Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

seria druga...

2010-03-14

Mili Moi...

Pozdrawiam was już z Bolszewa. Na zdjęciu kościół, w którym głoszę rekolekcje... To parafia księży pijarów. Wszystkim pamiętającym o mnie w Kołobrzegu dzięki... Dobrze mi u was było i z przyjemnością wrócę do was już 29 sierpnia. Kiedy dziś wszedłem rano do kościoła, czułem się chyba trochę jak Alicja w Krainie Czarów (można obejrzeć, choć nie powala na kolana:). Dlaczego? Otóż grubo przed siódmą był już prawie pełen kościół ludzi, a mężowie potężnymi głosami zacinali Godzinki o Męce Pańskiej. Potem moje oczy się rozszerzały coraz bardziej. Prawie straciłem przytomność z wrażenia, kiedy na dziesiątą ujrzałem niemal trzydziestu ministrantów i to w większości ludzi młodych, a nie dzieciaczki... Kościół nabity właściwie do 13, do ostatniej mszy... Jednak Kaszuby, to Kaszuby. Kiedy pomyślę o ledwo wypełnionych ławach w Kołobrzegu, czy też o naszych 13% praktykujących w Elblągu, to aż serce rośnie, kiedy widać ludzi chętnie uczęszczających do świątyni...

To mnie zdumiewa już czas jakiś. Nie tak dawno byłem przecież w Kalwarii Zebrzydowskiej, kościół wcale nie blisko miasta, na poważnym wzniesieniu, a na Drodze Krzyżowej pęka w szwach... O co chodzi? Teraz Bolszewo... A kilka kilometrów dalej Gdynia, w której przecież pracowałem, a sytuacja już zupełnie inna... Małe ojczyzny sprzyjają pobożności? A może duże miasta ją niszczą? Dziś przy obiedzie jeden z księży dzielił się doświadczeniem parafii rodzinnej w Warszawie, gdzie w bloku 120 rodzinnym kolędę przyjmowano w dwóch mieszkaniach... Wszystko to takie nieodgadnione... Można pewnie skwitować to łatwo jakimiś badaniami... Ale nie w tym rzecz... Cieszą takie miejsca na ziemi jak Bolszewo...

Zanim jednak tu dotarłem, odwiedziłem moją rodzinkę w Pucku. Tak mało mam okazji, żeby się u nich pojawić, że z prawdziwą przyjemnością skorzystałem z wczorajszej. Zwłaszcza, że jest to niewielka część mojej rodziny, w której towarzystwie czuję się naprawdę dobrze. To był szalenie miły wieczór, z którego zaczerpnąłem wiele radości. Dobrze czasem pojawić się w miejscu, gdzie jest się akceptowanym i nikt nie próbuje mnie do niczego przekonać, albo na siłe dyskutować z ideałami, którymi żyję... Niestey w mojej rodzinie niewiele mam takich miejsc...

Zaczynam więc kolejną turę rekolekcji... Śmieję się, że w Kołobrzegu powstała właśnie największa grupa Rycerstwa Niepokalanej w naszej zakonnej Prowincji, bo dzieciaki, według przewidywań ochotnie odpowiedziały na zaproszenie i przystąpiły do Rycerstwa z otwartymi sercami... One są niesamowite... Chętne do wszystkiego. Kiedy dziś zapytałem w Bolszewie, kto chciałby być rycerzem, podniósł się las rąk... Sądzę więc, że i tu za trzy dni powstanie niemały zastęp Rycerzy Niepokalanej... Dobry to ruch dla dzieci, bo nie nakłada niczego pod grzechem, a zatem nie obciąża sumienia zapomnienie o modlitwie, czy zdjęcie medalika... Nawet jeśli zapomną, to Maryja nie zapomni... na pewno nie zapomni ich ochotnych dziecięcych serc...

A jutro pierwsza miejscowa rozmowa powołaniowa... Z Piotrem korespondujemy już od jakiegoś czasu... Zobaczymy co mu w duszy gra...

Klimat tych rekolekcji jest nieco inny także dlatego, że jestem w gościnie, a zatem sporo czasu spędzam w swoim własnym towarzystwie. Księża, co zrozumiałe, mają swoje sprawy... A ja przygotowuję się już na piątkowe spotkanie z siostrami katarzynkami w Braniewie, do których mam powiedzieć nieco o ubóstwie... Muszę więc trochę poczytać... Sam się do siebie śmieję... Franciszkanin, który musi czytać o ubóstwie... To powinno pewnie we mnie samym zrodzić pytanie - jak ty nim żyjesz Michasiu, że z życia nie jesteś w stanie wygłosić katechezy? Ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że chce ten temat, jak zawsze zresztą, osadzić w przestrzeni biblijnej, a to domaga się nieco lektury, co mnie cieszy, bo dzięki temu sam się rozwijam i rozumiem więcej...

Proszę was więc o modlitwę w kwestii owoców mojego głoszenia... Niech korzystają poszukiwacze Boga... Ale niech i ja nieco korzystam... Bo tęsknię bardzo za Słowem, a codzienność jest szalona i nie zawsze zdążam się z Nim spotkać wystarczająco długo... Mimo że robię co się da:)