Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

radości...

2010-05-30

Mili Moi...

Właśnie zakończyliśmy dziś weekend powołaniowy w naszym domku w Elblągu... Jestem pod wrażeniem, jak zwykle zresztą... Otóż pierwsze zaskoczenie, to fakt, że na sześciu uczestników, pięciu było u nas po raz pierwszy... Grzesiek i Łukasz przyjechali z Łodzi, Bartek i Szymon z Bolszewa, Dawid z Gdyni, a Damian przyszedł z Elbląga:) Drugie zaskoczenie to fakt, że zjawili się dzięki ulotkom rozdawanym przeze mnie tu i ówdzie, choć wydawało się, że ten sposób komunikacji nie przynosi żadnego skutku. Co więcej, Łodzianie trafili z ulotki otrzymanej podczas spotkania Taize w Poznaniu... TEGO spotkania (ci, którzy tu zaglądają częściej, wiedzą o co chodzi:)

Tematem przewodnim w te dni było ubóstwo... Przede wszystkim jako ślub zakonny, ale również jako wezwanie do naśladowania Chrystusa w świecie... Tym razem uczestnicy byli nieco starsi, niż zwykle, większość przekroczyła 20 rok życia, co natychmiast odbiło się w powadze rozmów prowadzonych pod dachem naszego domu... Pytań mieli mnóstwo, a moją największą radością było im na te pytania odpowiadać. Poczynając od standardowej historii zakonu, a na kwestiach subtelnej duchowości kapłańskiej skończywszy. Podziwiałem ich odwagę w zadawaniu pytań, śmiałość w artykułowaniu problemów, ale nade wszystko szczerość z jaką mówili o sobie, o swoim życiu, nawróceniu, wierze... To trochę tak, jakbym widział siebie sprzed kilku laty... Jestem zmęczony, ale szczęśliwy i uważam nasze spotkanie za wielce udane... Może kiedyś zamieszczę tu kilka przemyśleń na temat ubóstwa...

W sobotę przeżyłem wielką rzecz... Wskrzesiłem człowieka... Tak, tak... Wcale nie żartuję i wcale nie przesadzam... Wysłuchałem spowiedzi martwego, a wyszedł ode mnie żywy... Boże, jaki Ty jesteś wielki... Dziś ten człowiek napisał do mnie - ojcze, zatroszczyłeś się o mnie... Tylko klęknąć i dziękować Panu, bo wszelka moja troska wypływa tylko i wyłącznie z Jego troski... On też podsuwa pomysły - co robić, co mówić, jak się zachowywać... On to wie...

W sobotę też po dwóch latach obecności w Elblągu, po raz pierwszy stanąłem w Bażantarni, znanym elbląskim lasku... Przyznam szczerze, że byłem zachwycony... Dziś znów tam byłem... Ale co ważniejsze - doznałem wielkiej radości, bo mnóstwo ludzi pozdrawiało Pana Jezusa na mój widok... To w naszym mieście niecodzienny widok. Zastanawiałem się  czy to wpływ słońca i lepsze nastroje, czy.... nawrócenie??? Tak, czy owak, chwała Boża rośnie, bo przecież Jemu oddają chwałę, mówiąc - niech będzie pochwalony Jezus Chrystus... A mnie to po prostu ucieszyło...

Dziś też moi bracia rekolektanci zostali przeze mnie zmuszeni do pracy... Wyznaję to ze skruchą... Niech im to nie będzie policzone... Otóż jutro mam nadzieję rozpocząć w domu wymianę okien i malowanie pomieszczeń, więc konieczne było przygotowanie domu do tego, jakże bolesnego dla mnie wydarzenia... Chłopy znacząco pomogli, bo sam pewnie musiałbym spędzić nad tym całą noc...

Piękny czas za nami zatem... Niech żałują ci, którzy z nami nie byli... NIech zatęsknią inni, którzy to czytają... Progi naszego domu są dla was zawsze otwarte...

Podziel się: