Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

przez to święte namaszczenie...

2010-05-05

Mili Moi...

Mijają kolejne majowe dni... Już za chwilę znów wyruszę w długie trasy, ale mam kilka chwil na zebranie sił... Wczoraj był dzień gości. I to miłe, bo mój dom rzadko przeżywa ich natłok. Każda wizyta przynosi więc niemało radości... A wczoraj było ich nawet kilka. A najmilsze są te niezapowiedziane, choć niestety, w przypadku zakonnika, może się to skończyć przysłowiowym "pocałowaniem klamki". Czy to nie paradoks? Wydawać by się mogło, że nic bardziej pewnego - zastać zakonnika w jego klasztorze... A tu niespodzianka... Dlatego zwykle zalecam mały telefon zwiadowczy przed wizytą. Odpada aspekt niespodzianki, ale za to przyjemność spotkania gwarantowana. Przynajmniej dla mnie:)

Dziś Pan Bóg dał mi kolejny, wielki prezent. Otóż pozwolił mi zrealizować dzisiejszą Ewangelię i wcielić się w rolę ogrodnika. Choć może trzeba by powiedzieć, że to On wcielił się w rolę ogrodnika, wykorzystując moją osobę. Otóż w dość nieoczekiwanych okolicznościach ojciec proboszcz poprosił mnie, żebym udał się do chorej z sakramentem namaszczenia. Przyznam, że naprawdę dość dawno udzielałem tego sakramentu. A wynika to z prostej przyczyny - nie pracuję w zwyczajnym duszpasterstwie parafialnym. Nie zastanawiając się ani chwili, przyjąłem tę prośbę z radością i po krótkim przypomnieniu sobie struktury obrzędu udałem się w drogę. Chorą okazała się starsza kobieta umierająca na nowotwór, właściwie już bez świadomości. Pozostało jej niewiele czasu, właściwie godziny. Lekarz stwierdził, że nie przeżyje żadnej formy transportu, stąd odchodzi do wieczności w domu... Kiedy stanąłem nad tym z trudem oddychającym człowiekiem i zacząłem się modlić, poczułem, że dzieją się wielkie rzeczy, których jestem świadkiem i uczestnikiem. Pan przebaczył jej wszystkie winy i odpuścił wszelkie kary... Udzieliłem jej odpustu na godzinę śmierci, namaściłem, odmówiłem modlitwy przy konających.... Zrozumiałem, że w to konające ciało właśnie wstąpiło życie, że ona na nowo została wszczepiona w winną latorośl, że moc Chrystusa na nowo zaczęła krążyć w jej organizmie... Ta kobieta nie umrze na wieki! Mało tego, została na nowo przyjęta i będzie szczęśliwa na wieki z Jezusem!!! Kiedy przejdzie przez bramę śmierci, będą jej tam oczekiwać i jak wierzymy, trafi bezpośrednio do nieba, bo wszelkie winy i kary zostały jej darowane... Czy to nie jest wielka rzecz? Przeżywam ogromną wdzięczność wobec Pana, że pozwolił mi w tym cudzie uczestniczyć, ze posłużył się właśnie mną. To w moim sercu rodzi ogromną nadzieję. I mimo że rodzina chorej przeżywa tę stratę ze łzami, to mogę z pewnością powiedzieć, że ten moment, chwila namaszczenia, jest jedną z najszczęśliwszych chwil w życiu tej kobiety... Bóg jest pełen miłości. Wielka radość mnie ogarnia, że zdążyłem, że Pan się o to zatroszczył, że rodzina świadomie zareagowała... To jest wielkie dzieło Jego miłości, wcale niemały cud...

W takich chwilach przeżywam głęboką radość z mojego kapłaństwa. Pogłębiam w sobie jego sens i widzę na nowo jego wartość. Bóg, który chce nas uszczęśliwić wszczepił tę kobietę w swoje życiodajne Ciało, pozwolił jej wydać owoc dobra, które spełniła, zapomniał o złu, które niosła ze sobą, uwolnił ją do życia...

Jezu, Maryjo, Józefie - wam oddaję serce, ciało i duszę moją...

Jezu, Maryjo, Józefie - bądźcie ze mną przy skonaniu...

Jezu, Maryjo, Józefie - niech przy was w spokoju Bogu ducha oddam...

Najsłodszy Jezu, nie bądź mi sędzią, ale zbawicielem...

Modlę się, aby i przy moim łózku, czy gdziekolwiek będę umierał, znalazł się kapłan, który rozgrzeszy i odmówi tę modlitwę za konających, którą ja sam odmawiam każdego wieczora...

Podziel się: