Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

już mi lepiej:)

2010-09-10

Mili Moi...

Wszystkim życzącym mi powrotu do zdrowia z serca dziękuję. Już mi lepiej, więc mam nadzieję, że Pan wysłuchał tych, którzy za mną westchnęli i z  miłością w sercu kierowali do mnie dobre słowo. Miłość uzdrawia... Wyjazd do Asyżu tuż tuż, więc nie mogę sobie pozwolić na chorowanie... A w ramach kuracji zamierzam jutro nazbierać kosz pełen grzybów. Nie żeby one same w sobie miały jakieś leczące właściwości, ale kontakt z naturą i świeżym powietrzem nie powinien mi już zaszkodzić...

Kiedyś spytano Matkę Teresę, co zrobić, żeby ten świat był lepszy. Odpowiedziała - jeśli ja stanę się lepsza i pan stanie się lepszy, to świat z pewnością również...  Przyszła mi ta historia do głowy w kontekście dzisiejszej Ewangelii. Matka Teresa zaczęła od siebie. To ja mam się uświęcać, a niewątpliwie i inni staną się lepsi. Pomyślałem dziś co byłoby gdyby Paweł zaczynał ewangelizację od stwierdzeń co wolno, a co nie wolno, na co Pan Bóg patrzy przychylnym okiem, a na co nie... Przecież nikt by za tym nie poszedł. Paweł stawał się wszystkim dla wszystkich, aby pozyskać przynajmniej niektórych. Czy to nie była jakaś gra? Nie. Bo w Ewangelii są ukryte odpowiedzi na każdą sytuację życia ludzkiego, w Jezusie są one zawarte... Tylko, no właśnie, czy wszystkie one mają być objawione za moim pośrednictwem mojemu bliźniemu. A może czasem muszę zamilknąć i to też będzie głoszenie Ewangelii. A może czasem trzeba powiedzieć, że czegoś nie wiem. Nikt nie zaufa ewangelizatorowi, któremu się wydaje, że jest alfą i omegą... bo szybko się okaże, że nie jest. Czy zatem głoszenie Ewangelii zaczynać od gmerania w cudzym oku i wyciągania jego drzazg? Bynajmniej!!! Nie wolno tego czynić, zwłaszcza jeśli samemu się ma belkę w oku. Ona przesłania widzenie. A bezdusznym jest wyciąganie drzazgi przez nie widzącego. To nastraja do pokory. Jestem posłany jako głosiciel miłości i mam z nią iść do potrzebujących, czyli do wszystkich. Ale aby ich zdobyć dla Jezusa, muszę zdiagnozować czego im najbardziej potrzeba. Wyciąganie drzazgi z oka zwykle będzie zamykało tę listę potrzeb. Czy nie lepiej tak żyć, żeby oni sami tę drzazgę poczuli, żeby doświadczyli jaki to dyskomfort, żeby zapragnęli się jej pozbyć? Czy nie lepiej ukazywac piękno Jezusa i Ewangelii, aby rodzić w ludziach zachwyt, niż wskazywać palcem na ich błędy, co rodzi zniechęcenie. Na to kiedyś przyjdzie pora, bo tylko prawda wyzwala, ale nie prawda czyniona bez miłości, bo ta zabija... Kto sam jest wpatrzony w Jezusa, znajdzie sposób jak najskuteczniej ogłosić Go światu, bo do tego przecież jesteśmy posłani. Miłośc wyznacza drogi...

Teraz znikam, bo trzeba jutro rano wstać, żeby doścignąć te tłumy grzybiarzy, które jutro wejdą w las... Bory Tucholskie, strzeżcie się... nadchodzę:)