Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

radość pasterza...

2010-06-11

Mili Moi...

Prace jak widać trwają i mam nadzieję, że już niedługo... Ja kontynuuję prace nad rekolekcjami ze świętym Piotrem, więc także bez zmian... Pośród tych szarości dziś pojawiły się jaśniejsze promienie... Nawiedzili mnie Kasia i Rafał, którym we wrześniu będę błogosławił sakrament małżeństwa, a potem razem udaliśmy się na uroczystą mszę świętą do katedry, podczas której bp. Jan Styrna udzielił sakramentu święceń diakonatu siedmiu akolitom z elbląskiego seminarium... Byłem zaproszony przez Artura, jednego ze sztumskich kleryków, który przyjmował święcenia... Piękna uroczystość i zawsze poruszająca. Mnie osobiście zawsze dotyka to przejęcie i zapał malujący się na twarzach nowowyświęconych... Zawsze pytam w swoim sercu, co maluje się dziś na mojej twarzy? Czy coś z tego pierwotnego zapału pozostało... Kiedy dziś Artur dzielił się szczerze, że podczas litanni do świętych poleciały mu łzy, to i ja próbowałem sobie przypomnieć ten moment podczas moich święceń... I nic nie pamiętam... Nie pamiętam jakichś szczególnych wzruszeń ani ze święceń diakonatu, ani prezbiteratu... Nie chcę przez to powiedzieć, że nic mnie to nie obeszło i nic nie przeżywałem, ale jakichś gwałtownych uczuć nie zakodowałem... Raczej ogromny pokój i wielokrotnie powtarzane - Panie... nareszcie... to już... nareszcie... jak się cieszę... Dziś z radością uczestniczę w tego rodzaju doświadczeniach moich młodszych braci, bo one mi przypominają co sam przyrzekałem i ślubowałem Jezusowi...

A On dziś z taką radością opowiada o tej owieczce, która zgubiona nagle zostaje odnaleziona przez wytrwałego pasterza... Ta radość pasterza jest wprost wyczuwalna w tej przypowieści... I tak z perspektywy pomocnika pasterza chcę to potwierdzić... Ogromnie dużo radości doświadczam, kiedy znajduję Jezusowe owce... Jest ich tak wiele, że czasem nie szukając natykam się na nie w najmniej oczekiwanych miejscach... Niektóre nie widziały pasterza od wielu lat... Boją się samej myśli o spotkaniu z nim... Ogromnie dużo zależy od tego, któremu Pan zleca odpowiedzialność za swoje owce... Mały pasterz, który ma prowadzić do Wielkiego Pasterza... Ma tak o Nim mówić, żeby owca wyzbyła się lęku, żeby chciała się z Nim spotkać... A kiedy już do takiego spotkania dochodzi, to często nie sposób opanować łez... Często zdarza mi się mówić w konfesjonale - dziś z twojego powodu jest święto w niebie i nie pozwól, żeby się za szybko skończyło, pozwól im świętować częściej... A czasem płaczę razem z owcą... Już mi się to zdarzało... Większa radość jest z jednej nawróconej owcy, niż z dziewięcdziesięciu dziewięciu tych, które jeszcze nie wiedzą, że nawrócenia potrzebują... I choć dzisiaj wyświęceni neodiakoni dopiero za rok będą mogli rozgrzeszać i jednać z Pasterzem, to już dziś są powołani do służby, do poszukiwań, do ustawicznego oddawania życia za owce... Już dziś są pomocnikami małych pasterzy... W służbie Wielkiego pasterza owiec... Jezusa Chrystusa...

Podziel się: