Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
 
Grudzień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

sens...

2009-12-28

Mili Moi...

Właśnie wróciłem z dnia skupienia przeprowadzanego w braniewskim konwencie sióstr katarzynek... Jak zawsze piękny czas wśród sióstr... A dziś nawet podwójnie, bo wczorajszego wieczoru zadzwoniła przełożona wspólnoty klarysek od wieczystej adoracji z Elbląga, która poprosiła, żebym odprawił u nich dzisiaj mszę w ważnej intencji. Uczyniłem to z ochotą, a zatem dziś dzień spotkań duchowych... Głosiłem dziś słowo o imieniu Jezus...

Przepiękny hymn ku czci Imienia Jezus ułożył św. Bernard:

Wszystkie Boże przymioty dają się słyszeć uszom moim na dźwięk Imienia Jezus. Czczym jest wszelki pokarm, gdy tym olejem nie jest namaszczony... Gdy piszesz, nie rozumiem, gdy tam nie czytam Jezusa. Gdy dyskusję wiedziesz i rozmawiasz, nie pojmuję, gdy nie dźwięczy w niej Imię Jezus... Jezus jest miodem w ustach moich, słodką melodią w uszach, radosną uciechą w sercu... Smuci się kto z was? Niech tylko Jezus przyjdzie do jego serca, niech wypłynie na jego usta - a oto wobec światłości Jego Imienia pierzchnie każda chmura i powróci wesele 

Może kiedyś zamieszczę te katechezę w całości... Niemniej dziś Młodzianków Męczenników... To wydarzenie, o którym dziś słyszymy w Ewangelii, mord na dzieciach dokonany przez Heroda, motywuje mnie do jednej szalenie ważnej rzeczy... Do radości z faktu istnienia... Świadomie piszę, z faktu istnienia, a nie z życia... Bo ono może być różne - krótkie, lub długie, radosne, lub pełne trudności i kłopotów, obfitujące, lub ubogie, zdrowe, lub chore... Ale istnienie jest zawsze cudownym faktem, bo niezależnie od tego, jakie jest życie, istnienie zaplanował Bóg, moje istnienie jest Mu drogie i ma dla Niego przede wszystkim wielki sens... Wszystko, co związane z moim istnieniem, Bóg w swojej miłości wyrył na swych dłoniach, nie może o mnie zapomnieć... Moje istnienie nigdy się nie skończy, ono będzie trwać wiecznie w moim Bogu,. Jeśli On decyduje się mnie stworzyć, to Jego miłość nie pozwoli mnie już nigdy unicestwić... W tej radości z istnienia, wszystko nabiera sensu... Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie i w życiu więc i w śmierci, należymy do Pana... Wszystko ma sens... Czy żyjesz dwa lata, czy dwadzieścia, czy siedemdziesiąt trzy... Twoje życie ma sens i twoja śmierć ma sens... Niezależnie od tego, kiedy nastąpi... Nie ma śmierci, przedwczesnych, bezsensownych...

Jeśli człowiek potrafi rozradować się faktem swojego istnienia, natychmiast zaczyna również poszukiwać jego źródła.. i wchodzi w światłość... Bóg jest światłością... Dzięki Niemu widzimy wyraźnie... Widzimy sens i cel, widzimy radości i spełnienia, widzimy troski i grzechy, słabości i niedomagania... Światłość Jezusa odziera nas z iluzji... Im bliżej tego źródła, tym więcej rozumiemy... Moi przyjaciele powiedzieli mi wczoraj - Jezus wyzwolił nas z iluzji, przeżyliśmy rekolekcje ewangelizacyjne... Wcześniej wydawało się nam, że jesteśmy dobrymi chrześcijanami, że trzymamy Pana Boga za nogi... A dziś widzimy, jakie to było małe, płytkie, niewystarczające... Jak wielki głód się w nas obudził... Nie mamy dnia bez czytania Słowa, zapisujemy pytania, chcemy Go coraz bardziej poznawać, zbliżać się do Niego... Wczoraj spędziłem z nimi sześć godzin... Sześć godzin rozmów o Jezusie... Czujecie to? To pasja, to poryw serca, to zachwyt, który domaga się zaspokojenia... Radość z istnienia, która pojawia się, kiedy człowiek naprawdę jest blisko Boga...

Im dalej od światła jesteśmy, tym mniej widać... Dlatego ktoś po wielu miesiącach przystępujący do sakramentu pojednania nie może dostrzec w sobie grzechu, nie umie go zobaczyć... Jego oczy nie widzą, oślepł w ciemnościach... Potrzeba Jezusowego światła, aby rozedrzeć zasłonę ciemności... Jak u św. Pawła, którego Jezusowa jasnoć oślepiła... A wokół nas wielu Herodów, którzy nie chcą nas zabić fizycznie, bo to nie jest najgorsza rzecz, jaka nam się może przydarzyć. Jezus mówi - nie lękajcie się tych, którzy zabijają ciało, bójcie się tych, którzy chcą zabić waszą duszę... Jest cała masa ludzi, którzy chcą nas wyprowadzić ze światła... Obawiam się, że często sami dla siebie nawzajem stajemy się Herodami... Kiedy? Otóż wówczas, gdy akceptujemy bylejakość, tumiwisizm, gdy nie ciągniemy się w górę, ale spychamy w dół, gdy wszystkich umieszczamy w jednym szeregu... w naszym, bylejakim szeregu... A światłość czeka... I rozszerza się powoli... Nic nie może jej zatrzymać.. I drży ciemność, której koniec jest bliski... Demon wie, że mało ma czasu, jak mówi Słowo... Wejdźcie w śwaitłość, doznajcie ciepła, bezpieczeństwa... Rośnijcie w Jezusie, aby być gotowym... Gotowym na wszystko... Przebóstwienie, czyli przejrzystość, która pozwala Bogu zaświecić przez nas... Już nie nas widać, ale tylko Jego... Zniknąć w Nim, pozostając sobą... Moje istnienie jest dla Niego ważne... Twoje też... I Młodzianków Męczenników także było i jest...