Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

pocałunek karpia:)

2010-07-08

Mili Moi...

Jak widać na zdjęciu, oddaję się zajęciu, z którym rozstałem się dawno temu... I wcale nie chodzi o całowanie się z rybami, ale o ich łowienie... Oj, jakie to było wspaniałe hobby, które wraz ze wstąpieniem do zakonu zostało zawieszone. I właściwie dopiero podczas tego urlopu się odwiesiło... Tak, bo jestem na urlopie pełną gębą. Oto plan dnia:) Godzina 6.30 pobudka. O 7.00 jestem nad jeziorem i zarzucam wędkę. O 10.00 wracam do domku i jem śniadanko. Potem wystawiam leżak do ogrodu w zacienione miejsce i drzemię... W przerwach odmawiam Brewiarz, medytuję nad Słowem, czytam książkę... O 16.00 jestem nad jeziorem i zarzucam wędkę. Przed 18.00 zmierzam na mszę. Po mszy znów nad jezioro... i właśnie wróciłem... Chciałbym złowić choć jakiś ułamek takiego karpia, ale dzis niestety tylko dwie sztuki... Płoteczki... Kot się ucieszył:) Bardzo był mi już potrzebny taki czas i błogosławię Pana, że On sam się o ten czas dla mnie zatroszczył. Mogę stanowić wzór pracoholika, jak mawia jeden z moich współbraci. Fakt, nie umiem za bardzo wypoczywać, a to, co się dzieje teraz jest chyba dowodem, że naprawdę czuję się zmęczony:)

W każdym razie dziś Pan Jezus tak precyzyjnie poucza Apostołów jak mają się zachowywać, kiedy głoszą Ewangelię. Takie wskazówki są cenne dla każdego, kto się temu dziełu oddaje. One niewiele straciły na swojej aktualności i naprawdę można z nich czerpać nadal. Uderza mnie zawołanie - darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Darmo, to darmo. Wiadomo, że utrzymanie ważne, bo jakoś trzeba żyć. Ale Pan mówi, że godzien jest robotnik swojej strawy. A zatem o nic więcej nie powinn chodzić, tylko o to, żeby nie iść spać głodnym. I tu, jak zwykle rodzi się we mnie wyrzut sumienia. Bo w naszym, moim dzisiejszym rozumieniu to już heroizm. Nie dbać o nic, tylko o strawę, której godzien jest robotnik na niwie Pana. Mówi się, że ubóstwo nie jest celem samo w sobie i z pewnością to jest prawda. Ale po co się tak mówi? Czy nie po to, żeby usprawiedliwić naszą nieumiejętność jego zachowywania. Dziś nikt nie lubi "dokręcania śruby" w tym względzie. Zastanawiam się nad chciwością dziś. Na ile jest ona obecna w moim życiu? Na ile fałszuję rzeczywistość, mnożę motywy, które usprawiedliwiają i pozwalają nazwać chciwość "troską o dzieło". Mam takie przekonanie, że Pan naprawdę każdego franciszkanina przepyta z ubóstwa. Nie boję się mojego Boga, ale nie chciałbym się przed Nim wstydzić... Nie czuję się komfortowo z moim podejściem do tej dziedziny życia. Ostatnio dość sporo rozmawiamy na ten temat z moim współbratem Michałem z Gdyni. Mówimy sobie wzajemnie o swoich pragnieniach. Oby wystarczyło nam odwagi, żeby wprowadzać je w życie. On był zawsze odważniejszy ode mnie. Od niego nauczyłem się małych sposobów praktykowania ubóstwa - choćby doklejania pozostałości z mydła do nowej kostki. Taki drobiazg, ale nic się nie marnuje:) Pragnienioa zatem są, trzeba tylko się odważyć... Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie...

Podziel się: