Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

formator czy edukator?

2010-07-01

Mili Moi...

Dobiegł już właściwie końca nasz kurs dla wychowawców, który odbywaliśmy w murach naszego, franciszkańskiego seminarium w Łodzi. Przyznam szczerze, że niemałego heroizmu wymagało zasiadanie w "szkolnych ławach", kiedy za oknem 30 stopni i aż chce się być wszędzie tylko nie na zajęciach:) Ale przyznam szczerze, że o. Amedeo, który nas w te dwa minione dni prowadził sprawił we mnie wielkie orzeźwienie... Nie fizyczne co prawda (zastanawiam się jak ja tu funkcjonowałem jako student... teraz nieustannie zamykały mi się oczy:), ale duchowe... Na koniec każdy z nas miał wyrazić opinię wobec usłyszanych treści. Powiedziałem więc, że już dawno nie słyszałem tak dobrej konferencji franciszkańskiej i tak znakomicie przedstawionego w punktach naszego, franciszkańskiego charyzmatu.

Niby nic nowego nie powiedział, ale zrobił to w tak świeży sposób... A do najmłodszych już przecież nie należy. Zatem warto mieć ideały i warto o nie walczyć. Co więcej, warto je proponować innym, bo franciszkański ideał jest wciąż żywy i niezwykle nośny. Podzielę się zatem z wami czymś, co sam dziś usłyszałem...

Spotkaliśmy się w gronie formatorów, więc najpierw posłuchaliśmy kim jest formator... To nie jest ktoś, kto poznał i przekazuje zasady, to nie ktoś, kto zachęca do dobrego życia, ale to ktoś, kto potrafi stworzyć relację z osobą należącą do innego pokolenia. Tylko relacja bowiem formuje. Jak ją zbudować między dwoma różnymi poziomami. Jedyny sposób to stać się jednym - zejść do niższego poziomu, do tego miejsca gdzie jest ten drugi. To pierwszy akt miłości, aby formować, aby zacząć. To wymaga zmiany sposobu myślenia, jakiejś ofiary z siebie, straty. Miłość powoduje schodzenie w dół.  Kiedy niemowle jeszcze nie mówi, matka zachowuje się jak ono... Czyni to z miłości i w ten sposób nawiązuje relacje, pozwala dziecku się rozwijać.

Formator ma być narzędziem pośredniczącym między młodym, a Jezusem. To z Nim formowany ma się spotkać, a formator ma "zniknąć", podobnie jak Jezus - Pośrednik "zniknął" w śmierci krzyżowej.

Formator to ten, który pielęgnuje wschodzące ziarno. W nim już zawarta jest cała roślina. Cała sztuka to nie uczyć ziarna jak ma rosnąć, co ma robić, nie kształtować na swoją modłę, ale uszanować ten Boży plan, który już jest w nim ukryty. Formowany powinien o tym wiedzieć, że nie musi stać się taki jak ja, że to nie ja jestem ideałem, ale że to Jezus jest ideałem...

Jeśli chcesz sam naśladować Franciszka i nauczyć tego innych, musisz widzieć i pokazać Chrystusa, w którego wierzył i którego doświadczał święty Franciszek.

To sam Najwyższy prowadzi Franciszka, to On mu pokazuje co należy czynić, to On jest autorem konkretnych zmian w jego życiu, choćby jego stosunku do trędowatych... To doświadczenie Boga sprawiło, że stał się gotowy przekazywać je dalej... Jeśli nie doświadczasz, nie przeżywasz, nikogo w to nie wprowadzisz...

Reguła jest więc owocem jego nawrócenia i nawrócenia wymaga. Nie można od nikogo wymagać zachowywania Reguły, nie dbając wcześniej o to doświadczenie nawrócenia w jego życiu. To jest po prostu niemożliwe. Franciszek jest człowiekiem wierzącym, a jednak doświadcza nawrócenia. Każdy chrześcijanin go potrzebuje. My również, aby ukazywać "coś więcej", coś, czego młodzi dziś często w życiu zakonnym nie widzą. Formacja ma ich doprowadzić do znalezienia i wyboru tej drogocennej perły.

Przy tym naśladowanie Chrystusa nie może polegać na odgrywaniu jakiejś roli, na aktorstwie. Jesteśmy powołani do "stawania się Chrystusami", do prawdziwego życia Jezusem. I ten ideał mamy ukazywać młodym. Oni zresztą często go doskonale rozumieją i tego właśnie oczekują. To było w sercu Franciszka. Kto mu powiedział jaki ma być? Inny święty Franciszek? Nie, sam Chrystus, który był dla niego wzorem i przykładem.

A zatem najpierw potrzeba doświadczenia  życia Jezusa, a nie jakiegokolwiek życia. Duchowość franciszkańska narodziła się  z życia Ewangelią. Ewangelia staje się formą życia. Franciszkanin, niczym rozgrzany materiał jest wlewany do formy Ewangelii. Słuchając Ewangelii uczymy się jak żyć. Nasz sposób "słuchania" to wprowadzanie jej w życie tu i teraz. Franciszek o to prosi papieża, o zatwierdzenie tego sposobu życia. Nie takiego czy innego apostolstwa, ale sposobu życia opartego na Ewangelii.

I dopiero w tym kontekście jest modlitwa i pobożność. We Franciszku rozwinięte do tego stopnia, że, jak piszą biografowie, właściwie sam stał się modlitwą. Modlitwa  to nie owoc praktyki, ale raczej praktyka jest owocem zjednoczenia... Ja idąc na modlitwę mam być już zjednoczonym z Jezusem, a nie dopiero się z Nim jednoczyć w jej trakcie.

A to pomaga żyć we wspólnocie. Apostołowie nie wybierali siebie nawzajem, ale wszyscy wybrali Jezusa i to ich łączy. Ale to życie razem nie jest łatwe. Mamy nieustannie przechodzić od życia we wspólnocie do wspólnoty życia... Dla franciszka to było pierwszorzędne...

Mógłbym jeszcze długo pisać o prymacie Chrystusa ukrzyżowanego, o ubóstwie, które ma dotyczyć samej mojej osobowości, o umiejętności przebaczania i o upomnieniu braterskim... Ale może wystarczy. Macie jakiś obraz tego, czym zajmowaliśmy się w te dni... A od jutra ruszam do formacji. Tym razem będzie to młodzież żeńska u sióstr w Warszawie...

Podziel się: