Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
 
Grudzień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

żniwa...

2010-07-21

Mili Moi...

Właściwie mój urlop powoli dobiega końca i choć nadal jestem w Sztumie, to jednak coraz więcej myśli o najbliższych wydarzeniach, które już lada dzień. Oczywiście chodzi o naszą pieszą pielgrzymkę, do której bliższe przygotowania już czas rozpocząć. Dlatego dziś dociera do mnie Krzysiu z Witkowa, nasz kwatermistrz, który będzie mi w te dni towarzyszył. Mam nadzieję, że to nieco usprawni działania, kóre trzeba podjąć. Jutro już jedziemy do Świętajna, odebrać tubę. Została zbudowana specjalnie dla naszej grupy i wierzę, ze dzięki temu przynajmniej ze słyszalnością nie będzie żadnych problemów... Ale to oczywiście nie wszystko. Trzeba odebrać samochód, skompletować leki, przygotować przenośną zakrsytię, zadbać o znaki pielgrzymkowe... No sporo zadań jeszcze przed nami...

Ale póki co siedzę w leżaczku a tuż za płotem szumią łany zbóż. Rzeczywiście zatrzymałem się w przecudnej części miasta, na jego skraju, dzięki czemu otacza mnie cisza obecna w przyrodzie tuż obok mnie... Popatrzyłem dziś na te łany w kontekście Słowa... Dziś znów słyszymy przypowieść o siewcy. Wydaje się czasem, że już nic nowego się z niej nie wyciśnie. Przecież znamy ją prawie na pamięć i chyba powiedziano o niej wszystko, co można było. Ale Słowo jest żywe i ono nas czyta, zanim jeszcze my się z Nim spotkamy... Dziś zdałem sobie sprawę, że kłosy nie wyrastają z ziemi, że są osadzone na długiej łodydze... Cierpliwości i czasu potrzeba, żeby z tej łodygi, która się wznosi, wystrzelił kłos pełen ziarna... Łodyga zaś, narażona na przeciwności, musi piąć się w górę. Co więcej, nie ma gwarancji, że kłosy będą pełne. To trochę taka "rosyjska ruletka". Ziarno wpada w ziemię, obumiera, łodyga pnie się w górę, wszystko to trwa... i nagle... okazuje się, że kłos jest pusty. Ale może też wydać plon. Różnoraki, ale zawsze cenny. Zwróciłem uwagę na glebę. Bo to w niej najczęściej jest problem, bo to ona decyduje. Ziarno jest siane przez siewcę hojnie i szeroko. To jest obraz szansy. Każdy ją ma - to też wynika z komentarzy pod poprzednimi wpisami. To nas cieszy, to też źródło nadziei... Wzrost temu ziarnu również daje Pan. Jest bardzo cierpliwy, daje wiele czasu... Ale przychodzi dzień żniw, podczas którego żadna z roślin nie będzie mogła powiedzieć - ja jeszcze rosnę, potrzebuję jeszcze czasu, zobacz jak się staram... Nie, przyjdzie dzień, w którym nie będzie miejsca na oszukiwanie samego siebie, na płonne nadzieje, na uspokajające poklepywanie po ramieniu... Nikt nie współczuje kłosom, które są ścinane w czasie żniw. Taka jest naturalna kolej rzeczy... I nasze życie też ma cel. Również nadejdą żniwa. A puste kłosy zostaną spalone w ogniu. I można się buntować i można się nie zgadzać... To nie będzie miało wówczas żadnego znaczenia...

W ślad za siewcą idzie żniwiarz... I to chyba powinno nas skłonić, żebyśmy naprawdę w głębokiej prawdzie ocenili stan naszych kłosów, a może raczej stan naszej gleby. Nic gorszego nad oszukiwanie samego siebie, bo i pretensje będzie można mieć również tylko do siebie... Dziś można je mieć do wszystkich wokół, dziś można oskarżać wszystkich zwracających uwagę, że coś źle rośnie, że nie mają racji, że nie mają prawa oceniać, że się nie znają, że wiem lepiej... Można... Ale przyjdą żniwa. I tam nie będzie miejsca na cień nieprawdy... wszystko się okaże.

I obawiam się nie tylko o swoje kłosy (to moje podstawowe zadanie), ale rónież o inne kłosy rosnące na tym Bożym polu, bo taką rolę zlecił mi Pan. Żaden z nas, żaden z pasterzy nie może zamknąć ust wobec faktu, że ktoś żyje dokładnie sprzecznie z tym, w co, jak mówi, wierzy... Nie wolno milczeć...

Z całym zcunkiem, z cierpliwością i miłosierdziem, tak jak Bóg, ale reagować należy... I powoływanie się na Chrystusa musi być pełne i zgodne z prawdą. On poszukiwał ludzi, kórzy "kiepsko rośli", albo których "kłos się niewłaściwie rozwijał", ale nigdy nie pozostawiał ich bez korekty. Oni po Jego przejściu zawsze doskonale wiedzieli, że są nie w porządku i albo się nawracali i szli za Nim, albo pozostawali w grzechu, a On szedł dalej...

Cierpliwość i miłosierdzie tak! Ale również odpowiedzialność i klarowne respektowanie zasad... Tylko to gwaratuje plon... Jaki on będzie? Nie wiadomo, ale na pewno wiadomo czego potrzeba, żeby on zaistniał. I na nic eksperymenty... Plon jest tylko wówczas, kiedy gleba staje się żyzna. W innym przypadku nie ma na niego szans.

Podziel się: