Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

idź, bądź moim światłem...

2010-09-20

Mili Moi...

Najbardziej chyba nie lubianą przeze mnie chechą jest niesłowność. Wierność danemu słowu jest dla mnie wielkim, niezwykłym priorytetem... Irytuję się natychmiast, kiedy ktoś go nie dochowuje. No tak już mam. Na siebie również się irytuję, kiedy czasami i mnie się to zdarza. Ale bardzo się pilnuję... W każdym razie, kiedy dowiedziałem się, że mój wóz nie został naprawiony w minionym tygodniu, mimo że pan w zakładzie zapewniał z ironią w głosie, że tydzień to aż za dużo, to miałem ochotę wziąć butelkę nafty i wybrać się na palenie jakiejś wioski, w której ów zakład byłby centralnym punktem:) Dlaczego tak brytalnie? No bo jutro mam kurs do Gniezna, w środę do Niepokalanowa, a w piątek do Kalwarii Pacławskiej. I to wszystko, według zapewnień pana z autonaprawy, miało się bez problemu udać... A dziś dowiedziałem się, że może w środę, a może w czwartek... Niemniej nafty ze sobą nie zabrałem, ale w sercu modliłem się, żebym się zanadto nie uniósł... I oczywiście Pan (ten w niebiesiech:) wysłuchał mnie, bo w rozmowie z panem (z zakładu:) byłem niezwykle kulturalnie spokojny i grzeczny... Ale wyraźnie czułem, że to nie ze mnie, bo ja jeszcze przed chwilą byłem gotów... Stanęły mi przed oczami słowa - idź, bądź moim światłem, skierowane do Matki Teresy z Kalkuty. Zważywszy na dzisiejszą Ewangelię nabrały one szczególnego wyrazu... Nie jest łatwo tym światłem być, ale jak już człowiek rozbłyśnie, to ma ogromną radość... I ja naprawdę się cieszę, że nie okazałem się prymitywnym krzykaczem, który z agresją na obliczu zaatakował kogoś, kto miał swoje racje i usprawiedliwienia... Doświadczyć światła jest cudownie... Ale stać się nim wobec innych - jest jeszcze piękniej... Pan się zatroszczył i moi bracia z klasztoru pożyczą mi swój samochód, żebym mógł zrealizować zobowiązania, które przede mną...

Jutro zatem Gniezno i spotkanie prowincjalnej komisji ds. wychowania i nauki... Jestem w niej sekretarzem, więc dziś przez pół dnia sporządzałem sprawozdanie z poprzedniego spotkania... Jako że w skład komisji wchodzą głównie formatorzy, to musiałem również dziś stworzyć opinie o kleryku i postulantach, którzy uczestniczyli w wydarzeniach wakacyjnych organizowanych przeze mnie, aby je przekazać ich wychowawcom... Poza tym wklepałem niedawno stworzoną konferencję o Dobrym Pasterzu i z wersji odręcznej stała się wersją komputerową... No i posprzątałem mój kurnik (pokój znaczy się:), wstawiłem trzy pralki... No i dzień poleciał... A wieczorem spotkałem się z animatorami... Tak mi szkoda, że właściwie przez cały miesiąc uciekają mi ogólne spotkania naszej odnowowej wspólnoty, bo ciągle mnie nie ma... Już się stęskniłem za nimi, a jeszcze dwa tygodnie mi umkną...

Światło dla wchodzących... Dziś męczennicy koreańscy mi o tym przypominają... Światło zachęca do wejścia... Jeśli się nim stanę, być może ktoś odkryje Boga i wejdzie do Kościoła. Jeśli będę ciemnością, to kto na tym skorzysta? Pewnie tylko władca ciemności, a jemu raczej pomagać nie chcę... Bardzo was dziś proszę o modlitwę za Marcina, młodego kapłana, który ma na serduszku dużą troskę, oby Pan pokierował nim dla jej rozwiązania... Proszę was, żebyście byli dla niego światłem, wasza modlitwa może nim się stać... Pomóżcie!