Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

chodźcie i wy...

2010-08-18

Mili Moi...

Dzisiejszy dzień upłynął mi na likwidowaniu szkód w moim komputerze, które spowodowało oprogramowanie do telefonu, które próbowałem zainstalować. Bez pomocy informatyka się nie obyło. Dobrze, że są blisko tacy ludzie jak Arek, którzy wiedzą co robić w takich sytuacjach. No i poza tym likwidacja niewielkiej stłuczki ufundowanej przez kierowcę mojego samochodu podczas pielgrzymki. Jakieś wredne drzewo wyrosło mu znienacka kiedy cofał... Ta przyroda jest wyjątkowo nieżyczliwa:) W każdym razie ci, którzy kiedyś mieli okazję likwidować taką szkodę, wiedzą ile trzeba się nachodzić.

A dzsiejsze Słowo długo odczytywałem w takim ludzkim buncie. I nawet nie na to, że wszyscy otrzymali taką samą zapłatę, niezależnie od długości pracy w winnicy, ale raczej na to, że pan zaczął wypłacać od ostatnich. No to już lekka przesada. Bylo tak do chwili kiedy postawiłem sobie ważne pytanie - czym dla mnie jest Królestwo, czym jest ta winnica, w której jestem zatrudniony? Jeśli jest czymś zewnętrznym, to ja jestem tylko najemnikiem i pracuję na nagrodę, która mi się słusznie należy za moją pracę. I wówczas pojawia się zazdrość wobec tych, którzy pracowali krócej, a otrzymali tę samą nagrodę. Czy nie jest to spojrzenie na Królestwo, które często pokutuje w naszej świadomości - ja tu na ziemi wyrzekam się, pracuję i trudzę dla mojego Pana, szczęśliwi są ci, którzy mogą żyć pełnym życiem, są poza wiarą, poza Kościołem. A ja biedny, uciemiężony i spracowany. Ale to ja zasługuję na nagrodę wieczną, a im wara od tego. Ja będę szczęśliwy w wieczności, a oni... cóż, otrzymali już swoją nagrodę.

Ale mogę też poczuć się dziedzicem, czyli kimś, kto czuje się odpowiedzialny za tę winnicę, który doświadcza radości z samego faktu możliwości pracowania w niej. Wówcza wchodzę w logikę Królestwa, gdzie panują zupełnie inne zasady, a dobroć Właściciela wymyka się ludzkim standardom. Moje szczęście zaczyna się już tu, na ziemi, nie muszę czekać do wieczności. Szczęście wcale nie jest poza tą winnicą, a ja jestem jego uczestnikiem właśnie przez przynależność do niej. Chcę się również dzielić tym, co dla mnie takie cenne i nie mam pretensji do Pana, że obdarza szczęściem również tych, którzy się nie trudzili, ale PRAGNĘLI. I tu jest chyba istota, przesłanie tych fragmentów Słowa, które czytamy w ostatnie dni. Nie w mojej zapobiegliwości, nie w zaradności i pracowitości tkwi tajemnica mojego zbawienia, ale w moim pragnieniu, w tym czy dopuszczam mojego Boga do mojego życia i czy pozwalam Mu działać, czy pozwalam się obdarowywać. Bo zbawienie, Królestwo jest darem... a nie owocem mojej pracy i wysiłku. I ono jest źródłem szczęścia dziś. Nie jutro, nie kiedyś, ale dziś...

A fragment Ezechiela tylko pozornie nie jest związany z Ewangelią. Pan przez proroka grzmi przeciw pasterzom. Bo oni są niejako odpowiedzialni za rekrutację, za zatrudnianie w tej winnicy, za kadry. To oni mają szukać owiec, troszczyć się o nie, karmić, chronić i leczyć... A nie zawsze to czynią. I źródłem ogromnej nadziei jest sformułowanie - PAN SAM... On sam się zatrzoszczy o owce, On sam wyjdzie i będzie zatrudniał, bo On jest wolny i nie potrzebuje nikogo, żeby uszczęśliwić swój lud. To radosne przesłanie, ale też wytrąca broń z ręki przywołującym zawsze temat kapłanów, pasterzy jako coś, co ich zniechęca do winnicy, do owczarni. Pan działa również w inny sposób i zbyt proste byłoby postawienie sprawy - nie chodzę do Kościoła, bo księża są tacy i tacy... Są, będą i byli... różni. Ale Pan winnicy jest niezmienny i ten, który czuwa nad owczarnią jest zawsze taki sam.

A zatem najemnik, czy dziedzic? Bo od tego zależy kształt mojej wiary i obraz codziennego życia...