Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

nie lękajcie się...

2010-07-14

Mili Moi...

Mój urlop przeżył pewne zawirowanie niedzielne z powodu wizyty w Darłowie.. Był to jednak piękny czas, bo spotkałem tam wiele życzliwych osób. Naprawdę było mi szalenie miło, kiedy pod kościołem słyszałem - zapraszamy do Kalisza, do Wąbrzeźna, do Katowic... Nawet do Wilna mnie ktoś zaprosił. To pokazuje też, że nad morzem w te dni jest naprawdę cała Polska. Najmilsze chwile dla kaznodziei są wówczas, kiedy ktoś wychodzi i mówi - tak, to co ojciec mówił, przeżyłem w swoim życiu, to prawda... Takie komentarze też były... Ale najbardziej rozbawiła mnie pewna dziewczynka wyglądająca na lat może 10, która ze śmiertelną powagą, patrząc mi głęboko w oczy powiedziała - to było najlepsze kazanie, jakie w życiu słyszałam... No musiałem zagryzać wargi:)

Wróciłem przez Elbląg, co samo w sobie było trudne, bo przez Trójmiasto jechać nie chciałem z powodu przewidywanych korków. Wybrałem więc Kaszuby, ale nie przewidziałem robót drogowych... I wyszło na to samo:)

Wczoraj zaś nawiedziłem Martę i Waldka w Chojnicach. Moi przyjaciele, z którymi w sumie mieszkamy blisko siebie, ale nie widujemy się zbyt często. Ich syn Tymon rośnie jak na drożdżach i wczoraj na mnie, czyli na wujku, skupiły się jego niespożyte siły:) Cudowny dzień zakończony wielce ożywczą burzą...

A dziś już na posterunku, czyli na leżaczku:) Chyba ze trzy godziny pospałem pod drzewkiem, zwłaszcza, że powietrze nieco bardziej świeże. W każdym razie urlopuję nadal. Do najbliższej soboty, bo wówczas kolejny wyjazd na akcję do Darłówka.

A dziś stanęło mi przed oczami pytanie - czy Syn Czlowieczy znajdzie na ziemi wiarę, gdy przyjdzie? To w kontekście wiadomości, która do mnie dotarła dopiero dziś. Otóż 17 lipca w Warszawie odbędzie się parada homoseksualistów pod hasłem - Nie lękajcie się... Zaraz przyszły mi do głowy słowa św. Pawła - a chluba ich w tym, czego powinni się wstydzić. Strasznie wspóczuję ludziom, którzy szargają wszelkie świętości i z niczym się nie liczą. Sami poranieni niczym człowiek idący z Jerozolimy do Jerycha, zadają ciosy na ślepo wszystkim wokół sądząc, że to zmniejszy ich ból. Kiedy dziś czytam w Ewangelii, że Pan objawia tajemnice Królestwa małym i prostym, to zastanawiam się nie nad tym jak tu znaleźć małych i prostych, jak tu samemu zrozumieć i pomóc rozumieć innym, o nie! Zastanawiam się jak w ogóle zainteresować niektórych sprawami Królestwa. Prostota i małośc to już wartości z wyższej duchowej półki. Ważniejsze jak tu w ogóle otworzyć świat ducha przed tymi, którzy gardzą wartościami, którzy występują przeciwko nim i pod hasłami walki o tolerancję i równe traktowanie tak boleśnie dotykają innych. Jak docierać z prawdą o Jezusie do tych, dla których kryterium doczesności i dobrej zabawy jest nadrzędne? Na jakim fundamencie można się oprzeć, do czego się odwoływać? Widzę grono nieszczęsliwych ludzi podrygujących w rytm muzyki, poprzebieranych w obłędne stroje, (także stroje księzy i sióstr zakonnych), sądzących, że osiągną szczęście tylko wówczas jeśli w majestacie prawa zakwestionują wszystko, co do tej pory było uznawane za normę. Współczucie. To mus rodzić współczucie. Zwłaszcza, że zdaję sobie sprawę jak wielkie spustoszenie dokonuje się w sercu tych, tak wielu przecież ludzi. Spotykam się z nimi w konfesjonale... Z pewnością nie z tymi z parad, ale z innymi, doświadczającymi tego samego problemu... Ci, którzy do konfesjonału przychodzą, przynajmniej rozumieją, że to problem...

Z największym szacunkiem na jaki mnie stać, wyrażam moją głeboką niezgodę na takie parady, a co więcej, na wykorzystywanie w nich haseł, które są głeboko związane z katolicką wrażliwością... Jest to dla mnie przykra wiadomość i od dziś zaczynam modlitwy wynagradzające zranionej miłości Pana, zranionej przez ludzką pychę, przez bunt wobec Bożych zasad, przez ludzką słabość ukazywaną jako coś na wskroś właściwego... Zapraszam was do włączenia się w to przebłaganie, każdy na swój własny sposób... Nie przeciwko komuś, ale z miłości do Pana i Jego Ewangelii, która jest źródłem szczęścia... Prawdziwego... Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy powróci? Wciąż mam nadzieję, że tak... Nawet jeśli nie u wszystkich, to mam nadzieję, że przynajmniej u niektórych...

Podziel się: