Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

pasterz według Bożego serca...

2010-04-27

Mili Moi...

Dziś już w Elblągu, we własnym domku... Wczoraj bowiem z Olsztyna udałem się prosto do Dębek, na spotkanie naszych zakonnych przełożonych, którym zdawałem relację z dwuletniej pracy w duszpasterstwie powołań. Wysoce stresujące przedsięwzięcie, ale bardzo miłe przyjęcie ze strony braci... Taki mały, poniedziałkowy stresik... Ale chcę wrócić jeszcze do Olsztyna, bo wydarzyło się tam coś, o czym należy wspomnieć. Otóż wieczorem spotyka się tam niewielka wspólnota młodzieżowa na modlitwie, która kończy się Eucharystią parafialną o godzinie 20.00. Otóż ci młodzi ludzie, z własnej inicjatywy, zdecydowali się złożyć w ofierze na fundusz powołań całą skarbonkę wspólnotową, wszystkie pieniądze, które zbierali na swoje własne cele. Nie ważne ile ich tam było, ale ich gest mnie bardzo poruszył. To jest też znak jak wiele dobra drzemie w młodych, trzeba je tylko obudzić... W zasadzie powiedziałem im, że zamiast ich pieniędzy, wolałbym wywieźć z Olsztyna tych trzech młodzieńców, którzy uczestniczyli w rozmowie, a należą do wspólnoty. Dziewczyny obiecały, że nad tym popracują:)

A dziś, kiedy patrzę na Słowo, uderza mnie radość, mimo prześladowań. Zobaczcie - trudny czas, uczniowie się rozpierzchli, ale nadal głoszą. Kiedy wysłannik Jerozolimy, Barnaba, przybywa i widzi wielkie dzieła Pana, ucieszył się... I ta radość jest chyba znakomitym obrazem miłującej się wspólnoty. On się ucieszył... Nie zazdrościł, nie narzekał, że tylko tylu uczniów pozyskali, a nie więcej, nie krytykował ich metod, nie szukał dziury w całym... On się po prostu ucieszył sukcesami braci, bo wiedział, że za tymi sukcesami stoi sam Bóg. Nie widział w tym zagrożenia dla siebie, swojego prestiżu, swoich wpływów. Pozwolił ludziom działać i zachęcał wszystkich do wytwania w miłości Bożej...

Pozwolić ludziom działać i ucieszyć się tym, że działają, że im się chce, że mają pomysły. Nie widzieć w tym zagrożenia dla własnej pozycji. Wyzbyć się podejrzliwości i nieufności. Nie węszyć wszędzie podstępu i prywaty... To są również cechy dobrego pasterza, pasterza, który kocha swoje owce. Nawet kiedy one się pomylą, taki pasterz weźmie tę pomyłkę na siebie, bo przecież kocha miłością ofiarną. Czuwa i niewątpliwie czuwać powinien, ale jeśli sam jest pełen Ducha Świętego, wiary i jest człowiekiem dobrym, niczym Barnaba, to nie będzie gasił zapału, nie będzie gasił Ducha, nie będzie gasił miłości, która posyła ludzi do służby... Mało tego, sam będzie ich dopingował, aktywował, mobilizował. Bo przecież chodzi o wspólną sprawę. I nie jest tu najważniejsze czy przypisze się ją Pawłowi, czy Apollosowi, czy Barnabie, czy Kefasowi... Chyba, że się to jednak liczy... ale to już zupełnie inna historia. Wówczas nie ma znaczenia, jakie są pragnienia owczarni. Wówczas liczy się tylko pasterz i jego święty spokój, z którego nie warto rezygnować... No chyba, że dla kilku chwil aplauzu, który pogłębia tylko poczucie, że wszystko jest w porządku...

Czy dobrzy pasterze to rzeczywistość tylko trudnych czasów? Czy oni się pojawiają tylko w chwilach prześladowań i uciemiężenia? Czy zrozumienie, że nie jesteśmy pasterzami dla siebie i swojego widzimisię przychodzi tylko wtedy, kiedy już na żadne oklaski liczyć nie można? Na szczęście nie. I jestem co do tego głęboko przekonany. Są pasterze według serca Bożego, spotykam ich każdego dnia, korzystam z ich posługi i głęboko wierzę, że dla nich liczy się prawdziwe dobro owczarni, które czasem kosztuje bardzo wiele zachodu, wysiłku i trudu. Ponoszą ten trud i nie liczą na oklaski. Ducha nie gaszą, proroctwa nie lekceważą, wszystko badają, a co szlachetne zachowują... Kochają lud i służą mu całym sercem. Od nich chcę się uczyć. Studia są ciężkie, ale warto je podejmować... aby dorównywać najlepszym... Stawka jest zbyt wysoka. Wszak chodzi o sprawę Jezusa z Nazaretu, który prawdziwie zmartwychwstał i żyje... Dla takiej sprawy trzeba być najlepszym... Tylko dla takiej sprawy warto być najlepszym.

Ten dzisiejszy wpis dedykuję Leszkowi, który, jako człowiek świecki, mąż i ojciec, jest dla mnie wielką inspiracją do działania... Oby Pan każdemu z nas pozowlił działać według Jego woli...

Podziel się: