Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

czy masz już prezent dla NIEGO???

2009-12-22

Mili Moi...

No przedświąteczny szał... Wybrałem się dziś na małe zakupy, bo choć własnych dzieci nie mam (jedna z niewielu pewnych rzeczy w moim życiu:), to jednak zdarzyło mi się kiedyś przyjąć na siebie obowiązki ojca chrzestnego, a moja chrześnica ma dodatkowo rodzeństwo:) I choć nie postrzegam swojej roli jako chrzestnego sponsora, to jednak święta Bożego Narodzenia bez prezentu od chrzestnego mogłyby spustoszyć wnętrze jedenastolatki... Nie chcę, żeby z mojego powodu kiedyś dorabiała psychologów:) więc kupuję... Nie na wiele mnie, jako zakonnika stać, tym większy mam zawsze problem z takimi wyprawami do sklepu... Dziś, w tym szalonym, falującym tłumie, po 15 minutach miałem dość... Błogosławiłem Pana za bezżenność i za to, że nie muszę tego przeżywać z większą częstotliwością... Koszmar... Zmęczyłem się okrutnie i nie mam wcale przekonania, że nabyłem jakieś cudo... Pozostaje mieć nadzieję, że choć chwilową radość to przyniesie...

A dziś pomyślałem, czy Panu Bogu też można zrobić prezent. I doszedłem do wniosku, że z pewnością tak... Sprowokowała mnie do tych refleksji Anna, która staje dziś wobec Helego i mówi o swoim synu - od Pana go dostałam i Panu chcę go ofiarować... I Pan wziął te słowa matki na poważnie... Sądzę, że dla wielu współczesnych, także wierzących, jest to trudne do zaakceptowania... Jakim prawem? Brak szacunku dla wolności dziecka! Tak nie wolno, samo powinno wybrać... Ale czy rodzice nie chcą się podzielić z dzieckiem czymś, co dla nich najcenniejsze. Prawdziwie kochający rodzice wprowadzają dziecko w świat swoich wartości, wierząc, że nie będzie ono tego żałowało... A jeśli kiedyś zechce żyć inaczej, to kto je powstrzyma? Nie ma tu automatyzmu, nie ma przymusu... Jest szczere pragnienie uszczęśliwienia kogoś, kogo kocham... Sam pamiętam, że w uroczystość chrzcin, stanąłem przed Panem trzymając na rękach maleńką Paulinę i oddałem Mu ją w całej pełni władzy ojca chrzestnego. Trudno oczywiście ocenić jaka ona jest ( ta władza), ale z pewnością wówczas wiedziałem, że jej naturalni rodzice tego nie zrobią. Ale nie protestowali, a wybierając mnie na chrzestnego, mogli się tego spodziewać... Byłem jeszcze licealistą, ale wierzę głęboko, że wówczas dokonało się coś niesłychanie cennego w życiu tego dziecka... Zostało powierzone opiece Najwyższego, który sam wie najlepiej jak tym życiem rozporządzić, aby je uszczęśliwić, a jednocześnie wykorzystać je do uszczęśliwiania innych...

Bóg cieszy się każdym człowiekiem, zwłaszcza zawierzanym Mu z pokorą i zaufaniem, z czułą miłością i zatroskaniem... Możesz uczynić Bogu wielką radość świąteczną, możesz Mu dać niezwykły dar... Samego siebie! Ofiaruj Mu swoje życie bez obawy, oddaj Mu przeszłość, teraźniejszość i przyszłość nie lekąjąc się, że stracisz, z zaufaniem, że On się o ciebie zatroszczy. Mało tego, możesz Mu oddać także swoich bliskich... Zawierzyć Mu ich w uroczysty sposób, na przykład w czasie Pasterki... Powiedz Mu jak bardzo ich kochasz i że chcesz dla nich tylko dobra, dlatego przynosisz ich i składasz na ołtarzu (oczywiście w wyobraźni i modlitwie). Powierz siebie i najbliższych Bogu i bądź pewien, że On na ten dar odpowie. Nie ma milszego prezentu dla Pana, jak oddać Mu najcenniejszą rzecz, jaką mamy - nasze własne życie... Własne? Jeśli wierzymy, że od Niego pochodzi, to wprowadza to nasz dar na zupełnie nowe tory rozumienia... Nic nie mogę Mu dać... Mogę co najwyżej oddać, co wcale nie umniejsza mojego daru, mojego szczerego pragnienia serca... A Jemu jest chyba szczególnie miło, kiedy zaczynam rozumieć moją słodką zależność od Jego miłości... To jest to lekkie brzemie i słodkie jarzmo, o którym mówi Jezus. Zależność, która nie jest ciężarem, poddanie, które nie jest niewolą... Wręcz przeciwnie, w całej swej wolności mogę wykrzyknąć - jestem cały Twój i niczyj więcej! Nie chcę należeć do nikogo innego, nie chcę być zawłaszczony przez żadną z rzeczy tego świata... Chcę być wolny w Tobie i dla Ciebie!!! I dlatego czynię z siebie dar... Oddaję Ci wszystko czym jestem i co posiadam, bo wiem, że tylko należąc do Ciebie mogę być szczęśliwy... Ja i moi bliscy... Oddaję Ci zwłaszcza tych, którzy jeszcze nie do końca to rozumieją...  Przy całym poszanowaniu ich wolności, przynoszę ich do Ciebie, bo ich kocham i w Twojej miłości chcę ich zanurzyć...

Spróbujcie to zrobić... Ze świadomością jednak, że dar złożony Bogu jest nieodwołalny... Bez obawy, nie mówię o jakiejkolwiek stracie... Raczej o zwątpieniu w Jego miłość, o utracie wiary, o zaniku nadziei... To może prowokować do odwołania swojego daru... Tego zaś czynić nie wolno... Najpiękniejszym prezentem dla Boga w te święta będziesz ty sam... Pamiętaj o tym!!!