Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

małe sprawy... wielkie rzeczy...

2009-12-20

Mili Moi...

Wypoczynek trwa, choć trochę mi się już dłuży i chyba coś porobię:) No nie umiem odpoczywać i co ja na to poradzę... Ale nie przemęczę się dziś na pewno... Zapomniałem wam napisać, że we wtorek odszedł po wieczną nagrodę nasz współbrat, o. Hubert Lipiński z Poznania... Proszę was o westchnienie za niego. Miał 74 lata.

Wiele osób przychodzi do mnie i mówi – ojcze, moje życie jest takie nudne, monotonne, ciągle to samo się dzieje, nic nie osiągnąłem – mali ludzie, małe życie, małe sprawy... Przynajmniej tak często sami myślą o sobie...

Skąd takie uczucie? Ano stąd, że świat kształtuje wizję szczęścia:

- jeśli miłość to tylko szalona, ekscytująca, emocjonująca, dzika...

- jeśli praca to tylko niezwykła, fascynująca, szybki awans, wielkie zarobki (głupie ogłoszenia prasowe, których coraz więcej, a którym niestety często wierzymy))

- jeśli rodzina to absolutnie bezproblemowa – wybitne dzieci, spełnieni rodzice, zdrówko, zdrówko i przede wszystkim zdrówko

- prezent na komunię – koniecznie komputer; na ślub – najlepiej samochód...

A życie niekoniecznie idzie w parze z tymi hasłami i pojawia się frustracja...

A dziś Słowo mówi o małym, nic nie znaczącym mieście, z którego wyszedł Zbawiciel świata... kto by się spodziewał?

I mówi o dwóch nic nie znaczących w swoich czasach kobietach – Maryi i Elżbiecie – kto je znał?, kto szanował? Stara, bezpłodna kobieta, a to przecież interpretowano jako karę za grzech i młoda dziewczyna w ciąży, jakoś tak szybko, za szybko... może też podejrzane.

I jeszcze Jan, syn Elżbiety, chyba niespełna rozumu. Już w łonie matki okazało się, że to jakieś dziwne dziecko...

No i Jezus – ten, który dla świata wciąż jest zagadką, nierozszyfrowaną, któremu nie można zamknąć ust...

Nauka płynąca z dzisiejszego Słowa dotyczy jeszcze dwóch spraw nieakceptowanych przez świat – mocy Bożej i woli Bożej.

Te rzeczywistości przemieniają życie i prowadzą do szczęścia prawdziwego.

Maryja przynosi Ducha Świętego Elżbiecie – obie trwają w radości, Elżbieta prorokuje, dziecko w jej łonie nie może usiedzieć, rozradowane podskakuje... Moc Boga się objawia...

Ale sa i tacy, którzy powiedzą – moc Boża? – wymysł chrześcijan; wola Boża? – a kto mi będzie rozkazywał, co mam robić – chrześcijanie?

Tacy trwają w stanie przedchrystusowym – składają czcze ofiary, myślą, że chodzenie do kościółka i paciorki ich zbawią, zupełnie nie rozumieją, że w przyjściu Chrystusa dokonało się coś nowego. Hołdują TRADYCJI – jak radni w jednym z większych miast, o których czytałem niedawno, którzy żarli się na posiedzeniu, a na koniec podzielili się opłatkiem

Pan przedstawia nam dziś zupełnie inną wizję szczęścia – w małości – nie musisz się obawiać, że twoje życie jest nieciekawe i małe – uwierz tylko, że właśnie takie ma sens, a wtedy zostanie przemienione

- czy po życiu Karola Wojtyły ktoś spodziewałby się takich cudów?

- a po życiu Matki Teresy?

- a po młodości św. Franciszka?

Małe, słabe, grzeszne postaci, które wierzyły Bogu i podobnie jak Chrystus chciały zrealizować Jego wolę.

Pomyśl czego Bóg od ciebie dziś oczekuje – może dzisiaj tego, żebyś przebaczyła mężowi i ten opłatek przełamała szczerze, może tego, żebyś wpuścił biedaka do domu i posadził na wolnym miejscu – taka tradycja... I uciesz się swoim życiem, jakimkolwiek by ono dziś nie było:)