Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

cóż to jest sprawiedliwość? naucz mnie...

2010-06-10

Mili Moi...

Chciałem napisać, że zbrodnia wisi nad moim domem, ale po dzisiejszym spotkaniu ze wspólnotą na modlitwie mam wrażenie, że trochę napięcia ze mnie zeszło... Poprosiłem wszystkich o modlitwę, żebym swoje zbrodnicze zapędy pohamował i nie udusił Bogu ducha winnych robotników, którzy tylko wykonują polecenia zwierzchników. A ci nadal mają mnie w nosie... I może tak ma być, więc kończę temat...

Jeżeli wasza sprawiedliwość nie będzie większa, niż uczonych w Piśmie... Oczywiście ta sprawiedliwość musi dotyczyć wielu spraw, ale mnie dziś szczególnie uderzyły te słowa jako kapłana i to kapłana katolickiego, a więc nie jakiegokolwiek, ale posłanego przez ten właśnie Kościół. Pomyślałem sobie o sprawiedliwości, która objawia się w wierności... I to naprawdę małym rzeczom. Przede wszystkim pomyślałem o liturgii. Jakie to ważne, żeby być wiernym obrzędom i nie szukać tu dowolności, spontanicznej twórczości... To, co w Mszale naprawdę wystarczy. Czy naprawdę lepiej brzmi - pokój Chrystusa Zmartwychwstałego, który was zaprosił na tę nadzwyczajną ucztę miłości, niech będzie z wami; czy po prostu - pokój Pański, niech zawsze będzie z wami. Pamiętam, kiedy nasz wychowawca w semianrium dowodził, że wystarczy, że jest napisane jak ma być, nie muszą jeszcze przewidzieć jak być nie powinno.. Niektórzy wychodzą z założenia, że co nie jest wprost zabronione, to jest dozwolone... Nie cierpię udziwnień... Sprawiedliwość wobec zaleceń mojego Kościoła...

Sprawiedliwość wobec moich braci i sióstr, która ma ich prowadzić w głąb... A to czasem takie trudne, bo chcą zostać na powierzchni... Nie to, że ja jestem taki "głębinowy", ale czuję czasem, że tu zostać nie można, bo na płyciźnie nic nie ma, tam się nie łowi... Ten Piotr, który staje mi przed oczami, gdy słyszy od Jezusa - wypłyń na głębię... Sprawiedliwość, która jest także szacunkiem, nie pozwala ich ciągnąć na siłę... Jezus nigdy tego nie robił...

Sprawiedliwość wobec samego Pana, który żąda jasnego i wyrazistego świadectwa, a ja Mu czasem mogę dać tylko pełne zwątpień kapitulacje serca... Jeśli już trzeba, to to zrobię...

Trudna jest sprawiedliwość "większa, niż uczonych w Piśmie". Tam wystarczyło tylko ten i ten przepis zachować i już można było spokojnie rozdawać łaty - krytykować, oceniać, potępiać... Jakie to wszystko było proste... I jakie nieprawdziwe. Fałszywy spokój sumienia, który wynikał ze zwykłego zrealizowania obrzędu... Płytkie? Tak... Ale przecież powyżej napisałem, że te obrzędy ważne, że trzeba ich przestrzegać... I to prawda...

Ale nie dla nich samych, nie dla spokojności sumienia, nie dla czynienia się lepszym od inych, ale tylko i wyłącznie dla Niego... Jeśli mam być sprawiedliwy, jeśli mam zachowywać prawo, to dla Niego, bo On ostatecznie za tym stoi... I nie zbawi mnie pusta obrzędowość, wiara i sprawiedliwość na poziomie ludzkich wyścigów, konkursów... Tylko to, co większe i głębsze zbawia, bo prowadzi do Niego... I wtedy wszystko staje się bardziej zrozumiałe... I wówczas nie jest problemem powiedzieć - oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata, błogosławieni, którzy zostali wezwani na ucztę Baranka... Nie trzeba gawędzić o szczęśliwych zaproszonych na Paschę, o wszystkich tych, którzych Pan zebrał stąd i z owąd... Nie trzeba nic tworzyć i wymyślać, bo wszystko już jest w NIm i niczego nam nie brakuje... To taka szkoła, któą chyba do końca życia będę zaliczał... Szkoła pogłebionej sprawiedliwości, która jest i wiernością i szacunkiem i odpowiedzialnością i...

Podziel się: