Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

chciałbym wiedzieć jak...

2010-03-11

Mili Moi...

Tak mi się zatęskniło za pielgrzymką, że znalazłszy powyższy fotos, bez zastanowienia zamieściłem go tutaj... Już za kilka miesięcy ruszymy znów... Szykujcie się i dołączcie do nas. Ale z pewnością jeszcze za wcześnie, żeby się nad pielgrzymką rozwodzić. Jednak na pewno dobry to czas, żeby pomyśleć o sakramencie pojednania. Dziś młodzi, dla których wciąż trwają rekolekcje w Kołobrzegu, nad którymi wraz z Duchem Świętym się trudzimy:) usłyszeli kilka słów na ten temat. To mój ulubiony temat, więc czuję się jak ryba w wodzie, gdy o tym mówię... Co nawet rodziło reakcje u słuchaczy, a to już niemało... Nawet wydawało mi się, że momentami byli obecni nie tylko ciałem, ale i duchem... Frekwencja mizerniutka... Przyznam wam szczerze, że mam takie poczucie, że coś w tej przestrzeni należy zmienić... Albo zrobić rekolekcje dla młodych wieczorami, traktując ich "poważnie" i decydując się na to, że przyjdą ci, którzy rzeczywiście tego chcą... Można się jednak wówczas srodze zdziwić, ilu rzeczywiście zechce... Albo warto "zaatakować" szkołę i zrobić rekolekcje tam. Ale wówczas z jakąś silną ekipą ewangelizatorów, bo jeden człowiek, choćby stawał na głowie, to nie uciągnie... Wczoraj z braćmi doszliśmy do przekonania, że naprawdę nadchodzi czas głoszenia ściśle podstawowego kerygmatu. Czyli najbardziej podstawowych wieści o Jezusie i Jego miłości... Trzeba mówić o tym, że On jest, że jest Osobą, że mówi, że kocha... No coś, co wydawać się może oczywistością... I można rozdzierać szaty nad poziomem młodych. Ale pytanie pierwsze zawsze dotyczy domu i rodziny... Skąd ci młodzi mają czerpać...? Prawdą są słowa prymasa Wyszyńskiego, że jeśli jakaś odnowa ma się dokonać, to musi ona się dokonać w rodzinie i przez rodzinę... Warto nad tym reflektować, bo jeżdżąc na spotkania referentów powołaniowych jasno widzę, że coraz więcej kandydatów przychodzących do naszych furt klasztornych, nie odbiega poziomem wiedzy i wiary od szeroko rozumianej przeciętnej... I to musi prowokować do jakiejś refleksji i do przemyślanych, cierpliwych działań...

To, co zauważam z trwogą niemałą, to fakt, że dla wielu z nich Bóg nie mieści się wcale w ich systemie wartości. I naprawdę szczerze się zastanawiam, jak to zmienić. Bo jeśli On nie jest żadną wartością, to wszelkie katechezy o spowiedzi, modlitwie itp, nie mają najmniejszego sensu. To tak, jakby budować dom bez fundamentu... zaczynać od okien i to w dachu, nie ma szansy na powodzenie...

Nie mam pomysłu, szczerze mówię... Dziś kiedy jeden z naszych ojców próbował zapanować nad towarzystwem usłyszał młodego gniewnego, który mu wykrzyczał - nie ma pan prawa nikogo wypraszać z kościoła... No i już wiemy jakie prawa mamy my, a jakie ci, którzy zwracają się do nas per pan... Wszystko to jakieś przedziwne... Nie chcę narzekać, bo nie w tym rzecz... Daję raczej wyraz swojej bezradności i bezsilności... Zanim stanę przed nimi, zawsze proszę w sercu - Duchu Święty zrób coś, bo ja z pewnością nie potrafię...

Dziś nabrałem też przekonania, że narażam się jako głosiciel Słowa na nieporozumienia... Widzę to w sytuacji Jezusa, który wyrzuca złego ducha, a ludzie mówią, że to mocą złego ducha uczynił... Ciekaw jestem, czy wyjaśniając tę sytuację przekonał niedowiarków. Zwłaszcza jeśli idzie o młodych, trudno dziś przekonać odwołując się do myślenia, do logiki, do argumentacji. To nie trafia. Nie rozumieją i często nie chcą zrozumieć. A jednak trzeba to czynić... Mam taką zasadę, że mówiąc do młodych nie korzystam z rekwizytów. Opieram się tylko na Słowie. Wierzę, że ono ma moc, że w Nim siła niezgłębiona drzemie i że ono zasiane wyda plon kiedyś... Tej wiary nie tracę, mimo nieporozumień na jakie jestem narażony. Ale czy mogę coś uczynić, żeby moje intencje były właściwie odczytywane. Czy mogę jeszcze jakoś przekonać, że kieruje mną troska, braterska miłość, nawet wtedy, kiedy mówię o rzeczach bardzo trudnych? I znów jakaś bezradność... Myślę, że jej również doświadczał Jezus... Nie przekonał wszystkich  nie zawsze odnosił sukcesy duszpasterskie... I cieszę się nawet tymi młodymi, którzy słuchają mnie czasem z kpiącym uśmiechem na ustach, albo z wyzywającym wyrazem twarzy... Bo oni pokazują mi, że to nie ja i mój kunszt ich złapie... osadzają mnie w prawdzie o mnie... I choć nie zawsze to jest łatwe do przyjęcia, to... Chwała Bogu we wszystkim, co uczynił z nami...