Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

i co z tym światem?

2010-07-25

Mili Moi...

Zacznijmy od kilku refleksji nad światem, w którym przyszło nam żyć.

Świat dziś eliminuje trwanie, oczekiwanie, wysiłek – nasi rodzice do czegoś dochodzili latami – dziś wszyscy chcą mieć wszystko szybko i najlepiej bez wysiłku.

Taka mikrofalówka – 11.55 wkładasz posiłek, a o 12 siadasz i jesz..

Kiedyś czekało się na rower – dziś dziecko dostaje go zanim wie, do czego służy….

Potrzeby tylko pozornie są zaspokajane – tak naprawdę są rozbudzane, a to rodzi frustrację i niecierpliwość. Przy okazji nadmiar wrażeń do przetrawienia, stąd człowiek pamięta tylko najważniejsze, nadmiar informacji – jedno sobotnio niedzielne wydanie New York Timesa zawiera więcej informacji niż człowiek w XIX wieku zdobywał przez całe życie – to czasem wpędza w depresję.

Brak czasu na uporządkowanie tej wiedzy i stworzenie własnej hierarchii wartości.

Historia się nie liczy, jakby świat zaczął się wczoraj, a przyszłość – cóż… wszystko zależy od tego, ile zysku mi przyniesie.

Życie chwilą – bez korzeni, bez przyszłości, a to rodzi niepokój.

Życie chwilą stawia pod znakiem zapytania przyrzekanie, czynienie dłuższych zobowiązań, jakąkolwiek pracę nad sobą.

Wynika to często z tego, że świat relacji osobowych jest ubożuchny – liczne kontakty, a człowiek samotny; wiele środków porozumiewania, a mało porozumienia.

Egocentryzm – ten drugi jest konkurencją – kiedyś pożyczało się sobie nawzajem notatki – dziś nie bardzo...

Mało uwagi przywiązuje się do treści – liczy się forma – można sprzedać największą głupotę, ważne, żeby była dobrze opakowana.

Przy tym lansuje się myśl, że to, co jest przyjemne, jest dla człowieka dobre.

Ucieczka od rzeczywistości, od prawdy o sobie i swoim postępowaniu – subiektywizm, inteligencja wykorzystywana do oszukiwania samego siebie – ludzie nie umieją postępować zgodnie z mądrym myśleniem, więc zaczynają myśleć zgodnie z niemądrym postępowaniem.

Świat miłych fikcji prowadzący do kryzysu i bolesnych rozczarowań.

Plaga rozbitych rodzin – nieumiejętność kochania i tworzenia trwałych związków, relacji – zresztą, skoro im się to przytrafiło, to i mnie może, więc nie warto wiązać się na stałe. Brak wzorców, autorytetów, dyscypliny, zaburzona hierarchia wartości.

Niechęć do podejmowania ryzyka – wszystko musi być dobrze zaplanowane i przygotowane – jak ślub, to musi być już mieszkanie, samochód…

Mentalność antykoncepcyjna – dziecko jawi się jako zagrożenie… czasem pozór szlachetnych motywacji – nie mamy warunków….

Brak szacunku do starych i starości – strach przed nią, ona się Bogu nie udała, archaizm, kwestionowanie doświadczenia. Obawa przed śmiercią, kult młodości i zdrowia…

Gwałcenie praw podstawowych, zmiany terminologiczne – w szpitalu na jednym piętrze ratują ludzkie życie, a na innym dokonuje się aborcji i eutanazji

Kwaśne deszcze i foki stają się ważniejsze niż człowiek. Niska wartość kultury – okalecza człowieczeństwo, zło jest tolerowane...

I choć to oczywiście obraz stanowczo jednostronny, to moralnie świat już dawno przekroczył normy Sodomy i Gomory – to, co tam dokonywało się w okryciu, dziś dokonuje się w świetle fleszy i kamer – choćby niedawna parada równości… W świecie wszystko wywalone jest na wierzch – w Kanadzie nakleja się na samochodach tęcze czy kielnie i cyrkle… bo powodem do dumy jest być gejem, czy masonem...

I w takim świecie żyjemy i być może w wielu z nas pojawia się pokusa ucieczki, odcięcia się od tego świata – czasem słychać – ja tu nie pasuję, ja nie mogę się odnaleźć, ja nie umiem tak żyć… Nie lubię tego świata…

Tymczasem Słowo dziś jasno pokazuje, że, o zgrozo, mam być przyjacielem tego świata…

Na czym ta przyjaźń ma polegać?

A może najpierw o tym, co z pewnością przyjaźnią nie jest…

Tolerancja i akceptacja wszystkiego – to tak naprawdę bierność i obojętność – skrajny egoizm – dowód tego, że mi na czymś lub na kimś nie zależy – mam w nosie jaki jesteś, ważne żeby mnie to nie dotykało…

Uleganie presji świata, układanie się ze światem – no bo przecież jakoś tu trzeba żyć… A zatem płyńmy z prądem, bo inaczej świat nas wypluje…

Tymczasem Słowo mówi dziś – bądź wstawiennikiem i ofiarnikiem…

Czyli w duchu przyjaźni do świata wstawiaj się za nim u Boga… Podobnie jak Abraham – targuj się z Bogiem, bądź z Nim w relacji, traktuj Go poważnie, rozmawiaj z Nim. Jeśli za trudno objąć świat cały, to próbuj lokalnie - sąsiadów, znajomych, rodzinę…

Są tacy, którzy to robią dziś w sposób zorganizowany - choćby inicjatywa modlitwy za miasta, czy znane nam wszystkim siostry klauzurowe...

Bądź ofiarnikiem – podobnie jak Chrystus, który przygwoździł naszą niesprawiedliwość do krzyża, abyśmy mogli być wskrzeszeni – to łaska, która płynie z chrztu i którą mamy dzielić się ze światem…

Ale żeby być do tego zdolnym, trzeba mieć dobry motyw – najlepszy – naśladowanie Jezusa, naśladowanie Tego, który tak ukochał świat, że wydał samego siebie i nieustannie wstawia się za nami do Ojca…

I tu jest punkt ciężkości – nie lubić świat, ale kochać, czyli pragnąć dobra prawdziwego, czyli brać odpowiedzialność, czyli przebaczać ataki i rozumieć, że płyną najczęściej z ogromnej tęsknoty, której świat nie potrafi właściwie odczytać – tęsknoty za Stwórcą… Współczuć…

Nie należeć do świata, ale stukać i kołatać w jego imieniu, bo tu żyją razem sprawiedliwi i niesprawiedliwi, źli i dobrzy, szczęśliwi i nieszczęśliwi…

Podziel się: