Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

agonizeste

2010-08-21

Mili Moi...

Jestem już w Gdańsku, gdzie mam jutro kazania.. KIlka ostatnich dni obfitowało w wiele wydarzeń, które były nader absorbujące, dlatego wieczorami zwykle nie miałem nawet sił, żeby się tu pojawić. Dodatkowo dwa ostatnie wieczory spędziłęm koncertowo w ramach V Deprecjacji Depresji. W czwartek z Lucyną i Marcinem byłem na koncercie Czesława, a w piątek także z nimi na kabaretonie:) Cudowne wieczory, zwłaszcza jak człowiek jest zaproszony:) A poza tym naprawa samochodu, naprawa komputera, zakupy rekolekcyjne, pakowanie, kompletowanie materiałów... no szara rzeczywistość.

Dziś jednak jasny promień. Wydaliśmy za mąż Kasię, moją najlepszą przyjaciółkę z liceum (Bo jedyną, nie licząc oczywiście serdecznego przyjaciela Dawida, ale to chłop:). Co prawda był to tylko kontrakt cywilny, ale zawsze to jakiś pierwszy krok... Drugi postawimy razem w Asyżu za trzy tygodnie... Takie mają marzenie i mam pomóc w jego realizacji. W każdym razie zmierzam do tego, że nigdy wcześniej nie byłem na takim państwowym obrzędzie i nie mogłem powstrzymać się od śmiechu, bo jest to sztuczna i nadęta uroczystość, w której słowa pouczenia i porady swoistej "państwowego księdza" brzmią nader nieautentycznie, wszystko zaś dokonuje się w dużym tempie, bo w poczekalni już następni, którzy obiecują zrobić wszystko, aby ich małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe... Wielkie wyrazy uznania dla Kaśki, że nie roześmiała się podczas tych obrzędów, bo ja byłem mocno rozbawiony... I bynajmniej nie ma to nic wspólnego z brakiem szacunku do polskiego prawodawstwa.... ale na miłość Boską po co ta imitacja:)

A Słowo? Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. 16 Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. 17 Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon obcym bogom, służąc im - 18 oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po przejściu Jordanu. Pwt 30, 15-18

Drogi są tylko dwie – z Bogiem, albo bez Boga. Nie bardzo jest tu miejsce na wszelkie odmiany szarości, bo nawet ci, którzy uczciwie Boga szukają, uczciwie i gorliwie dodajmy, stoją po stronie Boga.

Ale wydaje się, że dziś zbyt wielu angażuje się w szukanie „trzeciej drogi” – tak trochę z Bogiem, a trochę bez Niego, czasem żartobliwie i naiwnie sobie tłumacząc, że na jakieś dolne piętro czyśćca to wystarczy.

Żydzi rozumowali podobnie – szli swoją drogą, żyli swoim życiem, mając przekonanie, że przez sam fakt przynależności do Narodu Wybranego wejdą do Królestwa.

Pan ich wytrąca z tego przekonania – Izajasz mówi o przychodzących zewsząd poganach, którzy, o zgrozo, przejmą nawet funkcje kapłańskie.

Mało tego. Jezus pokazuje, że bez zaangażowania, wejście do Królestwa jest niemożliwe.

Używa słowa „agonizeste” – usiłować, zmagać się, walczyć. Od tego słowa pochodzi „agonia”. Czyli walka o Królestwo ma przypominać ostatnią walkę życia, w której jest zaangażowany cały człowiek – ciało, dusza, umysł.

Gdzie tu miejsce na letniość, na trzecią drogę?

Nie ma czasu, kiedyś, jak będę stary, tyle jest życiowych problemów i ważnych spraw…

Można więc naiwnie sądzić, że chrzest w dzieciństwie i jakie takie praktykowanie pozwoli mi osiągnąć bliżej nieokreślone szczęście w wieczności.

Można więc co chwilę ocierać się o największą świętość, Boga samego i tego nie widzieć, nigdy Go nie spotkać.

Ale o co mi chodzi? Jasno i wprost…

Niedawno słyszałem kaznodzieję, który dowodził, że byłoby cudownie, gdyby ludzie traktowali Boga jak psa. Oczywiście element zaszokowania i zaciekawienia został osiągnięty. Dlaczego jak psa?

Bo psa trzeba kilka razy dziennie wyprowadzić, nakarmić, pogłaskać, pobawić się z nim, nawet do niego gadać. Wystarczyłoby, żeby każdy tyle samo energii włożył w kontakty z Bogiem, a z pewnością ten świat wyglądałby inaczej.

Czy jednak te oczekiwania Jezusa wyrażane dzisiaj nie są jednak za wysokie, czy to znaczy, że mamy rzucić wszystko i poświęcić się tylko Jemu?

Nigdy nic nie będziesz mógł powiedzieć o skali trudności wymagań Jezusa, jeśli sam nie spróbujesz. A jeśli spróbujesz, zobaczysz, że to rzeczywiście bardzo trudne, ale tak piękne, że nie warte zastąpienia niczym innym.

Przychodzą ze wschodu i zachodu, odkrywają Jezusa i fascynują się Nim – to mocno zawstydzające dla nas, którzy znamy Go od dzieciństwa.

Warto pamiętać, że kiedyś te ciasne drzwi, o których mówi Jezus zostaną zamknięte. Po której stronie będziesz, zależy od twojego dziś. 

Bo może się okazać, że trzecia droga, letniość, stanie okrakiem między Bogiem, a światem nie wystarczyła, żeby wejść.

Agonizeste oznacza coś znacznie więcej – stanąć po stronie Boga i całym sobą wejść w Jego sprawy – w twoim życiu, w twoim stanie, w twojej codzienności…

19 Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, 20 miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi. Pwt 30, 19-20