Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
 
Grudzień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

sobota po śmierci...

2010-07-16

Mili Moi...

Dziś piękny dzień Matki Bożej Szkaplerznej... Ten obrazek powyżej to chyba trochę o mnie... Raczej realistycznie zakładam, że bez czyśćca się nie obejdzie, chyba że w ramach jakiejś nadzwyczajnej Bożej łaski... Niemniej mam głęboką ufność, że w pierwszą sobotę po mojej śmierci opuszczę ten stan, aby zjednoczyć się z moim Panem w niebiańskiej chwale zbawionych. Skąd to przypuszczenie? Otóż myślę o przywileju sobotnim. Maryja w swoich objawieniach związanych ze szkaplerzem, obiecuje, że przyjdzie z pomocą wszystkim swoim czcicielom, którzy szkaplerz pobożnie nosić będą i w pierwszą sobotę po ich śmierci wyprowadzi ich z czyśćca do nieba... Szkaplerz przyjąłem chyba około ósmej klasy szkoły podstawowej podczas pielgrzymki na Jasną Górę i odtąd staram się go pobożnie nosić. To dość ważne, bo przecież nie rzecz w tym, żeby kawałkiem materiału Panu Bogu przed oczami dyndać mając w sercu przekonanie - i co, i tak musisz mnie zbawić... Bóg jest wolny i nic nie musi... A noszenie szkaplerza nie może być wystawianiem Go na próbę, ani próbą przechytrzenia, czy też kupczenia zbawieniem - to ja będę to nosił, a Ty zrobisz swoje we właściwym czasie... Może to brzmi absurdalnie, ale myślę sobie, że może się pojawić taka pokusa i bardzo trzeba się przed nią strzec... W każdym razie jestem bardzo przywiązany do szkaplerza i przez niego mam wielką sympatię do zakonu karmelitańskiego (zwłaszcza do sióstr oczywiście:)

W każdym razie urlop trwa nadal, a ja miałem jutro jechać do Darłówka, ale że miejscowemu proboszczowi coś się pomieszały terminy, to musieliśmy akcję przełożyć na sierpień, co dla mnie nie było proste, bo wolnych niedziel brak... Ale jakoś to będzie... Zatem zostaję w Sztumie...

A dziś wieczorem przeżyłem miłe spotkanie z panem Danielem... który jest czytelnikiem mojego bloga... Kiedyś ktoś proponował tu, żeby zorganizować zlot czytelników mojego bloga:) Pan Daniel nie czekał i sam się do mnie wybrał... Pogawędziliśmy sobie i bardzo miło mi było go poznać... Tą drogą jeszcze raz go pozdrawiam i dziękuję za miłą wizytę..

A dziś wieczorem jeszcze jedno ciekawe doświadczenie. Otóż do spowiedzi do mnie przyszła moja koleżanką, z którą razem śpiewaliśmy w chórze, a która jutro bierze ślub. Wiedziała, że to ja tam siedzę, a jednak przyszła mając możliwość wyboru. I takie chwile bardzo mnie wzruszają, bo widzę jak wielką łaskę Pan Bóg złożył we mnie i jak wielką odpowiedzialność mi powierzył... Poza tym... zaufanie, to jest coś, czego nie sposób nie doceniać...

Proszę was też o modlitwę w intencji naszej grupy pieklgrzymkowej. Zawsze przed samym wyruszeniem dzieją się jakieś dziwne rzeczy. Rezygnują ważni ludzie, albo nie mogą iść, albo pojawiają się nieoczekiwane trudności... Staram się tym za bardzo nie przejmować, bo to coroczny rytuał, ale jednak zawsze to siada jakoś na sercu... Wierzę, że to jest grupa Jezusa i Maryi i jeśli oni zechcą to wyruszy. Ja jako organizator mm zrobić co w mojej mocy i nic ponadto. Dlatego proszę, wesprzyjcie mnie modlitwą, abym udźwignął to, co zaczyna się sypać:)

Podziel się: