Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

mój Jezus...

2010-09-01

Mili Moi...

Rekolekcje trwają, a program jest dość napięty - żartuję sobie nawet, że prawie jak na rekolekcjach u sióstr zakonnych... Młodzi patrzą na mnie wielkimi oczami... Czy rozumieją co do nich mówię? - nie wiem, bo jest milczenie, ale może powinienem zapytać o to już pierwszego dnia... Jest mi tu z nimi dobrze. Oddycham modlitwą. Zwłaszcza godzinna adoracja daje mi wiele spokoju...

Przy tej okazji stwierdzam, że rzeczywiście rekolekcjonista musi też odcierpieć za rekolektantów, a może tu jakieś większe dzieło się szykuje, bo od wczoraj trochę cierpię:) Nosi to wszystkie znamiona grypy żołądkowej, ale może to coś innego... W każdym razie minionej nocy spałem niewiele i wątpię, żebym dziś to nadrobił... Ale niech tam... Jeśli to może któremuś z nich pomóc, to przyjmuję to z uśmiechem (teraz właśnie wykonuję uśmiech:).

Wczoraj udało mi się odwiedzić siostry świętej rodziny. To była radosna wizyta. Pojawiły się też Marta i Kamila... No wesoło było... A dziś od rana telefon dzwoni. Najpierw klaryski z Elbląga, którym kiedyś obiecałem, że poprowadzę Transitus przed Uroczystością św. Franciszka. Obiecałem, ale nie zapisałem... Więc dziś byłem mocno zaskoczony. Zwłaszcza, że s. Paula składa pierwsze śluby 2 października i zapragnęła, żebym to ja przewodniczył mszy. A zatem dwa dni z klaryskami. Cóż było robić. Chwyciłem telefon w drugą łapkę i dzwoniłem do Lęborka, gdzie na ten sam czas ustaliłem akcję powołaniową. Trzeba było odwołać. Potem Leszek przypomniał mi o rekolekcjach w Gdańsku pod koniec września, które mam poprowadzić. Właściwie to nawet nie przypomniał, bo ja cały czas o nich pamiętam, ale zadzwonił, żeby umówić napisy na plakatach. Sprowokował mnie do intensywniejszego myślenia na ten temat. Wieczorem zaś zadzwoniła jakaś szlachetna siostra brygidka z Gdańska, bliżej mi nie znana (by the way - skąd one wszystkie mają mój numer?:) i poprosiła, żebym wziął trzydniowe rekolekcje dla dziewcząt, bo jakiś ksiądz im się wysypał... I znając moją nieumiejętność odmawiana pewnie bym się zgodził, ale szczęsliwie było to w tym samym terminie, co śluby naszych nowicjuszy. I będę wówczas pewnie z nimi w... Kalwarii Pacławskiej. Dobrze, że nie mam daru bilokacji, bo musiałbym się zgodzić:)

A Słowo mnie dziś przestrzega przed autorytaryzmem, egocentryzmem i subiektywizmem w życiu duchowym. Ludzie, którzy biegają za Jezusem, bo z Nim zaczęło im się lepiej wieść, więc bez Niego będzie gorzej. Nie łaź nigdzie, tylko zostań z nami, bo to my cię potrzebujemy. Niech inni sobie znajdą własnego proroka, niech się dzieje co chce, ale ty zostań z nami... Egocentryzm bez wyobraźni... Kiedyś śpiewano taką pieśń - mój Bóg, jak drżący słowik w garści... I czasem pojawia się pokusa, żeby tego słowika zamknąć w klatce i "używać" na własne potrzeby. Można też wejśc w Jego rolę, zastąpić Boga. To wówczas jeśli siejący, czy podlewający pomyli się, i wyobrazi sobie, że jest również panem wzrostu. Nic bardziej blędnego. I nic chyba gorszego, niż zasłaniać ludziom sobą Jezusa... A subiektywizm? Ja jestem Pawła, a ja Apollosa... I moje doświadczenie wiary jest jedyne, najlepsze, a inni jeśli chcą poznać Boga to tylko w ten sposób, co ja... Takie małe proste błędy ewangelizatora...

Jaka rada... Trzeba zrobić coś bardzo trudnego - zacząć cieszyć się tym, że Bóg jest wolny, że działa jak chce i w kim chce i gdzie chce. Trzeba ucieszyć się Jego łaską w życiu bliźniego (to już prawie heroizm) i wyzbyć się zazdrości... Tylko wówczas można być szczęśliwym ewangelizatorem, który nie narzuca innym swoich sposobów widzenia Boga, ale pozwala Mu się w nich objawić tak jak On sam tego chce... Mój Jezus - takim się dzielę... Ale kiedy On zostaje przyjęty przez kogoś innego przestaje być już w tylko "mój"... No długa szkoła jeszcze przede mną... Ewangelizować z mocą można tylko będąc wolnym wobec samego siebie...