Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

hałas jak na dworcu... i głuchota dworcowa...

2010-02-12

Mili Moi...

Dotarłem już dziś do Warszawy i rozpocząłem tu rekolekcje powołaniowe dla sióstr św. Rodziny z Bourdaux... Dziewczyn zjechało się 20, a wszystkie otwarte na działanie łaski... Ekipa dość dojrzała także w sensie wieku, sporo studiujących... Czuję się tu wśród nich bardzo bezpiecznie, tak, chyba takiego słowa bym użył... Siostry robią oczywiście wszystko, żeby niczego mi nie zabrakło... Kawy jest wbród, dostałem nawet specjalny, wielki kubek, odpowiedni do moich gabarytów, które z pewnością w tym miejscu się nie zmniejszą... Bo nie mówiąc o jedzeniu, ciągle dostaję jakieś słodycze z dostawą do pokoju... I jak tu nie kochać sióstr zakonnych... Będziemy w te dni spotykać się z tematem Bożej miłości. Tak, tak, to ten temat, nad którym praca szła mi tak opornie... Ale kto wie czy nie dlatego, że wielkie rzeczy mają się tu dokonać... Ja mam głębokie przekonanie, że tam, gdzie głosi się Słowo, zawsze dokonują się wielkie rzeczy, tam, gdzie głosi się z miłością... A tej chcę włożyć w głoszenie cały mój zapas z Bożych magazynów...

Miłość zresztą ma tendencję do rozszerzania... Dziś doznałem niemałego wzruszenia, kiedy gawędząc z Wojtkiem, jednym z "moich" chłopaków o tym, gdzie jestem i co robię, on poprosił mnie, żebym pozdrowił dziewczyny od niego i zapewnił je, że on się za nie pomodli... To nie jest błaha rzecz i nadzwyczaj mnie ucieszyła... To jest troska o wspólnotę, o tę jej część, której on nie widzi, nie spotka, nie pozna, ale którą umieszcza w swoim sercu i zanosi do Pana... Porusza mnie to i mobilizuje... Lekcja miłości, którą dziś odebrałem... Udzielona nieświadomie, ale skutecznie... Dzięki Wojtek, bo wiem, że tu jutro zajrzysz:) To jest ten sposób asystowania w rekolekcjach, który jest teraz dla ciebie możliwy... Módl się o ich owoce...

Niedaleko stąd, w klinice kardiologicznej, leży mój współbrat Artur, który przedwczoraj przeszedł długi, siedmiogodzinny zabieg na otwartym sercu... Powoli dochodzi do siebie. Mam nadzieję, że uda mi się go odwiedzić... A was proszę o westchnięcie za niego...

Jezus w te dni prowadzi mnie z moimi młodszymi siostrami na miejsce osobne i stawia nas z dala od tłumu. Niczym głuchoniemego z dzisiejszej Ewangelii... Zobaczcie, że zabiera go od światowego gwaru w przestrzeń ciszy... Jaka niezwykła intymność... To dziś było największą tęsknotą mojego serca w czasie medytacji... Tylko On i głuchoniemy... Tylko On i ja... Odchodzi w ciszę... Ale głuchy człowiek przecież żyje w świecie ciszy... A może ogłuchł od nadmiaru dźwięków, od hałasu, który jest zabójczy dla słuchu, od słów, które swoim bolesnym brzmieniem odebrały mu zdolność słyszenia... Może nie był nigdy słuchany i przestał mówić, bo nie było komu słuchać... Jezus wprowadza go w ciszę przebywania z Nim... Wkłada mu palce do uszu... Jakby je zatykał dając do zrozumienia - nie słuchaj już hałasu, wycisz się... mnie posłuchaj... Namaszcza mu język własną śliną... Fuj, jakie to niehigieniczne dla współczesnych nadwrażliwców... Trudno o większą intymność, trudno jaśniej wyrazić prawdę - wkładam w twoje usta moje słowa... A potem wes-tchnął, wes/tchnął, wes...tchnął, wes()tchnął, wes!tchnął... Słyszę ten wyraz podzielony na dwie części... Jakby Jezus najpierw nabrał powietrza, wchłaniając niejako niemoc tego człowieka, aby zaraz potem tchnąć na niego swoim oddechem pełnym mocy.... Spojrzał w niebo, powierzył go Ojcu... I powiedział - otwórz się... Dosyć już głuchoty, dosyć już twojej wewnętrznej samotności, dosyć już tej alienacji... Wróć teraz do nich, wróć do tego hałasu i nie pzwól zabić w sobie tej wewnętrznej ciszy... Wróć tam i powiedz im to, co dziś usłyszałeś ode mnie - effatha, effatha, effatha...

Wszystko, co w tobie krzyczy, wszystko co w tobie zagłusza i ogłusza mnie i ciebie samego zostaje usunięte... Wszystko, co nie pozwala ci przemówić, cały twój lęk, całą twą niemoc, wchłaniam w siebie... Odchodzisz wolny... Wrzód głuchoty został przebity moimi palcami, zraniony język został posmarowany moją uzdrawiającą śliną... Odejdź wolny i już się nie lękaj... Oto wszystko czynię nowym... A wszystko, co czynię jest dobre... 

Wszystko dobrze uczynił... Panie dotknij tych dziewcząt zebranych w Aninie... Dotknij ich uszu i języka... Przechowaj te telefony i MP3, kóre złożyły dziś w koszu przed Twoim ołtarzem... Wyprowadź nas wszystkich na cichą pustynię, pozwól im zaryzykować... Wyzwól od tego wszystkiego, co w nich krzyczy, co je ogłusza... Ucisz świat ich trosk i pozwól im przemówić z mocą... Naucz je słuchać Ciebie nade wszystko i spraw by zapragnęły ciszy wewnętrznej w Tobie tak bardzo, aby już żaden niepotrzebny dźwięk nie oddzielał ich od Ciebie, żeby już żadne zbędnę słowo nie zmieniało ich języka w metalowy oszczep, który rani i zabija innych... Naucz słuchać... i naucz mówić...