Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

na część i chwałę Njaświętszej Trójcy... ślubuję żyć w posłuszeństwie, bez własności i w czystości...

2010-02-02

Mili Moi...

Niech mnie Pan oblecze w nowego człowieka, który został stworzony przez Boga w sprawiedliwości, świętości i prawdzie. Amen.

Niech mnie Pan przepasze paskiem czystości, wygasi ogień zmysłowości, aby pozostala we mnie cnota wstrzemięźliwości i czystości. Amen

Niech Pan włoży na głowę moją kaptur zbawienia, abym umiał zwalczać pokusy szatana. Amen

Ta modlitwa, którą codziennie odmawiam przy zakładaniu habitu, przypomina mi już od rana kim jestem w Bożym planie zbawienia, gdzie chce mnie mieć Pan, do czego mnie powołał i posłał. Dziś 14 Światowy Dzień Życia Konsekrowanego. Dla mnie zawsze bardzo ważny i każdego roku staram się go przeżyć głeboko. Zawsze modlę się w tym dniu za cały mój zakon, moją prowincję, braci z klasztoru, w którym akurat pracuję i o powołania... Zawsze staram się też być na uroczystościach w katedrze. Dziś też byłem i z niemałym smutkiem stwierdziłem, że była nas własciwie garstka - kapłanów i sióstr zakonnych. Niestety mam takie podejrzenie, że nie wynika to wcale z tego, że tak nas mało w diecezji, ale raczej z tego, że małe jest zainteresowanie wśród samych konsekrowanych tą uroczystością... Obserwowałem to już w zeszłym roku w Gnieźnie... Też niewiele osób. A kiedy byłem tam w nowicjacie, to katedra pękała w szwach niemal... Szkoda, bo to jest piękny dzień i tej modlitwy za siebie nawzajem tak bardzo potrzebujemy... Mamy być znakiem miłości Chrystusa w świecie. Samą obecnością mamy o tym przypominać, zanim jeszcze jakiekolwiek dzieła zaczniemy pełnić. Przypomina o tym JPII w Vita consecrata... A łatwe to nie jest, nigdy nie było i nie będzie. Stąd każda forma modlitwy, wspólnego wołania do Pana o gorliwość życia jest wskazana...

Dlatego dziś z całą pokorą na jaką mnie stać proszę was, westchnijcie za nas, konsekrowanych, za mnie. Pomóżcie nam świecić, przypominajcie nam o potrzebie tego światła, zwłaszcza tym, którzy przygasają. Dolewajcie oliwy do tego ognia naszego powołania waszą modlitwą... Niech on płonie żywo... Bo czasem mnie martwi marazm i jakieś zniechęcenie, które wokół siebie widzę, zwłaszcza jeśli dotyczy to osób zakonnych... Proszę was o pomoc w ożywianiu na wpół umarłych... Dziś nie chcę pisać o przyczynach, o tym, że wielu jest samemu sobie winnych, dziś chcę błagać Boga, aby przypominał zakonnikom i zakonnicom po co są, aby ożywiał w nich ten pierwotny zapał, fascynację, żeby nie gaśli, żeby im się chciało, tak, jak im się nie chce... żeby żyli... Bo martwe łono nie wyda życia. Jeśli sami nie będą żyć, to nie ożywią nikogo...

Patrzę dziś na Symeona i Annę... Zobaczcie, to nie przypadek, że Jezus zostaje rozpoznany przez starców na długo przed tym, jak objawi się światu w publicznej działalności... Niektórzy mówią, że starość się Panu Bogu nie udała. A Słowo pokazuje dziś szczęśliwych starców. Z pewnością mieli swoje bolączki, przypadłości wieku, kłopoty... ale to, co jest domeną starości, a raczej powinno nią być, to scalenie pragnień i marzeń z jednym, naczelnym, pierwszorzędnym... pragnieniem ujrzenia Boga. Zdumiewa, że oni w tym dziecku rozpoznali Mesjasza. To z pewnością Duch Święty, o którym pisze dziś Łukasz, ale także ich życiowe doświadczenie, spokój i związanie swojego życia z Bogiem za tym stoi... Jezus przychodzi najpierw do tych, którzy są przygotowani... Mentalność starca jest nam potrzebna... Niezależnie od wieku... Zresztą mój młody wiek jest tą wadą, z której chcąc nie chcąc każdego dnia się poprawiam i choć na razie jestem tylko teoretykiem starości, to z pewnością się to wkróce zmieni:) Mentalność starca, który nie odkłada niczego na jutro, bo nie wie czy będzie jakieś jutro, który nie boi się śmierci, a wręcz czeka na nią, bo ona go połączy z Tym, któremu powierzył swoje życie, który już wie, co jest ważne i nie traci czasu na banały, który jest spokojny wobec różnych absorbujących, porywających, pochłaniających niegdyś spraw... Czy to nudne życie? Nie sądzę... Raczej sensowne i ukierunkowane... Zauważcie, że Symeon wyczekuje... Wyczekiwanie zakłada tęsknotę i pragnienie, aby połączyć się z Tym, na którego się czeka. To może zaabsorbować w pełni i z pewnością nie jest nudne... To pobożność prawdziwa, zaangażowana, przenikająca życie... Podobnie w przypadku Anny... I tym starcom Maryja z zaufaniem pozwala wziąć w ramiona Dziecko... To, co ma najcenniejszego...

A potem... największe marzenie Symeona się spełniło... To, na co czekał otrzymał... Może już odejść na spotkanie z Panem w wieczności... Nie ma nic ważniejszego w tym życiu, nad spotkanie żywego Jezusa... Jeśli zaczynasz to rozumieć, to wchodzisz w mentalność starca... mądrego i sprawiedliwego, namaszczonego Duchem i rozumiejącego wartość życia ziemskiego... Wówczas żadne bolączki cię nie złamią, nie zaskoczą, nie pokonają... Chwała Bogu, że są wokół mnie takie osoby... Często właśnie sędziwe, które z laskami brną w śniegach, bo dzień bez mszy świętej powoduje u nich łzy żalu... Wszystko mogą opuścić, ale nie Jezusa... Podziwiam i chylę moją młodą głowę przed ich mądrością, choć wielu twierdzi, że to głupota... Na szczęście to nie krytykanci nas zbawiają, ale Ten, który czeka i udziela się hojnie spragnionym i przygotowanym...