Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

po irlandzku (czemu ma być niemiło, jak może być miło...)

2010-06-22

Mili Moi...

Chyba radosne Te Deum odśpiewam, bo pożegnałem dziś panów od okien... Prace od wczoraj nabrały znaczącego tempa.Wspominałem, że wiązało się to niestety z małą awanturą, ale po burzach zwykle wychodzi słońce, więc wierzę, że właśnie wyszło i po dzisiejszej wizycie szefów firmy, rozstaliśmy się w zgodzie...

Zawdzięczam to oczywiście mojemu Panu i Zbawicielowi, który dziś właśnie do mnie skierował swoje Słowo. Kolejne małe nawrócenie stało się moim udziałem... Otóż kiedy wczoraj przygotowywałem się do dzisiejszej porannej medytacji i przeczytałem Ewangelię na dziś, poczułem się tak, jakby ktoś przekłuł w moim sercu nadęty balon... Zeszły ze mnie wszystkie emocje, a ja powiedziałem sobie - jeśli tego Słowa nie wprowadzisz w życie, to jesteś tylko słuchaczem oszukującym samego siebie... A Słowo mówiło wprost - wszystko, co chcielibyście, aby ludzie wam czynili i wy im czyńcie... Znów Pan Bóg mi pokazał, że On jest większy od tego wszystkiego, że wystarczy Jemu ufać, a nie łudzić się, że moje nerwy cokolwiek zmienią... To On jest źródłem siły do "odpuszczenia". Bo dzięki medytacji tego Słowa "odpuściłem" wszelkie myślenie o zemście, nawet w najdrobniejszym stopniu, nawet tylko takiej, która miała polegać na opóźnieniu zapłaty w myśl przysłowia - jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie...

Poczułem się dziś oczyszczony i uwolniony... Przeżyłem ten dzień w radości. To był pierwszy od wielu dni dzień przeżyty bez napięcia związanego z oknami. Śmiem twierdzić, że nawet gdyby dziś się to nie skończyło, udźwignąłbym jeszcze jakąś zmianę planów. Niemniej wdzięczny jestem Panu za to, że pokazuje mi moją małość i pokazuje jak inaczej mogę żyć będąc zjednoczonym z Nim... Za to Jemu chwała.

To Jezusowe wezwanie radykalizuje znaną już w rabinackim świecie zasadę - wszystko, czego nie chcecie, aby ludzie wam czynili i wy im nie czyńcie... Sformułowanie w aspekcie pozytywnym takiego wezwania naprawdę wymaga od ucznia... Zwłaszcza kiedy nie ma skruchy, nie ma słowa przepraszam, nie ma woli naprawienia szkód i tak dalej... Zachować w sercu życzliwość jest potwornie trudno... Wiem to dzięki wielu doświadczniom, nie tylko tym ostatnim, tak wyrazistym...

Z tą życzliwością w ogóle jest ciężko... Nie wiem czy macie okazję dostrzec jak wiele agresji jest w ludziach, agresji, która tylko czeka, żeby znaleźć ujście, nawet w najbardziej błahych sytuacjach... Dziwactwem natomiast jest... bycie miłym. Pamiętam jak jeden z moich przyjaciół, po powrocie z Irlandii,w której spędził trochę czasu, na przejściu dla pieszych w Warszawie potrącił kogoś... "Po irlandzku" cofnął się i przeprosił, pytając, czy nic się tej osobie nie stało... Wzrok który napotkał przekonał go, że jedynym, któremu się coś stało i to z pewnością w sferze samej głowy, jest on sam... To dopiero dziwak! Przeprosił i zainteresował się losem potrąconego... Każda zaś okazja jest dobra, żeby wyładować frustrację - czy to kolejka przy kasie biletowej na dworcu, czy to proces wsiadania do tramwaju, czy nawet wychodzenie z kościoła po mszy świętej... Znerwicowane mamy chyba społeczeństwo... I co z tym zrobić?

Wszystko, co chcielibyście, aby ludzie wam czynili i wy im czyńcie... Więc dobrze... Firma, która zawaliła termin, przedłużając go o dwa tygodnie, otrzyma wkrótce pieniądze... I choć trudno mnie nazwać zadowolonym klientem i orędownikiem tejże firmy na tzw. mieście, to od wszelkich form karania się powstrzymuje z nadzieją, że mój Bóg, Bóg miłości wejrzy i na mnie z cierpliwością, kiedy będę tego potrzebował (a przecież nierzadko potrzebuję:)

Podziel się: