Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

chleba naszego...

2010-04-20

Mili Moi...

Właśnie zakończyłem pisanie dwu sprawozdań z mojej dotychczasowej działalności jako asystenta ds. powołań... Wierzcie mi, że to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej... Ale daliśmy radę... Musiałem się z tym sprężać, bo choć jest to potrzebne na spotkanie naszych zakonnych przełożonych dopiero w poniedziałek, to czas się oczywiście znacząco skraca... Jutro wyjazd do Niepokalanowa na audycję - o 21.15:) Wrócę w czwartek, a już w piątek zaczynamy kursowe spotkanie wraz z braćmi w Gdyni. Potem jeszcze tylko powołaniowe kazania w niedzielę w Olsztynie i... będzie poniedziałek. Nie wiem kiedy ja odpocznę... Ale jak mówią moi bracia - żeby odpocząć, to trzeba się najpierw zmęczyć:) Podumam nad tym:)

A kiedy dziś chwyciłem rano za Słowo uderzyła mnie niezwykła obietnica Jezusa. Kto wierzy we mnie nie będzie łaknął i nigdy pragnąć nie będzie... NIGDY. To słowo dociera jakoś najgłebiej do mojego serca... NIGDY!!! Zdałem sobie sprawę, że moje pragnienia rzeczywiście zawsze zaspokajał On, że nawet jeśli czegoś po ludzku nie otrzymałem, to i tak czułem się pełen Jego troski i obecności... Prawdą jest to, co pisze Paweł w Liście do Filipian - Bóg w Chrystusie zaspokoi każdą waszą potrzebę... Dziś dotarła do mnie wielkość łaski, która na mnie spływa podczas Eucharystii. Może to za dużo powiedziane... W pełni pewnie nie dotarła, bo musiałbym umrzeć ze szczęścia, ale zdałem sobie sprawę z czegoś, na co zwrócił mi uwagę niegdyś mój kolega Robert, który był nieochrzczony przez zaniedbanie swoich rodziców. On jako dorosły człowiek zawsze mówił - jak bardzo ja wam zazdroszczę, kiedy wy z ławek wychodzicie do komunii, a ja muszę tam zostać... Zdałem sobie wówczas sprawę, jak wielki dar mam, a jak niewystarczająco go doceniam. Dziś Robert na szczęście już wychodzi z ławki w czasie komunii i robi to często. Pomyślałem dziś jak wielkiej wdzięczności powinienem się w sobie doszukać. Pan o mnie dba, nieustannie zaspokaja każdą moją potrzebę - na łeb mi nie pada, mam co jeść, robię to, co kocham... Czego jeszcze chcieć?

Ale jeśli nie ma wiary, to gdzie szukać zaspokojenia tego łaknienia, które jest w człowieku. Myślę, że wystarczy otworzyć szeroko oczy i doskonale widać, gdzie wiele osób go szuka... Bez wiary głód ciągle doskwiera, a inni wydają się wciąż bardziej najedzeni ode mnie... Trzeba pewnie robić to, co oni, trzeba wciąż szukać, trzeba ciągle zmieniać...

Wiara jest jak fundament, na którym można naprawdę zbudować piękne domostwo... Bez fundamentu człowiek przypomina taką chatkę na kurzej nóżce. Występowały one często w bajkach. Trochę tu postoi, trochę tam... Ale nigdzie nie jest u siebie... A naszą Ojczyzną jest sam Chrystus i to w Nim zakorzenieni możemy rosnąć na świętą w Panu świątynię... Domy na kurzej nóżce zawsze stały na uboczu wioski, ludzie od nich stronili... A jeśli przychodzili, to pod osłoną nocy... Do domu zbudowanego na Chrystusie można spokojnie wejść w dzień. Z odwagą i pewnością, że Ten, który z nieba zstępuje, jest chlebem dającym życie wieczne... Ojciec nam Go dał... Dziś więc wielkie wołanie wdzięczności do Ojca... Zapraszam zwłaszcza tych, którzy nie mieli ojca, jak ja... Dziękujmy Ojcu Niebieskiemu za dar Brata, za Jezusa, za Chleb, za Życie... On zawsze i ostatecznie jego dawcą!

Podziel się: