Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

Archanioł Boży Gabriel...

2009-12-19

Mili Moi...

Po raz pierwszy od dawien dawna udało mi się dziś odprawić "dzień Eliasza"... no powiedzmy w jakimś przybliżeniu... Pamiętacie zapewne, że, jak mówi Słowo, "Eliasz wstał, zjadł i znowu się położył"... No dosłownie tego nie zrealizowałem, ale wykorzystałem dzisiejszy dzień na wypoczynek... Sam się dziwię, ale nic to... Czasem nawet mnie dopadają takie rozpustne pomysły... W każdym razie, po dziesięciu godzinach jazdy wczoraj w warunkach, powiedzmy, nieszczególnych, uznałem, że nie zgrzeszę, jeśli pośpię dziś dłużej i w ogóle wypocznę... Zresztą po całym tygodniu młócki duchowo-psychologicznej być może nawet jutrzejszy dzień spędzę podobnie... Ale nie ma obawy... Nie wejdzie mi to w zwyczaj... Na to nie możemy sobie pozwolić...

Tak sobie pomyślałem dziś nad zwiastunem dobrej nowiny, Archaniołem Gabrielem... Że jakiś taki niecierpliwy... Zachariasz pyta go po czym pozna, a on mu zaraz mowę odbiera... Sześć miesięcy później wobec Maryi ma już więcej cierpliwości. Może Pan Go pouczył, że z ludźmi trzeba delikatniej... A może sprawa była większej wagi...

Cudownie musi być usłyszeć takie proroctwo o swoim dziecku, jakie usłyszał Zachariasz. Ale on zdaje się niewzruszony. Dlaczego? Bo wiek jest ważny, bo przecież są starcami, bo to przecież niemożliwe... Niemożliwe jest raczej to, żeby ten stary kapłan nie pamiętał co przydarzyło się Abrahamowi i Sarze. Dla Izraelity ta opowieść musiała być niezwykle nośna, żywa... Czy Zachariasz nie pomyślał sobie w chwili spotkania z aniołem - im może tak, ale nie mnie, nie nam... Czy nie jest często tak w naszym życiu, że łaska u innych nas nie dziwi, ale łaska okazana nam zaskakuje...? Czasem tak bardzo zaskakuje, że odbiera mowę... Zachariasz też musiał zamilknąć, aby w nadmiarze słów nie roztrwonić tego daru, żeby milczenie, niczym soczewka skupiło go na dobroci Bożej i na Jego wszechmocy... Tak Zachariaszu, Bóg jest wszechmocny także wobec ciebie, także w twoim życiu. Dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Zanim będziesz się cieszył synem, który wielu przyprowadzi do Boga, sam musiszz znaleźć się bliżej Niego, sam musisz zrozumieć, że ofiary, które składasz nie są tylko wyrazem czczej, naiwnej pobożności, ale są znakiem relacji z prawdziwym i obecnym w tym świecie Bogiem...

Myślę sobie nie raz, że gdyby św. Monika modliła się za swojego syna tak, jak czyni to wielu z nas, w pośpiechu odmawiając jakąś modlitwę w drodze do szkoły, czy pracy, to jej syn Augustyn umarłby jako poganin... Bóg wysłuchuje tych, którzy w Niego wierzą, to znaczy wierzą, że może im się stać według tego, o co proszą... Obawiam się, że po wielokroć nie wierzymy... I nie chodzi tu o jakieś uczucie, poryw serca, ale o to głębokie przekonanie, że dla Boga nie ma granic czasowych, przestrzennych, że dla Niego nie istnieją choroby nieuleczalne, dramaty nieodwracalne... To oczywiście bardzo delikatny problem i nie chcę nikogo dotknąć, bo łatwo się narazić na gniew kogoś, kto na przykład stracił dziecko, a ma przekonanie o tym, że modlił się gorliwie i z wielką wiarą... Nie chcę stawiać sprawy na ostrzu noża, bynajmniej, ale chcę raczej powiedzieć, że często skupiamy się nie na tym, co najważniejsze w naszej relacji do Boga, że naszą modlitwę blokuje masa ograniczeń, których nie umiemy przeskoczyć... A czasem zwyczajnie boimy się prosić Boga o cud, myśląc, że nań nie zasługujemy... Może i tak było z Zachariaszem. Może do jakiegoś momentu modlili się z Elżbietą o dar poczęcia, ale gdy nie było pożądanej odpowiedzi, skapitulowali... I ciągnęła się za nimi sława przeklętych przez Boga, bo bezdzietnych... A dziś Bóg objawia, że jest Bogiem błogosławieństwa a nie przekleństwa... Bywa tak w życiu, że nasza modlitwa jest wysłuchana, ale później, albo inaczej, niż wydawało się nam, że powinna być. Modlitwa to słuchanie, a nie tylko mówienie. Może nawet bardziej słuchanie, niż mówienie, bo niemy Zachariasz z pewnością został głebiej wprowadzony w świat modlitwy w świat relacji z Bogiem... Im więcej milczenia w nas, tym więcej zrozumienia. Im mniej skupiania się na wszystkich szczególach, tym mniej obawy i lęku... a więcej skupienia na istocie... Bogu samym, który zawsze (czasem przez swojego anioła) mówi - nie lękaj się... nie lękaj się...