Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

na próżno się trudzą...

2010-07-19

Mili Moi...

Wczorajszego wieczoru napisałem długaśny wpis i właśnie w momencie wysyłania, połączenie z netem zostało przerwane... i wszyyyyyystko zniknęło... Nie byłem już w stanie odtwarzać całości, więc dziś może nieco wrócę do tego, co pisałem wczoraj... Otóż dzisiejsza Ewangelia jakoś bardzo mocno nawiązuje do wczorajszej... Tajemnica nierozpoznania... Dziś ukazana tak bardzo konkretnie w tych, którzy spodziewając się znaków, nie są w stanie rozpoznać w Jezusie Mesjasza. Objawia On im, że ciągłe szukanie znaków jest ślepą uliczką w wierze. Podobnie jak przecenianie ludzkiej mądrości, która ma ostatecznie zawsze jakieś granice.

Wczoraj Marta też jakoś nie rozpoznała Gościa. A właściwie nie bardzo pojęła po co ów Gość przyszedł. Zachowała się stereotypowo i trudno jej odmówić szlachetności. Gdybym usłyszał tę Ewangelię nie mają pojęcia o wierze, to śmiałbym twierdzić, że rzecz dzieje się w Polsce. Bo to przecież takie nasze... Pierwsze pytanie po wejściu gościa - kawka czy herbatka? Dopiero kiedy stół się ugina, można usiąść i zapytać - co cię do mnie sprowadza... Maria natomiast wychodzi poza schemat gościnej gospodyni. Ona zrozumiała, że z tym Gościem należy postąpić inaczej, że Jego nie inetresują stoły, ale ludzie, że jeśli przychodzi, to nie wolno uronić ani jednej minuty z tego czasu, który jest nam z Nim dany...

"Najlepsza cząstka", czy dziś użyte - "Oto tu jest coś więcej" to określenia bardzo bogate w treści. To tak, jakby Pan chciał powiedzieć - kiedy ja przychodzę, świat musi się zatrzymać, kiedy jestem z tobą, nie powinieneś zajmować się niczym innym, kiedy ja wchodzę do twojego domu, nie warto tracić czasu... I to mi na nowo oświetla moją modlitwę... Otóż pięknym zwyczajem jest modlić się niejako "przy okazji", czyli w drodze do pracy, czy w autobusie. Ale nic, absolutnie nic nie zastąpi chwil spędzonych wyłącznie z Jezusem, chwil tylko Jemu ofiarowanych... Dla mnie samego jest to ciąg dalszy dosyć bolesnych odkryć o samym sobie...

Otóż kiedyś pewien spowiednik powiedział mi - Jezus przychodzi do ciebie, żeby z tobą pobyć, a ty Mu mówisz - nie mam czasu, bo pracuję właśnie dla Ciebie... Jeśli w ogóle Mu mówisz, bo może znajduje tylko karteczkę na drzwiach twojego serca - jestem na rekolekcjach, wracam w piątek... To wczoraj właśnie zadałem sobie pytanie - kiedy ja tak naprawdę ostatnio "zmarnowałem godzinę" dla Jezusa, to znaczy - kiedy spędziłem ją tylko z Nim, na adoracji, nie obmyślając kolejnego ruchu ewangelizacyjnego, nie będąc zajętym kolejną konferencją. Kiedy siadłem u stóp Pana i pozwoliłem Mu mówić...

W każdym z nas jest Marta i Maria... We mnie oczywiście dominuje Marta. To pewnie nie jest zupełnie złe, czy grzeszne:) Ale te dwie postawy mają się wzajemnie dopełniać, a nie ze sobą walczyć. A u mnie postawa aktywisty całkowicie zdominowała postawę kontemplatyka. A nasz, franciszkański zakon należy do grona zakonów kontemplacyjno-czynnych ( a nie czynno-kontemplacyjnych). A zatem źródłem naszego działania ma być przebywanie z Jezusem. I oczywiście logicznych tłumaczeń nie brakuje - przecież tyle jest do zrobienia... A Pan z taką cierpliwością na mnie patrzy i mówi - naiwny mój synu... Czy sądzisz, że bez ciebie nie jestem w stanie tego zrobić? Czy ja ciebie prosiłem, żebyś tak aktywnie podejmował wszystko co tylko się da? Czy sądzisz, że twoja zapobiegliwość sprawi, że na przykład pielgrzymka do Częstochowy wypadnie lepiej? Czy wydaje ci się, że twój Bóg nie jest dość bogaty, żeby w sobie wiadomy sposób zapewnić ci środki na dokończenie remontu domu powołaniowego? Czy jesteś przekonany, że te, czy tamte rekolekcje możesz poprowadzić tylko ty? A może wreszcie byś usiadł w postawie ucznia i byśmy o tym pogadali... Nawet nie wiesz ile mam ci do powiedzenia...  nie dowiesz się, jeśli nadal będziesz się miotał, krzątał i tłumaczył sobie, że to wszystko z gościnności... Marnuj ze mną czas... Ponieważ...

Jeżeli Pan domu nie zbuduje,

na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą.

Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże,

strażnik czuwa daremnie.

Daremnym jest dla was

wstawać przed świtem,

wysiadywać do późna -

dla was, którzy jecie chleb zapracowany ciężko;

tyle daje On i we śnie tym, których miłuje.

Oto synowie są darem Pana,

a owoc łona nagrodą.

Jak strzały w ręku wojownika,

tak synowie za młodu zrodzeni.

Szczęśliwy mąż,

który napełnił

nimi swój kołczan.

Nie zawstydzi się, gdy będzie rozprawiał

z nieprzyjaciółmi w bramie.

Tyle Psalm 127... A ja? No usiądź Panie, zrobię Ci herbatki, pogadamy... Aaaa, nie miało być herbatki... Dobrze, to bez niej... Tylko nie odchodź, bo to, czego najbardziej się boję, to fakt, że mógłbym Cię nie rozpoznać, że mógłbym przegapić Twoją wizytę, że inne adoracje mojego życia mogłyby stać się ważniejsze od adoracji Ciebie. Zagubić sens Twojej wizyty można w zwyczajnej krzątaninie, nawet wokół Twoich spraw. I nagle samemu można się znaleźć jakby za szybą... Niby Cię widać, ale jednak. Wydaje mi się, że tak wiele osób wokół mnie właśnie tak z Tobą żyje... przez szybę. I ja czasem do nich dołączam. Widzę Ciebie nauczającego, widzę uczniów siedzących u Twoich stóp, a sam biegam i krzątam się wokół rozmaitych spraw, a w sercu powtarzam sobie - kiedy to ja będę mół tak usiąść i posłuchać...? A warunek jest tylko jeden. Zatrzymać się i wyjść zza szyby... A najlepiej wziąć duży kamień i całkowicie ją zlikwidować... Bo oto tu jest coś więcej, niż Jonasz, oto tu jest coś więcej, niż Salomon, oto tu jest najlepsza cząstka, której nie będzie pozbawiony ten, co ją odkryje...

Podziel się: