Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

słuchać...

2010-01-31

Mili Moi...

Wczoraj zakończyliśmy rekolekcje powołaniowe, ale nie odczułem tego, bo zostali ze mną Wojtek, Przemek i Krzysiek. Dziś bowiem odbyło się opłatkowe spotkanie pielgrzymkowe, a Wojtek i Krzysiek są nowymi kwatermistrzami w naszej grupie pielgrzymkowej. Spotkali się więc ze swoimi poprzednikami, aby od nich zaczerpnąć nieco informacji. To przedziwne, ale wyraża charakter naszej grupy. Chłopaki sa z Wielkopolski, a idą z nami i jeszcze mają ważne rzeczy do zrobienia. Taka to przedziwna ta grupa "Franciszek Elbląg"

Samo spotkanie nieco mnie rozczarowało, a właściwie frekwencja na nim. Cieszyła mnie ogromnie obecność tych kilkunastu osób, które zdecydowały się dotrzeć, ale wielu, bardzo wielu nawet nie dało znaku życia. Znak to dla mnie, że nie ma co przesadzać ze staraniami. Dziś tak już po prostu chyba jest, a ja jedna jestem nieco z innej epoki, zawsze byłem i zawsze będę... No ale nie rozczulajmy się nad sobą:) Dziękuję tym osobom, które dotarły. Wspaniale było was zobaczyć i spędzić z wami nieco czasu...

A po spotkaniu trzeba było wrócić do swojej samotni... Nie cierpię pożegnań... A że ekipa rekolekcyjna była naprawdę znakomita, tym trudniej jest powiedzieć do widzenia... Nawet oni sami zauważyli, że trudno mi się z nimi pożegnać... Tydzień tylko, a więź się zawiązuje silna... A to z prostej przyczyny... Bo dzieliliśmy się swoim życiem. Czas rekolekcji to nie tylko słuchanie, ale też mówienie o sobie, swoim doświadczeniu, przeżywaniu wiary, słuchaniu Słowa... Pięknie się to przeżywa, zwłaszcza, kiedy uczestnicy są dojrzali, a tak było tym razem... Naprawdę sam urosłem dzięki nim... Jestem bogatszy i cieszę się, że Pan pozwolił mi pełnić wobec nich funkcję przewodnika i starszego brata...

Dziś usłyszeliśmy twarde słowa skierowane do proroka – jego życie całkowicie podporządkowane prawdzie, którą głosi.

Spodziewać się może wszystkiego najgorszego – właściwie tylko Bóg będzie przy nim – On go wybrał, ukształtował, ustanowił – tylko Bóg – czy to mało?

Prorok bywa ustanawiany “przeciw”, ale i “dla”. Trudno z pewnością być murem spiżowym, twierdzą warowną, kolumną ze stali – nikt nie chce ryzykować bliskiego spotkania, bo ono zaboli. Doświadczenie proroka to samotność i wystawienie poza nawias społeczny...

A w nagrodę nawet nie ma satysfakcji czysto ludzkiej...  Przypomnijcie sobie historię Jonasza...

Czy spotkanie z prorokiem zawsze musi boleć? Pewnie nie zawsze, ale z gruntu fałszywymi prorokami są ci, którzy zwiastują tylko szczęście i pomyślność – takich pełen jest świat...

Dlatego tym prawdziwym, których Pan posyła dla uzdrowienia swojego ludu się nie ufa – zwłaszcza w ich ojczyźnie.

Widać to dziś w życiu Jezusa – Jego sąsiedzi i znajomi słuchają i zachwycają się, bo ładnie mówi, ale w domyśle sugerują Mu – słyszeliśmy, że cuda czynisz... Może gdzieś tam i owszem, ale u nas nie masz odwagi, bo tu cię wszyscy znamy. A może byś jednak coś zrobił...

Niedowierzanie połączone z oczekiwaniem na jakieś show... Trochę to przypomina postawę Heroda, do którego odesłał Jezusa Piłat na chwilę przed męką... Chciał zobaczyć clowna, komika, kuglarza???

Jego Słowo nie odnosi żdnego skutku w ich sercach... W Jego mieście, w Nazarecie... Nigdy już tam nie wróći...

A kiedy poszedł w nauczaniu dalej, wskazał na ich grzeszność, to ci sami mili sąsiedzi wyprowadzają Go na górę, aby Go zgładzić – co ty będziesz nam tu prawił???

Jeden ze znajomych księży głosił rekolekcje i kiedy na pochwały pewnej damy zapytał, czy nawróciły ją jego kazania, usłyszał, że ona jest wierząca i żadnego nawrócenia nie potrzebuje – POWIERZCHNIA NIEPRZEPUSZCZALNA... IMPREGNOWANA NA SŁOWO!!!

Ojczyzna nie służy prorokowi. Dlatego też żaden ksiądz nie pracuje zwykle w parafii, z której pochodzi. Dlatego też częste przenosiny, bo ojczyzna ma to do siebie, że wiąże układami, zależnościami, co jest zabójcze dla Słowa...

Bo który proboszcz bedzie mówił o wierności małżeńskiej, gdy w pierwszej ławce siada dyrektor banku sowicie wspomagający kościół, ale żyjący z czwartą żoną...

Jezus mówił, że Syn Człowieczy nie ma gdzie głowy skłonić – podobnie należący do Niego prorocy. U nas w zakonie zwykło się mówić - tam dom, gdzie mieszkasz...

Sama postać proroka też może oczywiście niweczyć jego przesłanie, ale gdybyśmy odpowiadali tylko na wezwania świętych, to długo musielibyśmy na nie czekać – prorok mówi nade wszystko do siebie. I to jest wyraz  podstawowej prorockiej uczciwości...

Ale to nie dotyczy z pewnością tylko nas, kapłanów.

Z cała pewnością i ciebie Pan ustanawia prorokiem. Może w twojej ojczyźnie (czytaj – rodzinie, pracy, gronie przyjaciół)

Być może jest to wezwanie punktualistyczne, dla jednej, określonej sytuacji... A może stała posługa...

Może masz przypominać dzieciom, że życie bez ślubu to grzech, a ty im jeszcze swoją sypialnie udostępniasz...

Może masz mówić głośno, że kradzież w pracy to zło, a ty się boisz stracić koleżankę

Nie być fałszywym prorokiem – miłość prawdziwa opiera się na prawdzie, która czasem boli. I choć milczenie jest złotem, to z pewnością nie w ustach proroka...

A jutro trzeba przystąpić do nowych działań... Czas zająć się rekolekcjami wielkopostnymi, których mi nie brakuje w tym roku... Pozwolić Mu się posłać... Czasem jest to Sarepta Sydońska, gdzie czeka środowisko przez Niego przygotowane (jak wdowa na Eliasza), A czasem to Jerozolima, gdzie czeka krzyż, do którego trzeba się przytulić, mimo jego szorstkości i własnej niechęci... Bóg jest wolny w swoich posłaniach... a pierwsze zadanie proroka to słuchać... słuchać... słuchać...