Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

więcej i więcej...

2010-04-22

Mili Moi...

Właśnie niedawno wróciłem z Niepokalanowa, po wczorajszej audycji, którą poświęciliśmy wraz z Jackiem tematowi miłości. Nigdy o niej dość, a może zwłaszcza w takich chwilach i sytuacjach, które wiążą się ze zwątpieniem o niej. Tymczasem, jak mówi św. Paweł, ona nigdy nie ustaje... A wiara, jak już wielokrotnie pisałem, polega na przekonaniu, że Słowo Boga jest zawsze prawdziwe. Niezależnie od tego, co dzieje się wokół nas, Ono jest prawdziwe...

Takiej wiary potrzeba również, kiedy jeździ się po polskich drogach. Trasa na Warszawę ma to do siebie, że jeździ nią wielu... (nie napiszę przez grzeczność jakiego miasta mieszkańców:). Jeżdżą bardzo szybko i nie bardzo bezpiecznie... Włos się czasem jeży na głowie. Ja też może nie należę do kierowców o lekkiej stopie, ale wszystko ma jakieś granice... Czasem są one jednak niebezpiecznie przesuwane... I tu trzeba sporego przekonania o miłości Bożej, która chroni wielu z nas przed zbyt szybkim spotkaniem z Nim twarzą w twarz... Każdy ma swój czas, choć nieraz mam wrażenie, że niektórzy chcą tę chwilę koniecznie przyspieszyć...

Dziś zachwyca mnie dyspozycyjność Filipa, do którego anioł mówi - idź na drogę. Bez dodatkowych wyjaśnień i komentarzy, zabiera się Filip i idzie... A tam spotyka Etiopa, który jest przygotowany do wiary... Czyta Izajasza... Nie bardzo rozumie, ale czyta (czy to nie doskonała wskazówka dla nas wszystkich, a zwłaszcza dla mówiących - nic z tego Pisma nie rozumiem...?). Filip się przyłącza i tłumaczy, opowiada mu Dobrą Nowinę... A Etiop w swojej gorliwości natychmiast prosi o chrzest... Jak niezwykłe musiało być głoszenie Filipa... Jak dobra musiała być ta nowina, którą obwieszczał... Nowina się nie zmieniła, tylko czy gorliwość dziś podobna do Filipa? Dziś czasem nasze głoszenie przypomina opowiadanie o poduszkach... Niby mówimy o Bogu, a nasi słuchacze mają wrażenie, że mówimy o miękkich poduszkach, w których można się zanurzyć i spać, spać, spać... Czasem bywa inaczej... Zwłaszcza jeśli głosiciel wygląda, jakby był na diecie, której głównym składnikiem są... ogórki kiszone... Wyraz twarzy, wiecznie skwaszona mina, kiedy mówi się o rzeczach Bożych, odstrasza każdego potencjalnego słuchacza... Czasem głosiciel jest... czekoladowy... Tak słodki, że mdli każdego po kilku sekundach. Są i... śpiewacy astmatycy... przerywający jednostajny, melodyjny zaśpiew oddechem co dwa słowa... Bynajmniej nie chcę tu drwić z kogokolwiek. Raczej sobie i wszystkim nam podpowiadam rachunek sumienia, bo wszyscy jesteśmy dla kogoś głosicielami Dobrej Nowiny. Jak to robimy? Od tego może zależeć jej przyjęcie... Czasem wydaje się, że ludzie gorliwiej i z większym zaangażowaniem reklamują proszek do prania, niż my, chrześcijanie, mówimy o Jezusie... A  szkoda... Bo ta nowina jest NAPRAWDĘ DOBRA. Nie można jej przekazywać jakby była NAPRAWDĘ ZŁA.

Ojciec pociągnął Etiopa do wiary, a Filip stał się narzędziem dopełniającym dzieła nawrócenia... Takiej roli sobie i wam, nam wszystkim z serca życzę... Obyśmy potrafili tak świadczyć i opowiadać o Jezusie, żeby każdy, kto nas usłyszy, chciał słuchać więcej i więcej...

Podziel się: