kilkoma uwagami, z których wyłowiłem dla siebie, jako szczególnie cenne dwie. Jedna z nich brzmiała - pamiętaj, Pan Jezus powiedział - nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem... To bardzo szybko skierowało mój wzrok na Tego, który w rzeczywistości powołuje. Oczywiście, można powiedzieć - przecież to wadomo. Ale w moich nieustannych wysiłkach dobrze jest, gdy ktoś przypomni w taki prosty sposób o prawdziwym Źródle powołań, którym z pewnością nie są moje zabiegi:)

Drugi z braci opowiedział zasłyszaną historię, jak to pewien amerykański biskup w diecezji cierpiącej na brak powołań, sprowadził wielkiego charyzmatyka, który swoją działalnością miał temu zaradzić. Ów człowiek poprosił o chwilę do namysły, ale owa chwila się przedłużała znacząco, więc biskup go wezwał i zadał mu pytanie o owoce jego przemyśleń. Tamten odpowiedział, że jest pewien plan, ale boi się go zdradzić biskupowi. Na wyraźne polecenie wyjawił jednak ów plan. Otóz polegał on na tym - ksiądz biskup musi być święty... Na co biskup z ochotą przystał, nie obrażając się wcale na śmiałość charyzmatyka... Dziś podobno owa diecezja jest w powołania zasobna. I znów prosta nauka. Niezależnie od tego czy zastosujemy ją do wszystkich braci, czy tylko do mnie. Może zacznijmy ode mnie. Gdybym stał się święty, z pewnością mógłbym być czytelniejszym znakiem Bożej miłości i dobroci, mógłbym być skuteczniejszym kanałem przepływu łaski. A zatem również od mojej postawy, a nie tylko posługi zależą owoce mojego działania. A że to myśl z Ducha? Otóż dzisiejsze Słowo zdaje się to potwierdzać - Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało, albo tylko jednego... Słyszę te słowa w swoim sercu, dziś bardziej wyraźnie, niż kiedy indziej. Jeszcze nie wiem co z tego wyniknie, ale bardzo chciałbym je wprowadzić w życie...

A wczoraj po południu miła niespodzianka... Byliśmy w klasztorze z o. Ferdynandem, naszym seniorem, kiedy zadzwonił dzwonek. Ojciec poszedł otworzyć, ale wrócił zdziwiony, bo nikogo nie było, a jakieś dzieci powiedziały mu, że stał tu jakiś pan, ale poszedł. Wydało się nam to niemożliwe, bo do drzwi nie mamy znów tak daleko. Przy następnym dzwonku ruszyłem ja, żeby upomnieć dzieci, które podejrzewałem o niecne dowcipy. Za drzwiami natomiast stał ksiądz biskup Jan Styrna, który w ramach spaceru, postanowił złożyć wizytę synom świętego Franciszka w dniu ich święta. Posiedzieliśmy, napiliśmy się kawy, pogawędziliśmy. Spędziliśmy naprawdę miłą godzinę odbierając od księdza biskupa miłe życzenia, abyśmy żyli duchem Franciszka... Co niech się stanie. Amen!