Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

gdzie jest twoje serce???

2010-01-29

Mili Moi...

Nie nadążam z tym zapisywaniem myśli, a wszystko dlatego, że kiedy już siadam przed komputerem, to ryję nosem w klawiaturę... Moje dzieciaki w domu dokazują, a że dziś ostatnia noc, to wątpię, żeby w ogóle poszli spać... A ja, cóż, chyba się naprawdę starzeję, bo już w żaden sposób nie dotrzymuję im tempa:) Ale może tak już musi być... W każdym razie oni chyba zadowoleni, ja z pewnością bardzo. Dawno już nie miałem w tym domu tak szalonej w pozytywnym sensie grupy. Jeśli niektórzy z nich przyjdą kiedyś do zakonu, to będą prawdziwe wulkany i wierzę, że ewangelizacja i polski franciszkanizm na tym na pewno zyska.

Wczoraj byliśmy wszyscy razem z wizytą u sióstr karmelitanek, gdzie przyjęci zostaliśmy bardzo serdecznie, a wieczorem pojawiliśmy się wszyscy na spotkaniu wspólnoty "Syjon". Niektórzy po raz pierwszy w życiu mieli kontakt z Odnową w Duchu Świętym, ale znieśli to dzielnie:) Nawet im się podobało.

Na spotkaniu natchnęło mnie, aby wszystkich pobłogosławić księgą Pisma Świętego. Wczoraj świętowaliśmy wspomnienie św. Tomasza z Akwinu, znanego z tego, że zanim pisał wielkie dzieła, spędzał jakiś czas z głową w tabernakulum, wierząc, że tylko tam jest źródło jego mądrości. Większość ludzi oczywiście dziś nie może sobie na to pozwolić, ale przecież każdy może "włożyć głowę" w księge Pisma, w której bije to samo żywe źródło. Dlatego wczoraj każdemu z 50 obecnych położyłem Biblię na głowie, błogosławiąc na czytanie i rozumienie Słowa. Był to też gest zawiązania nowej relacji, rozpoczęcia od nowa, a zatem każdy też kładł rękę na Biblii i wypowiadał swoje imię, przedstawiając się niejako na nowo Jezusowi... Piękne spotkanie, duże zaangażowanie, wiele radości.

Dziś Słowo mnie prowokuje do podkreślenia mocy Boga w walce ze złym duchem. Zobaczcie czym było zajęte serce Dawida, o którym dziś słyszymy. Kiedy królowie zwykli wyruszać na wojnę, Dawid siedzi w swoim pałacu i zwyczajnie się nudzi. Szwenda się z kąta w kąt, wieczorem wstaje z łoża... no znudzony król. Nic dziwnego, że do takiego serca ma dostęp demon i czyni sobie w nim żerowisko. Grzech z Batszebą był właściwie kulminacją, swoistym dopełnieniem, bo zwycięstwo demona nastąpiło dużo wcześniej, kiedy król zdecydował się ponudzić... Serce, biblijne siedlisko myśli, epicentrum osoby, winno być zajęte, ustawicznie zajęte i to najlepiej Bożymi sprawami. Doskonale czuli to ojcowie starożytni, zwłaszcza na wschodzie. Twierdzili, że myśli są pierwszymi drzwiami, przez które demon wdziera się do duszy, potem wzbudza wyobrażenia, wreszcie dochodzi do czynów i działań... Jeśli nie złapiemy jego podstępu na poziomie myśli, to potem rzeczywistość przypomina lawinę - jest właściwie nie do zatrzymania. Serce, które nie jest zanurzone w sprawach Bożych, które nie przylgnęło do Bożego Słowa, jest łatwym żerowiskiem dla demona. A Słowo ma moc egzorcyzmującą. Nie dziwi zatem intuicja starców na wschodzie, którzy zalecali tzw. modlitwę Jezusową, czyli ustawiczne powtarzanie imienia Jezus, często w ramach jakiegoś krótkiego tekstu biblijnego. Na przykład - Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną...

Małe, nic nie znaczące słowa... Jak dziś w Ewangelii. Mikroskopijny początek Królestwa przeradzający się w wielkie dzieła. Ufając Słowu, wierząc w nie, niekoniecznie musimy wiedzieć jak ono działa. Ważne, że demon wie i drży i boi się Słowa. Ono ma rzeczywiście niezwykła moc. Czasem nawet ośmielam się zalecać czytanie Pisma w stanie szczególnie silnej pokusy, bo wówczas  pojawia się nadzieja na jej przezwyciężenie. Demon ucieka przed Slowem. Ale nie ma się co łudzić. Z pewnością również bardziej atakuje tych, którzy Słowu się powierzają. Tacy ludzie są dla niego niebezpieczni. Gdybyśmy mieli to zobrazować... Na dachu domu człowieka niewierzącego nie ma demonów, bo wszystkie sa w środku i dobrze się mają... Na dachu człowieka trochę wierzącego siedzi jeden i jest on takim strażnikiem obserwującym okolicę, bo reszta też jest w środku i ma się dobrze... Na dachu człowieka prawdziwie słuchającego Słowa, siedzi jeden diabeł na każdej dachówce i obmyśla jakby tu wejśc do środka... Ale na dachu człowieka żyjącego Słowem i głoszącego je, siedzi sto diabłów na każdej dachówce i każdy z nich zastanawia się jak tu pozyskać go dla siebie...

Trwać w Słowie... Z jednej strony nie jest to łatwe, ale z drugiej... ratuje życie

Jutro zakończenie rekolekcji powołaniowych... Jak zwykle już mi smutno. A w niedzielę opłatek z grupą pielgrzymkową, a właściwie z tą jej częścią, która zdecyduje się dotrzeć. Już dziś wydaje się, że będzie to naprawdę spotkanie kameralne. Ale to nie szkodzi. Dziś dotarła Sylwia i Łukasz z Lęborka i ich maleństwo w brzuchu u mamy, więc są już pierwsi uczestnicy... A zobaczymy co będzie dalej:)